15/06/2026
Rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?
Nie! W Karkonosze! Do Jeleniej Góry!
To był spontan! Otworzyłem mapę i szukałem miasta z górami i dojazdem do lotniska. Potem poszukiwania mieszkania, okazało się, że nie mam zdolności kredytowej, bo banki traktują jak nową działalność gospodarczą, która była odwieszona. Zatem kupiłem samochód i miałem odłożyć poszukiwania co najmniej do lutego, gdy nagle pojawiła się oferta nie do odrzucenia. Wiecie w jakim szoku był salon jak im powiedziałem, że nie odbiorę auta, które już zdążyłem zarejestrować i opłacić? Delikatnie mówiąc nie byli zachwyceni, a ja zdobyłem swój własny Everest odkręcając całą operację z autem i doprowadzając transakcję zakupu mieszkania do szczęśliwego finału.
Potem wybuchła wojna, a ja już przeżyłem jeden koniec świata, więc remont musiałem odłożyć na później. W końcu teraz udało mi się wbić pierwszą łopatę, a raczej nie mniej symbolicznie, kupić drzwi do nowego mieszkania. Łatwo nie było, bo do tego dochodzi jeszcze konserwator i liczne zgody, które musiałem uzyskać. Teraz pójdzie już z górki. Pomimo tego, że dosłownie rzuciłem wszystko to czuję się tutaj coraz lepiej i myślę, że Jelenia Góra to był strzał w 10. Góry, bieganie, morsowanie, rowery, narty i wiele innych aktywności na wyciągnięcie ręki.
Będę na profilu opowiadał o pracy pilota wycieczek zagranicznych, o Jeleniej Górze, Karkonoszach Sudetach, a także kursie przewodników sudeckich, który startuje już niebawem.
Na dobry początek chmury nad Śnieżką widziane z mojej ulubionej wieży Zamkowej w Jeleniej Górze.
Bartosz Małłek