27/04/2026
Lotnicze ciekawostki.
✈️ Lądujesz tanimi liniami. Wysiadasz… a za chwilę ten sam samolot znowu odlatuje.
Czy nie pomyśleliście czasem: jak oni robią to w 25 minut? 🤔 To w praktyce absolutne minimum, które osiągają najbardziej zoptymalizowane operacje low-costowe przy idealnych warunkach i bez żadnych opóźnień.
Chodzi o tzw. turnaround, czyli czas od momentu, gdy samolot zaparkuje przy bramce (on blocks), do chwili, gdy zaczyna odjazd do kolejnego lotu (off blocks).
Trafiłem na świetne rozłożenie tego procesu od środka w wywiadach przez pilotów. Bo te 25 minut to nie standard całego lotnictwa. W tradycyjnych liniach postój potrafi trwać 40 minut, godzinę, a nawet 2-3 godziny. Low-costy grają w zupełnie inną grę. Tam samolot ma zarabiać. A zarabia tylko wtedy, gdy jest w powietrzu. Na ziemi? Generuje koszty. Każda dodatkowa minuta postoju to realna strata.
Wszystko zaczyna się w momencie zatrzymania samolotu i zaciągnięcia hamulca. Pasażerowie wychodzą, ale równolegle dzieje się dużo więcej. Podłączane jest zasilanie z ziemi, żeby wyłączyć APU i oszczędzić paliwo, rusza sprzątanie, rozładunek bagażu i przygotowanie kolejnego lotu. Piloci kończą poprzedni rejs i od razu przechodzą do następnego. Jedna z pierwszych decyzji? Paliwo. Liczy się wszystko: trasa, pogoda, zapas, lotnisko zapasowe, możliwe opóźnienia. Trzeba mieć dokładnie tyle, ile trzeba, czyli ani za mało (bezpieczeństwo), ani za dużo (waga = większe spalanie).
Kilka minut później jeden z pilotów wychodzi na zewnątrz. Robi tzw. walk-around, czyli obchodzi samolot i sprawdza, czy wszystko jest OK, a przy okazji nadzoruje tankowanie. Drugi w tym czasie siedzi w kokpicie i już przygotowuje kolejny lot. Wprowadza trasę, sprawdza pogodę (ATIS), ustawia systemy. Ciekawostka - boarding często odbywa się… w trakcie tankowania. Na to oczywiście są procedury (np. odpięte pasy), wszystko jest kontrolowane.
Bliżej odlotu, piloci sprawdzają rzeczywistą ilość paliwa i porównują ją z planem. Niezależnie robią obliczenia i wzajemnie się sprawdzają. Dostają zgodę na lot, sprawdzają trasę, procedurę odlotu. Boarding się kończy, drzwi się zamykają.
Na kilka minut przed odlotem pojawia się load sheet. To dokument z dokładną masą samolotu. Wszystko musi się zgadzać co do kilograma. Na tej podstawie ustawiane są parametry startu: ciąg, klapy, prędkości.
Dane są wpisywane niezależnie przez obu pilotów i porównywane żeby złapać ewentualne błędy. W tym momencie często samolot przełącza się z zasilania naziemnego na APU, które zapewnia prąd
i klimatyzację. Zostaje dosłownie chwila.
Kapitan kontaktuje się z obsługą naziemną, sprawdzane jest, czy wszystko na zewnątrz jest odłączone, drzwi zamknięte, sprzęt usunięty. Pada zgoda na wypchnięcie. Samolot zaczyna się cofać. Silniki ruszają. W tym momencie kończy się turnaround.
To jest proces, w którym kilkanaście rzeczy dzieje się jednocześnie, a nie po kolei. I nic nie jest pomijane. Każdy etap ma checklistę. Każdy element jest sprawdzany. Każda liczba potwierdzana.
I koniec końców to właśnie ten „wyścig na 25 minut” sprawia, że możemy polecieć za 100-200 zł (a często i mniej). 🙆♂️
📚 Źródła
Flightradar24: „Turnarounds - the low cost pilot’s perspective” (10.04.2026)
📸: zdjęcie własne z lotniska Warszawa-Modlin