Jako dziecko czytałam o Tybecie. Od 20 lat tam wracam. Tybet • Bhutan | Wyprawy do Azji | Iwona Bartoszcze – przewodniczka i organizatorka wypraw.
Prowadzę biuro podróży Wyprawy do Azji 🌏
Tybet • Bhutan • Indie • Nepal • Chiny
Podróże szyte na miarę – napisz do mnie, jeśli chcesz swoją wymarzoną wyprawę Marzyłam o Tybecie od dziecka – czytałam książki o Yeti i przewodniki po Tybecie. Pierwszą podróż odbyłam 20 lat temu i od tamtej pory wracam regularnie, poznając ludzi, krajobrazy i codzienne życie w Tybecie. Dziś prowadzę biuro podróży Wypr
awy do Azji i tworzę indywidualne wyprawy do Tybetu, Bhutanu, Indii i Nepalu, dopasowane do Twoich potrzeb i pragnień. Nie oferuję wycieczek katalogowych – każda podróż jest szyta na miarę tak, abyś zobaczył i doświadczył to, co naprawdę chcesz. Pomagam w formalnościach, planowaniu tras i przygotowaniu podróży w tempie, które Tobie odpowiada. Jeśli marzysz o Tybecie lub Bhutanie – napisz do mnie. Może to jest Twój moment, by spełnić to marzenie.
13/04/2026
Zastanawiasz się, co takiego jest w Bhutanie, że wielu marzy o tym, żeby tam dotrzeć, a Ci, co byli, chcą wracać (mam klientów, którzy planują już trzecią podróż)?
Jeśli zaglądasz tu, to już pewnie wiesz, że koncepcja najszczęśliwszego kraju na świecie to chwyt marketingowy. A brak komercji — naszym pobożnym życzeniem.
Więc co tak naprawdę przyciąga?
To jedno z niewielu miejsc, gdzie naprawdę zwalniasz.
Myśli przestają pędzić.
Jesteś bardziej „tu i teraz.
Nauki buddyjskie mówią, że umysł jest jak małpa — skacze z gałęzi na gałąź. W Bhutanie ta „małpa” w końcu się uspokaja.
Bo nie ma rozpraszaczy. Internet w roamingu działa słabo. Ruch poza miastami jest minimalny. Ludzi niewielu (populacja Wrocławia na obszarze ⅛ Polski).
Zaczynasz patrzeć mniej w ekran, a bardziej wokół siebie.
Zaczynasz zauważać uważność w relacjach (tę uważność widać nawet u Króla. A to naprawdę rzadka cecha u przywódców).
Spokój. Prostotę, która nie jest „biedą”, tylko wyborem.
Bhutańczycy żyją inaczej. Jest miejsce na pracę, modlitwę i odpoczynek. Na świętowanie. Na śmiech, pikniki i rozmowy.
I choć sama podróż do Bhutanu nie odmieni Twojego życia, (to nie jest historia o magicznej transformacji), to może Cię zainspirować do zmian.
Ale…
Jeśli chcesz poczuć Bhutan naprawdę, musisz wyjechać poza Paro i Thimphu.
Bo magia tego miejsca zaczyna się dalej. W małych miejscowościach, poza głównym szlakiem.
I to właśnie widzą moi klienci. Ludzie, którzy zjeździli cały świat… a ciągle chcą wracać do Bhutanu.
Ja też. Za każdym razem.
09/04/2026
Myślisz: przylecę do Lhasy i ogarnę wszystko na miejscu — noclegi, transport, pozwolenia…
W końcu w Nepalu czy Indiach to działa, prawda?
W Tybecie — nie.
Bez wcześniej zatwierdzonych pozwoleń nie wejdziesz nawet do samolotu czy pociągu.
Bez przewodnika i ustalonego planu podróży… po prostu nie ruszysz.
Po ponad 20 latach przygotowania wyjazdów do Tybetu powiem Ci jedno:
to wszystko musi być przygotowane z wyprzedzeniem i bardzo precyzyjnie.
Plan podróży, transport, noclegi, pozwolenia — wszystko jest zatwierdzane wcześniej.
Na miejscu już się nie improwizuje.
Jeśli chcesz uniknąć takich błędów — skomentuj PLAN, a wyślę Ci materiał, który pokaże Ci, jak to zrobić dobrze.
Bo w Tybecie brak przygotowania oznacza jedno: podróż, która się nie wydarzy.
08/04/2026
Kiedy myślisz: Tybet, jakie obrazy stają przed Twoimi oczyma. Z czym Ci się kojarzy?
- ..............................................................
Dla mnie to wolność. Wiem, że brzmi to absurdalnie w kraju, który niemal 80 lat pragnie odzyskać niepodległość. Ale dla mnie to właśnie poczucie wolności, to coś, co niezmiennie ciągnie mnie do Tybetu i za czym tęsknię, jak jestem w domu.
Jak definiuję tę „wolność"? Jako silny element ziemi, dający stabilność i spokój oraz element przestrzeni — lekkość, klarowność, otwartość i potencjał (odkąd zostałam dietetyczką w medycynie tybetańskiej, na wszystko patrzę przez pryzmat 5 elementów).
To ten moment, kiedy czujesz spokój, Twój małpi umysł zatrzymuje się, a Ty czujesz, że jesteś tu i teraz, że jesteś na właściwym miejscu.
Pamiętam, jak kiedyś z Maćkiem siedzieliśmy na progu domku medytacyjnego w Nangchen, patrzyliśmy na świstaki i nagle caluśki świat stanął, czas się zatrzymał, a my po prostu byliśmy w jedności ze wszystkim, co nas otaczało. To jedno z moich najbardziej drogocennych wspomnień z Tybetu.
Kiedyś uciekałam do Tybetu przed życiem tutaj, przed znienawidzoną pracą, przed problemami ze światem i ze sobą samą. Tybet dawał mi wytchnienie, uspokojenie myśli, inną perspektywę. Teraz już nie muszę. W zeszłym roku pożegnałam się z Lhasą, nie na zawsze — na jakiś czas (kocham to miasto, ale ostatnie dwa lata mnie bardzo wyczerpały) i marzę o tym, by znów wyruszyć sama, na pogranicza tybetańskie. Doświadczyć „mojego” Tybetu. Kto wie, może już jesienią.
A tymczasem przygotowuję podróże dla moich Klientów — podróże pełne elementu ziemi i przestrzeni. Podróże o codziennym życiu, o zapierających dech widokach i o tym czymś nieuchwytnym, co sprawia, że o Tybecie nie da się zapomnieć.
02/04/2026
Masz przewodnik, komputer i ChatGPT.
I myślisz, że spokojnie ogarniesz wyjazd do Tybetu.
Czytasz.
Sprawdzasz fora.
Pytasz ChatGPT.
I nagle… czujesz się bardziej zagubion_ niż na początku.
Masz wrażenie, że nic się nie składa w całość.
Że tego po prostu nie da się ogarnąć.
I odkładasz swoje marzenie na później.
Bo ChatGPT powie Ci, że możesz zrobić wewnętrzną korę wokół Kailash.
Albo wykąpać się w jeziorze Manasarovar.
Albo wejść do Sky City.
Tylko że…
to nie są realne scenariusze dla turystów spoza Chin.
I jak się w tym wszystkim nie pogubić?
👉 To nie jest łatwe.
Powiem Ci więcej — mamy dopiero początek kwietnia,
a przepisy zmieniły się już dwa razy.
Chcesz wiedzieć, jak jest naprawdę, teraz?
Skomentuj REGULACJE — wyślę Ci aktualne informacje.
p
30/03/2026
W turystyce sprzedaje się iluzje.
Bhutan – „najs szczęśliwszy kraj świata”? Bzdura. Finlandia jest szczęśliwsza (wg badań), a w Bhutanie 1 na 10 obywateli wyemigrował ostatnio zagranicę. Komercja istnieje, tylko w innej formie.
Tybet – lamowie lewitują w klasztorach? Rzeczywistość: mnisi grają w gry, używają telefonów. Prawdziwy Tybet to ludzie i ich codzienność.
Nepal – oficjalnie wejdziesz na Everest bez przygotowania. Kto zapłaci i ten wchodzi. Ale czy to prawdziwe doświadczenie? W moich podróżach liczy się autentyczne, bezpieczne i świadome doświadczanie Himalajów.
Luksus? Luksus kosztuje. W Bhutanie hotele za 8000 PLN/dobę to norma. Tanio nie jest – i dobrze.
💡 Każdy wyjazd, który pilotowałam zaczynał się od pytania:
„Chcecie wersję katalogową czy prawdziwą?”
Zawsze słyszę: „Mów nam prawdę.”
W Wyprawach do Azji tworzę podróże szyte na miarę – prawdziwe, autentyczne, zgodne z realiami.
👉 Chcesz wiedzieć, jak naprawdę wygląda Tybet, Bhutan i Nepal? Zaobserwuj mój profil.
27/03/2026
Wciąż planujesz samodzielnie wyjazd do Tybetu albo Bhutanu? To prawdopodobnie popełniasz już pierwszy błąd.
Przez 20 lat patrzę, jak ludzie próbują zorganizować wyjazd do Tybetu na własną rękę…
I widzę te same błędy.
Zacznijmy od pierwszego.
MYŚLISZ, ŻE TYBET TO INDIE ALBO NEPAL…
To jeden z najczęstszych błędów.
Tybet to:
– pozwolenia
– limitowane trasy
– i zupełnie inny budżet
Kiedy dostaję wiadomość: „chcę spędzić miesiąc w Tybecie i podróżować na własną rękę”
— od razu wiem, że ktoś myśli o nim jak o Nepalu czy Indiach.
A potem pojawia się frustracja.
Bo okazuje się, że… to tak nie działa.
Nie na tych zasadach.
I nie za te pieniądze.
👉 Skomentuj BUDŻET, a wyślę Ci PDF, w którym pokazuję, jak to wygląda naprawdę.
Przez najbliższe tygodnie pokażę Ci najczęstsze błędy przy planowaniu podróży do Tybetu i Bhutanu.
Jeśli chcesz ich uniknąć — zostań tu.
25/03/2026
Jakieś 2,5 roku, podczas dorocznego orędzia do poddanych na Stadionie Narodowym, król Jigme Khesar Namgyel Wangchuck opowiedział o swojej wizji nowego miasta w Bhutanie. Tam, gdzie teraz jest bardzo niewiele — niewielkie miasteczko pośród lasów i rzek (no dobra jest tam jeszcze przejście graniczne dla obywateli Bhutanu i Indii — spędziłam tam dużo czasu, bo przez błąd urzędników nie mogłam z grupą przekroczyć granicy i trzeba było interweniować w ambasadzie i de facto u samego Króla) powstanie jedno z najnowocześniejszych miast na świecie — Anty-Dubaj — Mindfulness City. Z własną walutą, własnym prawem i śmiałą ideą na przyszłość, że stanie się to hub dla firm z całego świata, które są innowacyjne i poprawiają dobrostan ludzi i matki ziemi.
No i jak się domyślasz, im bardziej Król roztaczał tę wizję, tym bardziej oczy poddanych robiły się jak spodki. I gdy nagle król zapytał -Pomożecie? (skąd my to znamy…), to… zaległa grobowa cisza.
Niezrażony Jigme Khesar Namgyel Wangchuck zapytał ponownie: -Pomożecie swojemu królowi? Z trybun rozległo się gromkie -Taaak. A Król, zapewne poczuł ulgę.
Projekt ruszył. Zaczęto od budowy lotniska. Docelowo cala infrastruktura ma być umieszczona na mostach (Gelephu, to trochę nasz Wrocław — z łatwością stanie się miastem 100 mostów), żeby nie niszczyć środowiska. W Bhutańskich mediach co chwila pojawiały się nowe relacje w stylu „król na budowie lotniska”. A że rodzina Wangchucków od pokoleń znana jest z czynnego zaangażowania w poprawianie dobrostanu kraju, to wygląda, że było to coś więcej niż „premier w niebieskiej koszuli z podwiniętymi rękawami wbija łopatę w wał powodziowy, żeby chwilę później ruszyć do Warszawy” (mam na myśli premierów jako takich, nie jakiegoś konkretnego).
Projektowaniem Mindfulness City zajęło się Bjarke Ingels Group (jedna z najbardziej znanych firm architektonicznych na świecie). Między innymi na rzece Sankosz, zaplanowano wzniesienie tamy wzorowanej na indyjskich studniach schodkowych (jeśli nie wiesz co to takiego, wygoogluj sobie koniecznie, są niewiarygodnie pięknie). Jej lico będzie terenem spacerowym, a pośrodku będzie świątynia buddyjska, z wielkim złotym posagiem Oświeconego.
Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że Bhutan wyznacza kierunek, w którym pójdzie świat w najbliższych dziesięcioleciach.
Bhutan to nie „najszczęśliwszy kraj świata”, który znasz z folderów. To miejsce, które trzeba zrozumieć, żeby naprawdę je przeżyć.
Od 10 lat wracam tu regularnie i tworzę podróże, które pokazują jego prawdziwe oblicze.
➡️Zobacz, jak może wyglądać Twoja podróż szyta na miarę — 🔗LINK w komentarzu. 👇
-------------------------------
Zdjęcie użyte w grafice: Facebook/Gelephu Mindfulness City
23/03/2026
Gdyby ktoś 25 lat temu powiedział mi, że będę prowadzić biuro podróży i wracać do Tybetu przez kolejne lata — wybuchnęłabym śmiechem.
Jest rok 2000.
Marzę o Tybecie. Czytam przewodniki i widzę siebie płynącą Brahmaputrą do klasztoru Samye.
Postanawiam wyruszyć.
Nie wyjeżdżam nawet z Wrocławia.
Ktoś kradnie mi paszport.
Poddaję się.
Myślę: to się nigdy nie wydarzy.
Rok później pojawia się kolejna szansa — Indie i Nepal. Jadę.
Na miejscu okazuje się, że wszystko trzeba ogarnąć samemu.
I wtedy pojawia się pierwsza myśl:
„Może ja naprawdę to potrafię?”
Wracam do Polski.
Chwilę później rozpada się mój związek.
Zostaję z długami i bez mieszkania.
Wszystko się sypie.
Ale jedna myśl nie znika:
Tybet.
Po trzech latach wyruszam ponownie.
Jest chaos, błędy i trudności.
Ale docieram do Tybetu.
I wtedy wszystko się zmienia.
Krajobrazy. Ludzie. Światło.
Wiem, że wrócę.
Wracam rok później. Sama.
Zakochuję się w tym miejscu — w jego codzienności i ludziach.
Kończę kurs pilota wycieczek.
Zaczynam prowadzić wyprawy.
Ale nadal żyję „nie swoim życiem”.
Etat, kredyt, poczucie utknięcia.
Aż 10 lat temu podejmuję decyzję:
odchodzę i zakładam Wyprawy do Azji.
Nie było łatwo.
Ale było moje.
Dziś tworzę podróże szyte na miarę
i pomagam innym zrobić ten krok, którego ja kiedyś tak bardzo się bałam.
Jeśli marzysz o Tybecie, Bhutanie albo Nepalu —
może to jest moment, żeby przestać odkładać.
I w końcu wyruszyć.
18/02/2026
Dzisiaj rozpoczyna się rok Męskiego Ognistego Konia. 40 rok 17 cyklu 60-letniego (rabjung). Rok 2153 kalendarza tybetańskiego i 3943 rok mewa.
Pierwszy raz od dawna, nie zdarzyłam napisać analizy zodiaku na stronę, bo zaczęło się z przytupem (energia ognistego konia jest już w naszej przestrzeni od jakiegoś czasu). Ognisty koń to ruch i zmiany we wszystkich dziedzinach życia.
Czego zatem mogę Wam życzyć?
Przede wszystkim spokoju. To najważniejsze, bo rok ognistego konia to rok podwójnego elementu ognia, wiatru, metalu oraz wody. Czyli będzie się działo. Szybko, dużo, ostro (ogień, wiatr, metal). Trzeba się dobrze trzymać, żeby ognisty rumak nie wysadził nas z siodła. Remedium na tę energię jest koza/owca.
Rok konia to wg wierzeń tybetańskich świetny moment na korę wokół Kailash. Wg legend Budda, w jednym ze swoich wcześniejszych wcieleń urodził się jako koń i okrążył Kailash. Kora w tym roku przynosi 30 razy więcej błogosławieństwa co kora w inne lata. Jeśli miałabyś/miałbyś ochotę wybrać się na indywidualny wyjazd albo z przyjaciółmi — zapraszam — napisz do mnie.
Losar Tashi Delek!
10/02/2026
Tybet/Kailash
Ostatnio dostaję dużo zapytań, czy robię Kailash. Robię... ale... To nie jest wyprawa w stylu: wstałam, zakręcałam włosy lokówką i poszłam do zieleniaka po ziemniaki...
Kora wokół Kailash jest trekkingiem średnio trudnym, ale głównym wyzwaniem jest wysokość.
Długość trasy wynosi około 52 km, co przekłada się na 3 dni marszu. Najwyższy punkt stanowi przełęcz Dolma La (5630 m n.p.m.), przewyższenie ok. 600 m.
I o ile doświadczenie alpinistyczne nie jest wymagane, jednak konieczna jest dobra kondycja fizyczna oraz wcześniejsze doświadczenie w górskich wędrówkach.
Jeżeli dostajesz „zawału”, wchodząc na Ślężę — zastanów się 3 razy, zanim zdecydujesz się na Kailash. Dlaczego? Bo jeżeli sobie nie poradzisz, to masz kłopot i narobisz problemów innym.
Nie, nie będzie cię znosiła na noszach ekipa „dzielnych Szerpów”, bo zwyczajnie ich z Tobą nie będzie (to nie Nepal). Żadna karetka ani helikopter nie pojawi się w cudowny sposób, żeby Cię ewakuować. Przełęcz Dolma La (5630 m) nie jest dostępna dla samochodów ani helikopterów — musisz o własnych siłach zejść na dół, do pierwszego miejsca, z którego możliwa jest ewakuacja (Dira-puk).
No i musisz mieć porządne ubezpieczenie ze zwyżką na sporty ekstremalne (inaczej sam/a poniesiesz koszty pomocy i będą one spore — bo nierzadko wiążą się z koniecznością lecenia do Chengdu na przykład).
Takie są realia. Musisz być przygotowana/-y i mieć dobrą kondycję. To o wiele pewniejsze niż liczenie na to, że duchowa energia Kailashu Cię „poniesie". ;-)
Zawsze ogromnie się cieszę, jak mogę pomóc Wam spełniać marzenia, ale w tym przypadku zalecam rozsądek i dobre przygotowanie się.
No i mogłabym tu podać tragikomiczny przykład z życia pilockiego wzięty, ale jest raczej makabryczny, więc tym razem Wam się upiekło. ;-))
fot. R. Klavnis
06/02/2026
Wpadam dzisiaj do Ciebie na chwile, żeby opowiedzieć Ci o cudnej podróży, którą przygotowuję właśnie dla mojej klientki dietetycznej. Dawno żaden program tak mnie nie ekscytował. Bardzo kameralna grupa. Miejsca, które kocham, a do których rzadko docierają turyści. Cisza i spokój. Mało ludzi. Czyste powietrze. Nooo… Bhutan po prostu.
Co Dziewczyny będą robić w Bhutanie?
Resetować układ nerwowy. Obniżać poziom stresu. Odpoczywać i wracać do równowagi. Wychodzić z „trybu na przetrwanie”.
Podziwiać piękne miejsca.
Chodzić po lesie (wiem, powinnam nazwać to kąpiele leśne — byłoby modnie i wellnessowo ;-) ).
Doświadczać lokalnej kultury.
Jeść lokalne przysmaki.
Medytować.
Oddychać czystym powietrzem (Bhutan ma ujemny ślad węglowy).
No i zdradzę Ci — w plane jest rafting ;-))
Dlaczego Ci o tym piszę? Bo masz możliwość dołączenia do tego wyjazdu. :-D
Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat (albo znasz Kobietę, która marzy o tym, żeby wyruszyć do Bhutanu) napisz w komentarzu — Bhutan, a wyślę Ci link do PDF-a ze szczegółami.
Serdecznie zapraszam!
Iwona
A i jeszcze jedno — wyjazd jest tylko dla kobiet.
26/01/2026
Moi klienci nie mają ze mną łatwo, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię zdrowia i wysokości. Dlaczego? Zdrowie jest dla mnie super ważne, inaczej nie zajmowałabym się także dietetyką w medycynie tybetańskiej. Ale przede wszystkim superważny jest dla mnie drugi człowiek. Żeby był wysłuchany, zaopiekowany i żeby ten wyjazd był spełnieniem jej/jego marzeń. Moi klienci często muszą się mierzyć z mocno „przeprostowującymi” pytaniami. No bo jak nie jesteś w stanie wejść na Ślężę (718 m n.p.m.), bo po drodze dostajesz „zawału”, to jak wespniesz się na Drolma La (5650 m n.p.m.)? Jak masz wyniszczone ciało, to jak poradzisz sobie z wysokością? Tybet to wymagający kierunek (to nie są wczasy all inclusive na plaży w Tajlandii).
Przez 20 lat podróżowania po Tybecie przerobiłam wiele:
-”Byłem w Andach, nic mi nie było”. To kwestia, która pada podczas 90% rozmów, a potem trzeba w trybie pilnym lecieć do Chengdu, bo jednak w Himalajach wysokość odczuwa się inaczej…
-Ten trekking jest dla mnie za łatwy, chcę do Bazy pod Everestem. -A ma pani doświadczenie w górach wysokich? -Byłam, na Kopcu Kościuszki… (i to nie był żart).
-Co mi tu Pani opowiada, codziennie przejeżdżam 60 km na rowerze! A potem krew z nosa i ciśnienie 220.
Sama ostatnio pierwszy raz w życiu zdecydowałam, że w nocy pod Everestem wezmę tlen, bo mam początki obrzęku płuc. Jak to, przecież tyle razy byłaś w Tybecie — nic Ci nie powinno być? To tak nie działa. W Tybecie byłam we wrześniu, a w sierpniu miałam wypadek samochodowy (w mój samochód uderzył pijany kierowca) i boreliozę (3 tygodnie na doksycyklinie). Moje ciało było mocno osłabione. Pierwszy raz w życiu miałam problemy z płucami, a skutki tego wyjazdu odczuwałam jeszcze 108 dni po powrocie.
Nie, nie chcę Cię straszyć, ale też nie zależy mi, żeby za wszelką cenę sprzedać Ci wyjazd.
Chcę, żebyś miał/a super wspomnienia.
Chcę, żebyś bezpiecznie spełnił/a swoje marzenie o podróży do Tybetu. I żeby to był najpiękniejszy wyjazd ever, bo Tybet to magiczne miejsce.
Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wyprawy do Azji umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
Pomagam spełniać marzenia o podróżach do Tybetu, Chin, Bhutanu, Nepalu i Birmy
Przygotowuję podróże marzeń dla osób, które nie chcą podróżować z biurem podróży, cenią sobie to, że wyjazd jest dostosowany do nich (a nie, że oni się muszą dostosowywać do programu). Pomagam osobom, które nie mają czasu na lekturę kolejnych stron internetowych i forów podróżniczych, ani czasu by załatwiać formalności związane z organizacją podróży. Organizuję także luksusowe wakacje marzeń w Bhutanie – doświadczenie, które nie tylko pozwoli Ci odpocząć, ale także wzbogaci duchowo.
Staram się, żeby podróże, które organizuję przynosiły korzyść nie tylko moim Klientom, ale i ludziom w krajach, które odwiedzają. Wierzę, że podróże mają moc zmieniania nas samych. Odpowiedzialna turystyka jest dla mnie ważna.
Współpracuję z małymi lokalnymi biurami podróży, które prowadzą moi przyjaciele, z którymi podróżowałam i z którymi pracuję od wielu lat.
Kiedyś pewna mądra kobieta powiedziała mi, że jestem mostem między kulturami. Między Tybetem i Polską, bo mieszkam tu, ale jestem stamtąd… Najpierw wydało mi się to nazwijmy to kolokwialnie cokolwiek “dziwne”, ale jak się nad tym zastanowić, to coś jest na rzeczy. Tęsknię za Tybetem, myślę o Tybecie, cały czas gadam o Tybecie, jestem w stałym kontakcie z Tybetańczykami, a nawet… śni mi się Tybet. W Khamie czuję się jak w domu, czuję przynależność…Czuję się szczęśliwa i wolna. I czuję się stamtąd.
Misją mojej firmy jest pomaganie Tybetańczykom, przez podróże które organizuję. Moją osobistą misją jest pokazywanie Tybetu takim jaki jest, bez lukru z naszych wyobrażeń, bez syndromu ofiary, w których w zachodniej świadomości z lubością zamykamy mieszkańców dachu świata. Czy można to nazwać byciem mostem między kulturami?
MOJE DLACZEGO…
Lubię pomagać. Chcę by organizowane przeze mnie podróże pomagały moim Klientom spełniać ich marzenia, ale także żeby pomagały lokalnym społecznościom w odwiedzanych przez nich krajach. Dlatego współpracuję tylko z zaprzyjaźnionymi lokalnymi biurami, które angażują się w działalność społeczna i ekologiczną.
Uważam, że podróż ma moc transformacji nie tylko nas samych, ale i świata. Dokonując właściwych wyborów możemy zmienić świat na lepsze; to szczególnie ważne zwłaszcza w Tybecie.
Cenię sobie uczciwość i prawdę. Jestem dobrą obserwatorką, a przy tym dociekliwą, zawsze szukam “dziury w całym”. Lubię poznawać rzeczy takie jakie są, bez zbędnego lukru. Tybet, Bhutan czy Birma są dla mnie fascynującymi miejscami takie jakie są, bez otoczki magii, mistycyzmu czy wielkiej szczęśliwości. I chcę pokazywać ten prawdziwy Tybet, Bhutan czy Birmę innym.
Lubię się dzielić moją wiedzą – więcej dowiesz się na ten temat dalej.
Wartością dla mnie jest spotkanie z drugim człowiekiem i jego historią. W drodze i podczas organizacji podróży.
Znam kraje, do których organizuję wyjazdy, przez ostatnie kilkanaście lat byłam w nich wielokrotnie sama, jak i podróżując z turystami. Znam je także od najciemniejszej strony – przez niemal 10 lat zajmowałam się prawami człowieka w Tybecie.
Lubię planować i organizować. Nawet jak nie jestem w drodze, wymyślam dla siebie nowe plany podróży do Tybetu (dach świata mi się chyba nigdy nie znudzi).
W mojej działalności zależy mi na tworzeniu podróży, które transformują i wywierają pozytywny wpływ na odwiedzane miejsca.
Przeczytaj, co mówią o mnie moi klienci
LUBIĘ PISAĆ I DZIELIĆ SIĘ MOJĄ WIEDZĄ
Współpracuję z NATIONAL GEOGRAPHIC TRAVELER
Dotychczas ukazało się 5 moich tekstów:
Koleją tybetańską na dach świata – marzec 2017 (przeczytaj tutaj)
Birma. Z wody do pagody – czerwiec 2017
Chiny. Genyen. Lodowy olbrzym – wrzesień 2017
Bhutan. Królestwo mgieł – luty 2018
Tybet. Między niebem a wodą – wokół jeziora Nam – wrzesień 2018
E-booki
Podróż do Tybetu. Praktyczny przewodnik w 3 krokach i bez stresu, w którym na ponad 90 stronach zebrałam praktyczne informacje dotyczące podróżowania do Tybetańskiego regionu autonomicznego. Możesz go kupić tutaj.
Bhutan. Jak zorganizować podróż? Kompendium wiedzy dotyczącej organizacji indywidualnej podróży do Bhutanu. Możesz go kupić tutaj.
Bhutan i Tybet od kuchni. Książka kucharska z przepisami zebranymi podczas wieloletnich podróży do Bhutanu i Tybetu. Znajdziesz tu między innymi przepisy na pierożki tybetańskie momo. Możesz go kupić tutaj.
“108” – książka-prezent na urodziny Dalajlamy XIV
Przez 7 lat współpracowałam z Programem Tybetańskim Fundacji Inna Przestrzeń – zajmowałam się prawami człowieka w Tybecie. W 2015 r., razem z przyjaciółmi – podróżnikami, specjalistami od Tybetu, napisałam książkę „108” – prezent na 80 urodziny J.Ś. Dalajlamy XIV,
Możesz mnie także posłuchać w Polskim Radiu i w Radiu RAM
Mam szczęście. Robię to, co kocham i mogę dzielić się tym z innymi.
ZOSTAŃMY W KONTAKCIE
Przygotowałam dla kilka darmowych pdf-ów, które pomogą Ci w organizacji podróży do Tybetu, Bhutanu i Birmy - znajdziesz je tutaj - https://wyprawydoazji.pl/pobierz_pdf