30/06/2026
Jakoś ostatnio cisza na profilu... albo po prostu było więcej życia niż pisania. 😄
Ale czas nadrobić zaległości!
Ostatni tydzień spędziliśmy tam, gdzie zawsze wraca się z uśmiechem – na **Mazurach**. ⚓🌿
Rejs rozpoczęliśmy w **Bogaczewie**, a naszą Antilę 27 wypożyczyliśmy z **Pawlik-Jacht** (https://moj-rejs.pl/). Szczerze polecamy! Wygodny, szybki jacht, idealny zarówno na spokojne cumowanie „na dzikusa”, jak i na postoje w większych portach. No i silnik odpalany na rozrusznik – kto pływa po mazurskich kanałach, ten wie, jak bardzo potrafi to ułatwić życie. 😉
Plan był prosty – z Bogaczewa do Nowego Harszu w jeden dzień. Jak zwykle... plan swoje, a Mazury swoje. 😄 Nam zajęło to dwa dni, bo szkoda było marnować taką pogodę i takie widoki.
W **Nowym Harszu** obowiązkowy przystanek w kultowej już dla nas knajpie **U Dzika**. Świetne jedzenie, fajny klimat i przystań z charakterem. Jest trochę płytko, ale daliśmy radę.
Później **Piękny Brzeg**, a stamtąd do **Portu Melnik** nad jeziorem Dargin.
I tu naprawdę warto się zatrzymać.
Port może nie należy do najgłębszych, ale klimat wynagradza wszystko. Leżaki, hamaki, bar z lokalnymi trunkami, prysznice w cenie postoju, a na koniec gospoda, która wygląda, jakby ktoś zatrzymał czas. Stare drewno, stodoła, wiejski klimat, wszystko odrestaurowane z ogromnym smakiem. Człowiek ma wrażenie, że przeniósł się kilkadziesiąt lat wstecz. Jedzenie? Rewelacyjne. Ceny? Powiedzmy... też zapadają w pamięć. 😂
Na zakończenie dopłynęliśmy do leśnej przystani niedaleko Bogaczewa. Cisza, spokój, zachód słońca i... wydarzył się cud.
🎣 **Złowiłem rybę!** 😄
Może nie była rekordowa, ale satysfakcja – bezcenna.
Mazury po raz kolejny pokazały, że nie trzeba lecieć na drugi koniec świata, żeby odpocząć, złapać wiatr w żagle i na chwilę zapomnieć o codzienności.
Do następnego rejsu! ⚓💙