13/08/2026
Nie tak miała wyglądać dalsza część mojej podróży. Po dopłynięciu do Władywostoku udaliśmy się do odprawy paszportowej. Już na statku podzieli pasażerów na tych co będą szczegółowo sprawdzani i zeszliśmy jako pierwsi z pokładu. Byli w grupie Koreańczycy, kilku Europejczyków, jeden Amerykanin no i my. Standardowo spod okienka gdzie stemplują paszporty zostaliśmy odprowadzeni do pokoju gdzie czekaliśmy na naszą kolej w spowiadaniu się, gdzie, po co itd. Wyjątkowo długo to trwało, wiele osób które przychodziły po nas po kilkunastu minutach opuszczali pomieszczenie i mogli kontynuować odprawę. Nas trzymali w niepewności ponad trzy godziny. Najpierw oddali Grzegorzowi telefony i paszport i Go wyprowadzili w celu dalszej odprawy. Myślałem że będę następny, niestety okazało się inaczej. Mimo że w ostatnich trzech miesiącach wjeżdżałem do Rosji i wyjeżdżałem trzykrotnie, w sumie sześć przejść gdzie nigdzie nie było żadnych wątpliwości co do mojej osoby okazało się że jestem niebezpieczny dla Federacji Rosyjskiej i nie wpuszczą mnie na jej terytorium. Oczywiście żadnego uzasadnienia dla czego, niby to nie oni decydują tylko decyzja jest z jakiejś centrali. Tak wiem że wiele osób powie że powinienem być dumny z tego w obecnej sytuacji. Ja jednak nie zajmuje się polityką, a geopolityka interesuje mnie tylko w zakresie możliwości moich podróży. Teraz stałem się niebezpieczny, wizę anulowano i dodatkowo dostałem zakaz wjazdu do Rosji na najbliższe 50 lat. Ponieważ Magadan jest jednym z moich marzeń, a lubię je konsekwentnie spełniać, będę teraz z niecierpliwością śledził i czekał na to aż coś się pozytywnie w Rosji zmieni 😉. Przejście graniczne na terminalu promowym przypomina granicę jak na lotnisku. Grzechu był po drugiej stronie bramek i stanowisk do kontroli bagażu, nie miałem z nim kontaktu ani On ze mną bowiem telefony po przybyciu do Rosji są blokowane na 24 godziny. On się denerwował o mnie a ja o Niego. Mnie odprowadzono razem z jednym Koreańczykiem którego również nie wpuszczono z powrotem na prom którym przypłynęliśmy. Tam załoga nas nakarmiła i napoiła i położyłem się spać. Niestety kłębiące się myśli, wkurzenie, i nerwy nie pozwoliły mi zasnąć. Rano wyszedłem na pokład i zobaczyłem siedzącego Grzegorza na tarasie widokowym terminala promowego. Ucieszyłem się że jest u Niego wszystko w porządku, On na pewno też się ucieszył jak mnie zobaczył że jestem w sumie bezpieczny bo na Koreańskim promie.
Teraz płynę z motocyklem do Japonii, dopłynę w piątek. Tam będę organizował jego transport do Europy. Mam kontakt z agentem który nam załatwiał wcześniejsze pozwolenia na wjazd i wyjazd i już mnie uprzedził że będę musiał prawdopodobnie czekać do poniedziałku bo w weekend nic nie załatwimy. Także motocykl odzyskam prawdopodobnie w poniedziałek i będę mógł poważnie myśleć co dalej. Może by tak do Australii go przerzucić, może do Ameryki 🤔 Szczerze to obecna sytuacja trochę spuściła ze mnie powietrze i chciałbym już wrócić do domu. Tłumaczę sobie to co się wydarzyło że tak miało być, że wszystko co się dzieje ma jakieś konsekwencje w czasie późniejszym. Może nie jestem teraz gotowy na podróż do Magadanu i kontynuowanie jej po Rosji ? Wierzę że Ktoś cały czas czuwa nade mną i tak zadecydował. Grzechu na kołach będzie kontynuował podróż motocyklem, trzymam za Niego mocno kciuki bowiem nasza wyprawa do tej pory łączyła w sobie nasze partnerstwo. Każdy wiedział co ma robić i mogliśmy na sobie polegać i pomagać sobie w każdej sytuacji. Nie będzie lekko ani dla Niego ani dla mnie. Ciśnie mi się jednak na usta kilka polskich powiedzeń takich jak „ co cię nie zabije to cię wzmocni” czy „ wszystko dobre co się dobrze kończy”.
Dodam tylko że ostatnio miałem złe przeczucia ponieważ w takiej samej sytuacji znalazło się 3 z 4 obserwowanych podróżników. Także to raczej reguła niż wyjątek.
Ahoj przygoda 😃