27/08/2026
Buongiorno!
Czy też tak macie, że nawet kiedy jesteście w Polsce szukacie "swojej małej Italii": smaków, zapachów, wszystkiego, co kojarzy Wam się z Włochami, i co Was pozytywnie ukołysze, a może nakręci?!
Ja mam tak od mojego pierwszego wyjazdu do Włoch w 1998 roku, i to nigdy chyba się nie zmieni... Choć teraz na Italię patrzę już inaczej. Bardziej świadomie. Ale to temat na inny post..
Tymczasem chciałabym podzielić się z Wami impresjami ze spotkania z Igorem Mitorajem, a raczej jego rzeźbami w polskich Pabianicach pod Łodzią. Warto było przejechać 300 km.. aby szukać toskańskich śladów w Polsce. Bo Igor Mitoraj bezsprzecznie wpisał się w historię sztuki Toskanii i stał się toskańczykiem z wyboru.
Do tej pory miałam okazję oglądać rzeźby artysty na rynku w Krakowie, Warszawie, i oczywiście w Toskanii - w Greve in Chianti, czy w Pietrasanta, które to wybrał na swój dom. Ale rzeźby idealnie "zagrały mi w duszy" tu w polskim parku, w symbiozie z naturą, tak pieczołowicie dopieszczoną ręką człowieka.I jeszcze bardziej skłoniły przez to do refleksji!!
Rzeźby Igora Mitoraja, inspirowane klasyczną archeologią grecką i rzymską, sprawiają wrażenie ruin lub relikwii przeszłości. Posągi przetrwały upływ czasu i są już oderwane od świata żywych. Zamknięte oczy symbolizują oderwanie od rzeczywistości materialnej. Postacie wydają się pogrążone w cichej rozmowie z samym sobą lub zanurzone w wiecznym śnie.
O Afloparku poczytacie m. in. w artykule mojej koleżanki Ani Anna Kłossowska, autorki bloga Italianna w drodze.
A moją kolejną destynacją związaną z, Mitorajem będzie pewna winnica w Chianti, która kiedyś należała do samego Michała Anioła, a dla której kilka wieków później sam Mitoraj zaprojektował etykietę na butelki jednego z roczników wina Chianti Classico.
Już jestem "nakręcona",bo połączenie wina ze sztuką to dla mnie bardzo kusząca kombinacja🤗
Relacja będzie we wrześniu.
Jeśli mielibyście ochotę wybrać się tam ze mną, napiszcie.
Wasza Pani ToskAnia