Cała Naprzód

Cała Naprzód Czteroosobowa rodzina podróżująca kamperem po Europie. "Grunt to zabawa!"

24/03/2026

Marzanna kojarzy nam się z beztroskimi czasami przedszkola i wiosennym rytuałem palenia lub topienia własnoręcznie wykonanej kukły.

Dla naszych słowiańskich praprzodków Marzanna, zwana również Moreną, Morą lub Zmorą, uchodziła za symbol zimy i śmierci, ale także odrodzenia. Jej odejście oznaczało nadejście wiosny i nowego życia – czas boga Jaryły. Marzanna była związana z cyklem natury, a jej utopienie miało symbolizować zejście do podziemi, by mogła odrodzić się na nowo. Obrzęd ten miał zapewnić urodzaj w nadchodzących miesiącach.

W ostatni weekend, dość spontanicznie, udało nam się wziąć udział w inscenizacji przedstawiającej słowiański obrzęd pożegnania Marzanny. Jesteśmy wielkimi fanami motywów ludowych, zwłaszcza tych sięgających do słowiańszczyzny. Szkoda, że tak niewiele z nich przebija się do współczesnej popkultury. Czasem zazdrościmy Skandynawom, narodom celtyckim czy Szkotom, że potrafią tak pięknie i naturalnie nawiązywać do swojej tradycji.

A Wy? Topiliście kiedyś Marzannę?

13/03/2026

Przedwiośnie w Borach Tucholskich

Chociaż byśmy zjechali cały świat to wiadomo, że jak przygoda to tylko w Warszawie! Stolica zawsze będzie miała specjaln...
09/03/2026

Chociaż byśmy zjechali cały świat to wiadomo, że jak przygoda to tylko w Warszawie!

Stolica zawsze będzie miała specjalne miejsce w naszych sercach. Dobrze też wiemy, że nawet gdybyśmy przespacerowali ją wzdłuż i wszerz, to zawsze zaskoczy nas czymś nowym. Dlatego dziś serdecznie polecamy spacerownik współautorstwa naszego kolegi. Jeśli spacerować po Syrenim Grodzie to tylko z tą klawą pozycją pod pachą!

08/03/2026

Życzymy Wam udanego tygodnia i powrotu siarczystych mrozów! ;)

I to by było na tyle!Nasza tegoroczna podróż dobiegła końca. Nie mieliśmy sztywnego planu ani konkretnej daty powrotu. N...
27/02/2026

I to by było na tyle!

Nasza tegoroczna podróż dobiegła końca. Nie mieliśmy sztywnego planu ani konkretnej daty powrotu. Niestety sroga zima dokonała drobnych spustoszeń w naszym domu, dlatego decyzja o powrocie zapadła naturalnie. Choć nie możemy ukrywać, że po 136 dniach w kamperze zaczęliśmy już odczuwać tęsknotę za domem i komfortem normalnego życia.

Dziękujemy, że śledziliście nasze poczynania. Dziękujemy za każde dobre słowo, komentarz czy choćby polubienie. Mamy nadzieję, że wnieśliśmy w Wasze życie odrobinę słońca i pozytywnej energii.

Na zawsze zapamiętamy noce na Saharze i poranki z widokiem na Etnę. Ostry smak kuchni Maghrebu i słodycz włoskich pistacji. Wielbłądy i owce przebiegające przed maską auta. Czar Florencji, chaos Katanii. Rześkie powietrze słoweńskich Alp. Zwariowanych ludzi, którzy przecięli nasze drogi.

Ta podróż była świetnym dopełnieniem zeszłorocznej. W gruncie rzeczy przez ostatnie półtora roku blisko dziewięć miesięcy spędziliśmy w drodze.

Dzięki tym wyprawom dziś z pewnością jesteśmy innymi ludźmi.

Warto spełniać marzenia.
Warto poznawać piękno świata.
Warto żyć nieszablonowo.

Tego właśnie Wam wszystkim życzymy.

Żagle na maszt i Cała Naprzód!

Nasze podróże nie byłyby możliwe bez edukacji domowej. I właśnie tej części vanlifu poświęcony jest wywiad, którego udzi...
25/02/2026

Nasze podróże nie byłyby możliwe bez edukacji domowej. I właśnie tej części vanlifu poświęcony jest wywiad, którego udzieliliśmy Fundacja Edukacji Domowej

Serdecznie zapraszamy do lektury ;-) (link w komentarzu).

"Pokazujemy dziecku na żywo to, co ma w książkach. Mamy dosłowne przykłady: przerabialiśmy z synem temat o podróżnikach, a w zeszłym roku byliśmy w miejscu, skąd Kolumb wypłynął w swoją wyprawę do Ameryki. Spacerowaliśmy po replikach tych statków.

Omawialiśmy tematy o pustyni, a spaliśmy na niej przez tydzień i karmiliśmy okruszkami myszki pustynne. To jest tak niesamowicie empiryczne doświadczenie nauki, że wydaje mi się, że takie kształcenie jest lepsze pod względem jakości niż edukacja w systemie pruskim, w zamkniętym, betonowym budynku.

Ale oczywiście wymaga to dużo pracy i przeorganizowania życia. Trzeba pogodzić to z pracą, mieć na podróże finanse – tylko życzyć każdemu chociaż roku w takiej edukacji domowej, bo rozwinie to dziecko, ale i rodzica. Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą."

Ostatnie cztery miesiące spędziliśmy na południu – na Sycylii i w Tunezji. Wzięliśmy je z całym dobrem inwentarza: połud...
23/02/2026

Ostatnie cztery miesiące spędziliśmy na południu – na Sycylii i w Tunezji. Wzięliśmy je z całym dobrem inwentarza: południowym luzem, brakiem pośpiechu, ale też chaosem, brudem i pewną prostotą. Te długie tygodnie nieźle nam poprzestawiały w głowach i w pewien sposób czujemy, że południową mentalnością zdrowo przesiąknęliśmy.

Kolejny etap podróży w dość szybkim tempie przerzucił nas do środkowych Włoch, gdzie odwiedziliśmy Florencję. I musimy przyznać, że to miasto nas onieśmieliło.

Florencja nie bez przyczyny nazywana jest „muzeum pod otwartym niebem” – ilość zabytków i pięknych miejsc w tym wcale nie aż tak dużym mieście jest ogromna. W pewnej chwili wręcz nie wiedzieliśmy, na czym powinniśmy skupić wzrok.

Niestety w dniu naszej wizyty były ostatki, trwały też Igrzyska Olimpijskie, a przez miasto przetaczały się prawdziwe fale turystów. Spacerując ulicami Florencji miałem wrażenie podobne do tego z Wenecji – bycia częścią nieco bezrefleksyjnej „masy turystycznej”. Z kolei kilka tygodni wcześniej, spacerując po ulicach Katanii w dniu świętej Agaty, czułem autentyczność tego, co mnie otaczało.
Drogie butiki, tłum turystów, renesansowe piękno i my – dzikusy z kampera, które spędziły ostatnie miesiące na bezdrożach Tunezji lub w sycylijskiej prowincji. Amerykańscy naukowcy użyliby określenia „szok poznawczy”.

No nic, do Florencji trzeba będzie wrócić i z większym spokojem pokontemplować jej piękno. Kto wie – może pod warstwą scenicznego makijażu kryje się równie interesujące, prawdziwe oblicze miasta?

No i przyszedł czas opuścić Sycylię, która podczas tej wyprawy najdłużej gościła nas w swoich progach.Che confusione! Ni...
19/02/2026

No i przyszedł czas opuścić Sycylię, która podczas tej wyprawy najdłużej gościła nas w swoich progach.

Che confusione! Niezłe „zamieszanie” – to określenie najlepiej oddaje emocje, których dostarczyła nam wyspa. Che confusione to sycylijski styl życia. Kreatywne parkowanie wszędzie, gdzie się da, chaos w ruchu drogowym, trąbienie, gestykulacja. Gwar ulicznego życia – espresso w barze, obłędne lody. Ale też widoki, które w Polsce na szczęście są już rzadkością – składowiska śmieci przy drodze czy wystrojona Sycylijka idąca na imprezę, rzucająca trzymany w ręku śmieć beztrosko za siebie.

Do tego chaos utrudniający codzienne funkcjonowanie. Rozkład jazdy na przystanku? Poprawnie podane w internecie godziny otwarcia knajpy? Sensowne godziny działania muzeum? Zapomnij.

Udało nam się uczestniczyć w istotnych elementach sycylijskiej codzienności – meczu w Palermo oraz święcie świętej Agaty. Uliczna fiesta i calcio. Czy może być coś bardziej sycylijskiego?

Che confusione – również pod względem atrakcji historycznych. Na Sycylii mieszają się mity greckie, arabski orient i surowość wikingów. Prawdziwy historyczny tygiel - antyczne ruiny, barokowe miasta, plaże, na których podczas II wojny światowej lądowali alianci. Oj, Sycylia potrafi pobudzić wyobraźnię pasjonata historii.

Do tego nieustannie padający cień Etny. Jak zamieszanie nie miałoby być hasłem przewodnim Sycylii, skoro ta czerpie energię z aktywnego wulkanu?

Pod względem kamperowania Sycylia była trudna. Mało dobrych plaż. Zły dojazd, albo brudno, albo wietrznie. Zawsze jakiś mankament. Do tego niewiele miejsc serwisowych. A gdy trafiały się perełki, niszczył je orkan. Che confusione!

2 miesiące w Tunezji i 2 miesiące na Sycylii. Ale mamy bałagan w głowach.

Ciao, ciao, ciao siciliano!
Ciao, ciao, ciao!

15/02/2026

Magia edukacji domowej i życia w drodze

Katania muzeami stoi. Trzy z nich znajdują się na terenie dawnej fabryki siarki. Trafiło to w moje gusta, bo uwielbiam p...
14/02/2026

Katania muzeami stoi. Trzy z nich znajdują się na terenie dawnej fabryki siarki. Trafiło to w moje gusta, bo uwielbiam postindustrialny klimat i nadawanie byłym fabrykom drugiego życia.
Pierwsza placówka poświęcona jest bardzo ważnemu wydarzeniu w historii Sycylii – alianckiemu desantowi na wyspę. Udana operacja, rozpoczęta latem 1943 r., zapoczątkowała kampanię włoską i ostatecznie wyłączyła ten kraj z udziału w wojnie.
Pewien udział w operacji miała sycylijska mafia, do której z prośbą o pomoc zwrócił się amerykański wywiad. Co ciekawe, pośrednikiem w rozmowach był Meyer Lansky – amerykański gangster pochodzenia polsko-żydowskiego, urodzony w Grodnie. Mafia, ostro zwalczana przez reżim Mussoliniego, dostarczała Amerykanom informacje wywiadowcze. Wsparła również logistykę i kontakty z ludnością cywilną, a nawet prowadziła drobne działania partyzanckie. W zamian wielu uwolnionych z więzień mafiosów otrzymało stanowiska w odradzającej się administracji. Najbliższe lata okazały się wyjątkowo dobre dla tej organizacji. Sycylia zażegnała brunatny problem, by wkrótce zmierzyć się z kolejnym.
W trakcie zwiedzania wielkie wrażenie sprawia bunkier w którym odbywa się inscenizacja bombardowania, podczas którego dosłownie trzęsie się podłoga i ściany.

Sąsiednia placówka przedstawia powiązania wyspy z kinem. A te były bogate, szczególnie w pierwszych dekadach historii filmu, bowiem Katania była kluczowym ośrodkiem produkcji filmowej. Wspomnieć trzeba także o wielu prawdziwych superprodukcjach, takich jak „Ojciec chrzestny”, „Spectre” – przedostatni film o przygodach Jamesa Bonda – czy „Malèna” z Monicą Bellucci. To wyjątkowo nostalgiczne miejsce, szczególnie dla kinomaniaków.
Trzecie muzeum poświęcone jest piśmiennictwu – niestety nie starczyło nam już czasu. A jeśli trzymało poziom dwóch poprzednich, to naprawdę szkoda.

08/02/2026

Cała Naprzód!

Address

Village
Houmt Souk
4146

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Cała Naprzód posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share