10/07/2026
„Ja mam codziennie urodziny” – śmieje się mój kolega.
– Jak to? – otwieram oczy ze zdumienia.
– A tak to, że wstaję codziennie i cieszę się, że jestem zdrowy i że jest kolejny dzień. To tak, jakbym rodził się codziennie na nowo. 🙂
Maroko. Lipiec 2026 – czyli kto z kim przystaje, takim się staje.
Prezent urodzinowy.
W Maroku nie obchodzą urodzin – zaczynam.
– Chyba że Proroka – prostuje mój Anioł z prawego ramienia. (Chociaż sam Prorok nie celebrował tego dnia).
No tak – przytakuję – ale zarówno islam, jak i od niedawna obchodzone, głównie w miastach, przez niektórych symboliczne urodziny (tort i świeczki), to nowa moda, bo ani islam, ani postkolonialne zwyczaje nie są rdzenną kulturą tubylców i nie są ich tradycją. To coś, co przyszło z zewnątrz i czasami zostało zaadaptowane przez niektórych, którzy swoich korzeni nie znali lub, szukając innej ścieżki życia, uciekli akurat w to, co było pod ręką, czyli albo islam, albo modę zza granicy. A co do islamu, to nic, co pokorą nie jest i nie jest ubrane w skromne szaty, nie jest mile widziane.
– Miało być o Twoich urodzinach – już teraz obydwaj aniołowie przewracają oczami.
- Przecież w kulturze Imazighen cyfry nic nie znaczą- odpowiadam . Mało tego, większość nie zna dat swoich urodzin, bo to nie jest ważne. Dzieci rejestrowano przy okazji, więc jak pytacie kogoś, kiedy się urodził, to często mówi: „po żniwach” albo „po zbiorach oliwek”. Rok znają (chociaż nie wszyscy), ale dzień urodzin? Po co to znać?
Tu zadaje się pytanie: kim jesteś? To znaczy, co robisz w życiu? Masz rodzinę? Z jakiego plemienia jesteś? A nie: kiedy się urodziłeś…
Horoskop? Ani numerologia, ani horoskopy nie mają tu racji bytu. Przepowiadanie przyszłości z gwiazd? Nie w tym kraju. Tutaj sobie możecie co najwyżej przepowiedzieć, kiedy się kończy jeden miesiąc bądź zaczyna kolejny (jeśli chodzi o islam), a ci, którzy go nie wyznają, żyją ściśle zespoleni z naturą. To pory roku wyznaczają im rytm życia, a przyszłość jest nieznana – zna ją tylko Bóg- wszechświat.
Tu nikt nie chodzi do wróżki. No, chyba że rzucić urok na kogoś, to tak. Ale żeby doradzić się gwiazd, który kandydat na męża jest wskazany, od tego mają swatki i bardziej im ufają w wyborze niż gwiazdom.
Mało tego, tu żadna gwiazdka z nieba nie spada ani nie istnieją romantyczne, w oczach turystów, noce na pustyni pełne migoczących gwiazd. Jak już są, to tubylec potraktuje je tylko praktycznie. Niegdyś wyznaczały kierunek – były drogowskazami, a teraz służą bardziej do przepowiadania pogody.
No cóż…
Tak miało być o urodzinach. I to moich, gdyż pół wieku minęło, w tym ćwierć wieku w Maroku. 🙂
Schodziłam tę ziemię wzdłuż i wszerz, wędrując po dawnych szlakach karawan z nomadami (zapraszam na wyprawę pod moim przewodnictwem już 15 listopada na Saharę). Przemierzałam góry bez wody, suche, pokryte lawą wulkaniczną, jak i te porośnięte cedrami lub kolorowe, wesołe ścieżki Atlasu. Ale najbardziej lubię wracać do miejsc ukrytych głęboko w lasach arganowych, gdzie są dzikie plaże nawet latem, gdzie z Imazighen mogę wypić niejeden dzbanek herbaty, pogadać z psami, usiąść pod moim drzewem i wypowiedzieć życzenie.
Są jeszcze takie miejsca w Maroku, sekretne, niezniszczone przez tłumy,
To był przepiękny prezent od ludzi wokół i od tej natury, która dała mi w tym dniu to, co miała najcenniejszego.Dziękuję ❤️❤️❤️