23/01/2026
🔄🌏 POLSKA 🇵🇱 – DZIEŃ 51: udało się. Zrobiliśmy to❗️51 dni. Miało być 50, ale podróże rządzą się własnymi prawami. 58 147 kilometrów, kilka kontynentów, 13 startów i lądowań – i jedna wspólna trasa dookoła świata.
Dziękujemy, że byliście w niej z nami❗️😀
Ta podróż była spełnieniem marzenia, które długo dojrzewało gdzieś w tle codzienności. Zaczęliśmy na Sri Lance – pośród intensywnych smaków lankijskiej kuchni i bujnej, tropikalnej przyrody. Potem przyszedł Laos: cichy, mistyczny, płynący własnym rytmem.
Nowa Zelandia zachwyciła nas od pierwszych chwil – tętniąca życiem, wulkaniczna, pełna gorących źródeł i surowych krajobrazów. To tam stanęliśmy na planie filmowym Hobbitonu i przeżyliśmy jedną z tych przygód, które zostają w pamięci na zawsze: rafting na rzece Kaituna, zakończony wywrotką pontonu na najwyższym wodospadzie, na jakim odbywają się komercyjne spływy. Jej to były emocje.
Polinezja Francuska – Tahiti i Moorea – dała nam poczucie bycia naprawdę daleko. Pośrodku Oceanu, z dala od stałych lądów, jak odkrywcy docierający na koniec mapy. Pływanie z rekinami i płaszczkami w krystalicznej wodzie było jednym z tych momentów, w których marzenie spotykało się z rzeczywistością.
Wyprawy kajakowe w Zatoce Opunohu miały w sobie coś pierwotnego – dawały relaks i pozwalały naprawdę obcować z naturą. Jeden szczególny dzień utkwił nam w pamięci: 1 stycznia przeżyliśmy go dwa razy – najpierw w Nowej Zelandii, a kilka godzin później na Moorea, jakby czas sam się rozciągnął, pozwalając nam w pełni chłonąć każdy moment.
San Francisco przywitało nas błąkaniem się bez planu i tym dziwnym, ciepłym uczuciem odwiedzania miejsc, które zna się od dawna.
Ameryka Środkowa dopełniła tę historię kontrastami: niezwykłą otwartością Salwadorczyków, Nikaraguą z emocjonującym zjazdem z czynnego wulkanu oraz Kostaryką, gdzie „pura vida” nie jest hasłem, a sposobem patrzenia na świat.
Ta podróż przypomniała nam, że marzenia nie potrzebują perfekcyjnego planu. Wystarczy odwaga, by ruszyć w drogę. Reszta układa się po drodze – czasem inaczej, niż się spodziewasz, ale dokładnie tak, jak trzeba.