18/06/2026
Przygotowując się ostatnio do swojej prywatnej podróży przeglądałam filmiki na YouTubie. Chciałam sprawdzić, jak jest w miejscu, do którego planuję podróż. Czy jest dużo turystów. Czy będę się tam dobrze czuła, czy raczej lepiej sobie odpuścić wszystkie te “must-see” atrakcje i pojechać gdzieś indziej,
Trafiłam na filmik z polskiej wycieczki i im bardziej go oglądałam, tym bardziej czułam się zmęczona. Ci ludzie ciągle biegli. W kadrze ciągle widziałam spocone plecy ludzi, którzy gonili od jednego zabytku do drugiego.
Rano do autobusu… Świątynia, potem targ, potem biegli gdzieś jeszcze... Ktoś przygrywał do kotleta podczas lunchu. Po południu kolejne miejsca do zwiedzania. Kolacja… A potem jeszcze przedstawienie światło i dźwięk. I tak codziennie. Uświadomiłam sobie, że ostatnie 20 lat, jako pilot podróżowałam właśnie tak — w biegu. Pamiętam, jak pisałam do jednego z biur, że program jest zbyt naćkany i dostałam odpowiedź: - inni piloci mówią, że nie ma co robić…
Oglądając ten film, zastanawiałam się, czy ja naprawdę chciałabym tak podróżować. Bo przecież jak jadę sama, to lubię podróżować wolniej. Mieć czas na ciszę, na to, żeby zrozumieć, co widzę. Poczuć, jakie to jest dla mnie.
Przez te prawie 20 lat, kiedy pilotowałam, 90% klientów to były osoby, które albo były “na swoim”, albo pełniły wysokie stanowiska w korporacjach. To są wszystko sytuacje, w których docierają do ciebie miliardy nowych bodźców dziennie. Jak prowadzisz JDG, to jesteś, sprzątaczka, gońcem, sekretarką, księgową i prezesem w jednym. Jak zatrudniasz pracowników, to masz systemy, ale odpowiedzialność jest większa, więcej decyzji, więcej osób, które ciągle czegoś od ciebie chcą, więcej pożarów do gaszenia. Większa presja i oczekiwania. W korporacji musisz dowozić wyniki, ty i twój zespół — zanim skończysz jedno zadnie, już jest coś nowego do robienia. Masz wypełniony kalendarz, ale głowa nigdy nie odpoczywa. Funkcjonujesz wg celów i terminów ustalanych przez innych.
Czy naprawdę chcesz podróżować z grupą obcych ludzi, przez cały dzień biegać od jednego zabytku do drugiego. Wyjść z jednego znanego przebodźcowania i wejść w drugie… tylko że bardziej egzotyczne?
A gdyby tak można było inaczej? Dla mnie podróże są o ciszy, spokoju, o miłości do siebie, do innych ludzi, do miejsca, do jego tradycji i kultury. Nie doświadczysz tego, ciągle biegnąc. Nie poczujesz tego, ciągle pstrykając zdjęcia na Insta albo roleczki.
Przygotowałam dla Ciebie ofertę o ciszy, o zaopiekowaniu, o miłości do siebie. Z miłości do Bhutanu — jego tradycji medycznych, tego, jakie to miejsce jest i co “robi” człowiekowi — ciche, spokojne, sprawiające, że przestajesz biec. Doświadczenie, które pozwala Ci dotknąć innego sposobu życia i które daje Ci narzędzia, które możesz zastosować po powrocie do domu.
Znalazłam miejsca, których filozofia gościnności jest bardzo bliska mojej filozofii podróżowania. Które pozwalają stworzyć doświadczenie takie, jakiego Ty konkretnie potrzebujesz. Zdejmuję z Ciebie konieczność ciągłego podejmowania decyzji. Przed przygotowaniem programu wspólnie przyjrzymy się Twojemu sposobowi funkcjonowania w oparciu o zasady medycyny tybetańskiej. Dzięki temu mogę lepiej zrozumieć Twój sposób funkcjonowania, potrzeby i to, jaki rodzaj podróży będzie dla Ciebie najbardziej wspierający. Tak, żeby całe doświadczenie było dostosowane do Ciebie. Z moją czułą obecnością przed (konsultacja), w trakcie (wyjazd 1:1) i po powrocie (żebyś miała/miał narzędzia, których możesz skorzystać na co dzień). Doświadczenie luksusu rozumianego jako wolniejsze tempo, piękno i prostota otoczenia, cisza, spokój, harmonia i zaopiekowanie, a nie złote krany i blink-blink, którym możesz pochwalić się na Insta. Amankora jako baza podróży. Cena od 40 000 $. Jeżeli czujesz, że to może być kierunek dla Ciebie, szczegóły znajdziesz tutaj: https://wyprawydoazji.pl/luksusowy-wyjazd-do-bhutanuPrzed przygotowaniem programu wspólnie przyjrzymy się Twojemu sposobowi funkcjonowania w oparciu o zasady medycyny tybetańskiej.