23/07/2026
Pojechać nad morze to jedno , trzeba jeszcze wrócić.
Co prawda wróciłem tydzień temu w czwartek ale jakoś dopiero siadam do relacji.
W czwartek z rana poszedłem jeszcze zażyć bałtyckich fal, i w drogę powrotną. Plan był żeby pobłądzić po Żuławach i Mazurach ,tak żeby na 20 dotrzec do ZDROWO NAGRZANI - sauna w Józefowie nad rzeką Świder do roboty. I naprawdę warto przyjechać przez "polską holandię " masę kanałów , rowów i rowków. Domy pobudowane na delikatnych sztucznych wzniesieniach tzw: terpach, które to chronią przed zalaniem podczas podnoszenia wód ,zastawki i małe śluzy, rzeki które płyną wyżej niż okoliczne łąki. A po drodze w Raczkach stanąłem w najniżej położony miejscu w Polsce, 1,8 mppm. Okolica przypomina nieco widoki holenderskie, co prawda mniej zadbane i bez tulipanów i wiatraków ale warto. Po drodze telefon :
-Panie Piotrze, to my jesteśmy u Pana na tym spływie firmowym, gdzie pan jest.
- hm. Spływ firmowy?
- tak 10 os . Kajaki ,catering,pifko.
- no ja jestem pod Elblągiem i zapomniałem o waszej imprezie, ale dajcie mi 10 min i zaraz to ogarne.
Ogarnąłem!!!
Dzięki wielkie dla mojego brata Robert Zaręba i dla merano w Otwocku.
Można jechać dalej
Wyraźnie wiadomo kiedy zaczynają się Mazury,krajobraz zaczyna być pagórkowaty, oczywiste że pojawiają się jeziora , no i słynne ciasne kręte drogi z drzewami przy samej jezdni. Niestety stan nawierzchni przeważnie słaby, i moja 51 honda i mój 48 letni kręgosłup dostaliśmy po dupie.
Plan był żeby jechać od jednej większej do następnej większej miejscowości, ale nie miast tylko bardziej miejscowości gminne. I to był plan idealny. Naprawdę super widoki , zaniedbane dwory szlacheckie i obok nich bloki PGRowskie , bo wiadomo że po wojnie było upaństwowienie i pracownicy musieli gdzieś mieszkać. Bloki przeważnie w stanie średnim. Po drodze tankowanie na malutkiej stacji i krótka rozmowa z obsługującym Panem który z dumą mówi że stacja działa już 65 lat. Owszem i tak wygląda, ale czysta i zadbana. Zajechałam jeszcze na ruiny zamku krzyżackiego w Przezmarku, nic szczególnego. I dalej lokalnymi w stronę Iławy. I tu po drodze chyba najfajniejsza niespodzianka , Jerzwałd. A to za sprawą fortepianów I pianin porozstawianych po okolicznych łąkach lub na pobocznych dróg. A to za sprawą mieszkającego tu stroiciela i remontującego pianina . Od 2011 roku, za sprawą Mirosława Mastalerza, lokalnego pasjonata i przedsiębiorcy, w czerwcu w Jerzwałdzie odbywa się plenerowy koncert muzyczny pod nazwą „Raz w roku w Jerzwałdzie”, a w sierpniu impreza jazzowa „Jazzwałd”.
Na wyjeździe z wioski znajduje się pole strachów na wróble, i wszystkie (strachy nie wróble, chociaż wróble też) mają serca. No i oczywiście towarzyszy im pianino. Nie wiem co ta instalacja oznacza ,ale robi duże wrażenie.
Jako że niestety jechało się bardzo fajnie ale wolniutko zapadła decyzja że z Iławy ,gdzie był przegląd nie opłaconych grobów na miejskim cmentarzu, czyli jednak święty spokój nie jest za darmo,więc z tej Iławy lecę na Ostródę I tu wskakuje na S7 I trzeba zdążyć na 20 do roboty. Niestety po drodze odezwały się bardzo bolesne korzonki. Na szczęście bardziej dokuczały przy chodzeniu niż przy jeździe moturem. Zajechałem na "CPN" I jak ruszałem pękło mi cięgno hamulca tylnego. Aż mi nóżka odbiła. Co się się stało i jak to naprawiłem zobaczcie na filmie w komentarzach. W sumie to miałem farta że to przy predkosci t na godzinę a nie jak grzałem 120, bo pewnie były by fikołki po zablokowaniu tylnego koła.
Po "fachowej" naprawie ,trochę z "pietrem" ruszyłem co moje 51 letnie 27 koni mechanicznych wyskoczy w stronę warszawy. Po drodze znowu kilka samochodów pozdrawiało "nas" serdecznie. Udało się zdążyć do roboty.
To był super wyjazd.
Plan zrobiony w 100% i tak jak był "planowany" czyli improwizacja.
Po naprawie hamulca chcę jeszcze gdzieś ruszyć moją "babcią" ,a jak się znajdzie chętny jeździec to mogę pożyczyć ciut młodszą Hondę CJ 250 T. I ruszymy razem.
Dziękuję za uwagę.
Ps. każdy motur jest turystyczny ,ale nie każdy kierowca.
Szerokości LWG