16/08/2026
Wybrałam się na wakacje na jeden dzień,
Nie dojechałam daleko. Tylko 5 km od mojego miejsca zamieszkania znalazłam miejsce idealne na ucieczkę od blackoutów i innych problemów życia codziennego.
Postanowiłam przetestować jakość hotelu Cohiba, który jeszcze do niedawna był zarządzany przez hiszpańską firmę Meliá, jedną z największych i najbardziej wpływowych sieci hotelowych na świecie.
Meliá pod groźbą sankcji ze strony USA musiała wycofać się z kubańskiego rynku, zresztą podobnie jak wszystkie inne międzynarodowe sieci hotelowe.
I jak radzi sobie teraz 5* hotel Cohiba bez międzynarodowej marki?
Z zewnątrz budynek nadal nie grzeszy pięknością, ale może to moja odosobniona opinia 🙈 Natomiast wewnątrz zaskakuje pięknym, nowoczesnym designem. Nie korzystałam z noclegu, więc nie powiem Wam jaki standard mają pokoje.
Mój dzień w hotelu Cohiba rozpoczął się ekskluzywnym śniadaniem na 20tym piętrze. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam wędzonego łososia, a już wcale z takim widokiem Całe miasto i zatoka praktycznie u stóp.
Resztę dnia spędziłam przy basenie. I to był cudowny dzień. Po kubańsku. Z głośną muzyką, ożywionymi rozmowami, śmiechem i dużą dawką kubańskiej energii.
Kolejną gastronomiczną niespodzianką był obiad. Zdecydowałam się na wieprzowe polędwiczki, które wprost rozpływały się w ustach. Do tego sałatka z parmezanem i daktylami i świeży soczek z mango. Rewelacja.
Obsługa bardzo zaangażowana, pomocna i co najważniejsze uśmiechnięta od ucha do ucha.
Czyli co? USA przegania międzynarodowe firmy, a Kuba nadal nie chce się poddać 🤔 twardy orzech do zgryzienia