Po Peru

Po Peru Po Peru, ale inaczej. Ten kraj ma do zaoferowania znacznie więcej niż Tęczowe Góry, Kanion Colca i Machu Picchu.

Pozwól, że pokażemy Ci również te mniej znane, a równie piękne, zakątki dawnego Imperium Inków! Zachęcamy do zapoznania się z ofertą naszych produktów, których obecność w sklepie „Inti” jest wynikiem wieloletnich poszukiwań najoryginalniejszych, mocno związanych z plemiennymi obyczajami, roślin oraz wytwarzanych na ich bazie, naturalnych kadzideł.

11/08/2026

Jak wyglądało Machu Picchu 115 lat temu?

Peru słynie ze swej wspaniałej kuchni. Każdy pewnie już słyszał o ceviche, ale czy ktoś z Was miałby ochotę na suri? Sur...
10/08/2026

Peru słynie ze swej wspaniałej kuchni. Każdy pewnie już słyszał o ceviche, ale czy ktoś z Was miałby ochotę na suri?
Suri to Rhynchophorus palmarum, czyli po prostu larwa wołka palmowego. Tłusty, biało-żółty skurczybyk, gruby jak kciuk drwala i długi nawet na 10 centymetrów. Żeruje toto w obumarłych pniach palm aguaje, wyżerając ze środka najbardziej kaloryczny miąższ. Indianie z plemienia Awajún od wieków ładują to w siebie, traktując niczym my schabowego w niedzielę. Zresztą, to absolutnie żadna nowość. Już w 1854 roku niejaki Alfred Russel Wallace – ten sam brytyjski przyrodnik, który równolegle z Darwinem wpadł na teorię ewolucji – przedzierał się przez bagniska Amazonii i notował w dziennikach, że tubylcy wcinają te pędraki z nieskrywaną dziką satysfakcją.
I teraz najważniejsze. Jak to w ogóle zjeść?
Jeśli masz słabe nerwy, bierzesz wersję z grilla – tak zwane anticucho. Smakuje trochę jak przypalony boczek, a trochę jak roztopione masło z mocną orzechową nutą. Problem polega na tym, że skóra tego dziadostwa jest po usmażeniu sakramencko żylasta i włazi między zęby z uporem rozgotowanego selera.
Ale prawdziwi lokalsi – no i ci przyjezdni po kilku głębszych – jedzą to cholerstwo na surowo. Złota zasada wcinania żywego suri? Nigdy nie rób tego na pierwszej randce. Larwa ma twardy, chitynowy łeb z czarnymi szczypcami. Ten łeb trzeba po prostu upierdzielić zębami i natychmiast wypluć. Resztę wysysasz. Jeśli zrobisz to nieumiejętnie i za mocno przegryziesz całość, robal po prostu eksploduje ci w ustach, brudząc koszulkę tłustymi flakami o konsystencji rzadkiego smalcu.

Jedlibyście?

𝗣𝗘𝗥𝗨! 𝗕𝗢𝗟𝗜𝗪𝗜𝗔! 𝗖𝗛𝗜𝗟𝗘!W 1535 roku Francisco Pizarro założył Limę, bo w andyjskim Cusco jego ludziom z braku tlenu dosłown...
07/08/2026

𝗣𝗘𝗥𝗨! 𝗕𝗢𝗟𝗜𝗪𝗜𝗔! 𝗖𝗛𝗜𝗟𝗘!

W 1535 roku Francisco Pizarro założył Limę, bo w andyjskim Cusco jego ludziom z braku tlenu dosłownie wywracało żołądki. Zbujdował stolicę na wybrzeżu, gdzie przez pół roku wisi gęsta mgła zwana garúa. Z kolei w 1911 roku Hiram Bingham wykarczował z peruwiańskiej dżungli Machu Picchu, napuszył się jak wielki pionier, po czym na jednym z głazów znalazł wydrapany węglem podpis lokalnego rolnika z 1902 roku.
W Andach nie ma miejsca na litość dla cudzego ego. My na tej trasie też zdejmujemy z Ameryki Południowej folderowy puder. To 19 dni pełnego przygód, przejazdu przez Peru, Boliwię i Chile!

𝗖𝗼 𝗼𝗱𝘄𝗶𝗲𝗱𝘇𝗶𝗺𝘆:

𝗟𝗶𝗺𝗮 𝗶 𝗖𝘂𝘀𝗰𝗼: Zaczynamy w mglistym „Mieście Królów”, od grobowca samego Pizarro. Potem lecimy do Cusco – dawnej stolicy Inków, którą Hiszpanie zrównali z ziemią i wznieśli na nowo wykorzystując idealnie spolerowane głazy z inkaskich budowli. Zaliczymy gigantyczne mury Sacsayhuamán i Świątynię Słońca Coricancha.

𝗩𝗮𝗹𝗹𝗲 𝗦𝗮𝗴𝗿𝗮𝗱𝗼 𝗶 𝗪𝗼𝗱𝗼𝘀𝗽𝗮𝗱𝘆 𝗠𝗮𝗻𝗱𝗼𝗿: Trasa piprowadzi nas przez rolnicze tarasy w Moray i różowe solanki w Maras. Potem wskakujemy na rowery i z wysokości 4230 m n.p.m. (przełęcz Abra Málaga) lecimy w dół do lepkiej dżungli. Na dole trekking do 84-metrowej kaskady Mandor. Potem pobuszujemy po tropikalnym ogrodzie w poszukiwaniu owoców endemicznego kakao Chuncho, z którego zrobimy sobie pyszną czekoladę!

𝗠𝗮𝗰𝗵𝘂 𝗣𝗶𝗰𝗰𝗵𝘂: Żelazny klasyk. Wbijamy do inkaskiej cytadeli, której Hiszpanie nigdy nie znaleźli, a o którą potknął się Bingham.

𝗣𝗮𝗹𝗰𝗼𝘆𝗼 𝗶 𝗦𝗶𝗹𝗹𝘂𝘀𝘁𝗮𝗻𝗶: Zamiast deptać ludziom po piętach na komercyjnej Tęczowej Górze, odwiedzimy równie piękną, a znacznie mniej skomercjalizowaną górę Palcoyo (5000 m n.p.m.). Odwiedzimy też Sillustani – ponurą nekropolię z kamiennymi wieżami, w których przedinkaski lud Colla chował swoje elity na długo przed konkwistą.

𝗜𝘀𝗹𝗮 𝗱𝗲𝗹 𝗦𝗼𝗹 𝗶 𝗟𝗮 𝗣𝗮𝘇: Nocleg u mieszkańców na jeziorze Titicaca i oglądanie chaosu najwyżej położonej stolicy świata z wagoników zawieszonej wysoko nad miastem kolejki linowej.

𝗗𝘄𝗶𝗲 𝗗𝗼𝗹𝗶𝗻𝘆 𝗞𝘀𝗶𝗲̨𝘇̇𝘆𝗰𝗼𝘄𝗲: Tak, są dwie. Boliwijska Valle de la Luna pod La Paz i chilijska na pustyni Atacama. Obie bezlitośnie wypalone przez słońce i surowe jak powierzchnia satelity Ziemi.

𝗦𝗮𝗹𝗮𝗿 𝗱𝗲 𝗨𝘆𝘂𝗻𝗶 𝗶 𝗟𝗮𝗴𝘂𝗻𝗮 𝗖𝗼𝗹𝗼𝗿𝗮𝗱𝗮: Wsiadamy w terenówki 4x4. Najpierw zobaczymy rdzewiejące parowozy na Cmentarzysku Pociągów, a potem wyruszymy w podróż przez bezkresną, białą sól. Zobaczymy kaktusy pamiętające europejskie średniowiecze, krwawoczerwoną wodę pełną flamingów. Odwiedzimy też bulgoczące gejzery.

𝗩𝗮𝗹𝗽𝗮𝗿𝗮𝗶𝘀𝗼: Pył drogi porządnie zmyjemy dopiero w Chile. Zaczynamy od nocnego gapienia się w kosmos na Atacamie, a finiszujemy obiadem nad Pacyfikiem w Valparaíso – mieście stromych uliczek, starych wind portowych i genialnego, wielkoformatowego graffiti.

Kameralna ekipa (8-12 osób). Jedzie z wami polski pilot i lokalni przewodnicy.

𝗞𝗶𝗲𝗱𝘆?

2026-11-08 - 2026-11-26

Szczegółowy opis tej wycieczki znajdziesz w pierwszym komentarzu pod postem.

Soroche, czyli kiedy wysokość jest twoim największym wrogiem.Ojciec José de Acosta, hiszpański jezuita, w okolicach 1570...
05/08/2026

Soroche, czyli kiedy wysokość jest twoim największym wrogiem.

Ojciec José de Acosta, hiszpański jezuita, w okolicach 1570 roku próbował przetoczyć się przez peruwiańską przełęcz Pariacaca i był absolutnie przekonany, że za chwilę wypluje własne płuca. W swojej kronice "Historia natural y moral de las Indias" zapisał potem z pełną powagą, że tamtejsze powietrze jest tak rzadkie, iż dosłownie rozrywa ludzkie trzewia. Został tym samym pierwszym Europejczykiem, który oficjalnie udokumentował objawy tzw. soroche.
Kiedy w 1925 roku peruwiański lekarz Carlos Monge wziął ten stan pod mikroskop, wyszło na jaw coś jeszcze ciekawszego. Powszechne przekonanie o bezwzględnej, genetycznej odporności lokalnych mieszkańców Andów okazało się mocno naciąganą bajką.
O ile turysta po wylądowaniu w Cuzco czy Boliwii walczy z nagłym bólem głowy i żołądkiem wywijającym się na drugą stronę, o tyle organizmy wychowanych w górach górali radzą sobie z brakiem tlenu w sposób mocno podstępny. Współczesne badania fizjologiczne – prowadzone choćby wśród mieszkańców Cerro de Pasco, jednego z najwyżej położonych miast górniczych na świecie (4300 m n.p.m.) – ujawniły, że nawet 10–20% dorosłych górali cierpi na przewlekłą chorobę górską, zwaną chorobą Monge’a.
W przeciwieństwie do Tybetańczyków, którzy w procesie ewolucji nauczyli się efektywniej przyswajać tlen bez zwiększania gęstości krwi, organizm Indianina z Andów w odpowiedzi na stałą hipoksję reaguje bezmyślną nadprodukcją czerwonych krwinek. Poziom osocza drastycznie spada, a krew staje się tak lepka i gęsta jak smoła. Wygląda więc na to, ze wbrew utartej opinii, miejscowi wcale nie są niezniszczalni. Ich ciała z wiekiem zaczynają przegrywać walkę z własną fizjologią, płacąc za życie w chmurach nadciśnieniem i ryzykiem udaru.
Lądujesz w El Alto na czterech tysiącach metrów i pierwsze, co robisz po wyjściu z samolotu, to głęboki wdech. Wtedy orientujesz się, że wciągnąłeś do płuc w zasadzie nic. Ciśnienie parcjalne tlenu leci na łeb, a wejście po trzech stopniach schodów wymaga wysiłku porównywalnego z wnoszeniem pralki na czwarte piętro.
Kiedy ciągniemy ludzi przez peruwiańskie i boliwijskie bezdroża, nie bawimy się w wyścigi po przełęczach pierwszego dnia. Tu nie ma kozaczenia – soroche złośliwie zrówna z ziemią każdego, komu się wydaje, że siłownia trzy razy w tygodniu czyni go nieśmiertelnym. Pokora przychodzi tu wyjątkowo szybko, zazwyczaj w okolicach pierwszej szklanki mate de coca, gdy człowiek zaczyna rozumieć, że z wysokością 4000 metrów nie wygrywają nawet ci, którzy się na niej urodzili.

Przygoda wzywa! Jesteśmy agencją turystyczną z siedzibą w Cusco - legendarnej stolicy imperium Inków. Organizujemy niesz...
04/08/2026

Przygoda wzywa! Jesteśmy agencją turystyczną z siedzibą w Cusco - legendarnej stolicy imperium Inków. Organizujemy nieszablonowe wycieczki, które od początku do końca prowadzone są w tandemie: lokalny przewodnik oraz polskojęzyczny pilot na stałe mieszkający w Ameryce Południowej. Dzięki temu każda z naszych wypraw jest w rękach osób, które nie tylko są fachowcami w swojej branży, ale co najważniejsze - czują, rozumieją i w pełni identyfikują się z kulturą andyjskiego świata. To dzięki temu, tak bardzo wyróżniamy się na tle innych agencji.

Oto lista wycieczek, na które mamy jeszcze wolne terminy:

𝗣𝗲𝗿𝘂 𝘄 𝗸𝗿𝗲̨𝗴𝘂 𝗣𝗮𝗰𝗵𝗮𝗺𝗮𝗺𝘆 - 𝗸𝗼𝗯𝗶𝗲𝗰𝘆 𝘄𝘆𝗷𝗮𝘇𝗱 𝗽𝗼 𝗸𝗿𝗮𝗷𝘂 𝗜𝗻𝗸𝗼́𝘄

2026-09-12 - 2026-09-27
2027-04-15 - 2027-04-30

𝗣𝗲𝗿𝘂 𝗣𝗿𝗼𝗷𝗲𝗸𝘁 𝗪𝘆𝗽𝗿𝗮𝘄𝗮

2026-10-25 - 2026-11-10

𝗣𝗲𝗿𝘂, 𝗕𝗼𝗹𝗶𝘄𝗶𝗮 𝗶 𝗖𝗵𝗶𝗹𝗲 - 𝗪 𝗞𝗿𝗮𝗶𝗻𝗶𝗲 𝗦ł𝗼𝗻́𝗰𝗮, 𝗦𝗼𝗹𝗶 𝗶 𝗖𝘇𝗲𝗸𝗼𝗹𝗮𝗱𝘆

2027-04-24 - 2027-05-12

𝗕𝗼𝗹𝗶𝘄𝗶𝗮 - 𝗪𝘆𝗽𝗿𝗮𝘄𝗮 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗞𝗿𝗮𝗶𝗻𝗲̨ 𝗦𝗼𝗹𝗶, 𝗚𝗼́𝗿 𝗶 𝗔𝗺𝗮𝘇𝗼𝗻𝗶𝗶

2027-06-14 - 2027-06-27

𝗣𝗿𝘇𝘆𝗴𝗼𝗱𝗼𝘄𝗲 𝗣𝗲𝗿𝘂 - 𝗼𝗱 𝗠𝗮𝗰𝗵𝘂 𝗣𝗶𝗰𝗰𝗵𝘂 𝗱𝗼 𝘄𝘆𝘀𝗼𝗸𝗶𝗲𝗷, 𝘁𝗿𝗼𝗽𝗶𝗸𝗮𝗹𝗻𝗲𝗷 𝗱𝘇̇𝘂𝗻𝗴𝗹𝗶

2027-04-17 - 2027-05-07
2027-08-04 - 2027-08-22
2027-10-18 - 2027-11-05

𝗣𝗲𝗿𝘂 𝗶 𝗕𝗼𝗹𝗶𝘄𝗶𝗮 - 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗶𝗲 𝘄𝘆𝗺𝗶𝗮𝗿𝘆 𝗔𝗻𝗱𝗼́𝘄

2027-05-08 - 2027-05-22
2027-10-17 - 2027-11-01

𝗣𝗲𝗿𝘂 𝗻𝗮 𝗺𝗮𝗸𝘀𝗮! - 𝘁𝗿𝗲𝗸𝗸𝗶𝗻𝗴 𝗱𝗼 𝗼𝗮𝘇𝘆 𝗦𝗮𝗻𝗴𝗮𝗹𝗹𝗲, 𝘇𝗲𝗷𝘀́𝗰𝗶𝗲 𝗱𝗼 𝗞𝗮𝗻𝗶𝗼𝗻𝘂 𝗭𝗮𝗴𝘂𝗯𝗶𝗼𝗻𝘆𝗰𝗵, 𝘄𝗲̨𝗱𝗿𝗼́𝘄𝗸𝗮 𝗱𝗼 𝗖𝗵𝗼𝗾𝘂𝗲𝗾𝘂𝗶𝗿𝗮𝗼, 𝘀𝗽𝗮𝗰𝗲𝗿 𝗽𝗼 𝗠𝗮𝗰𝗵𝘂 𝗣𝗶𝗰𝗰𝗵𝘂

2027-05-05 - 2027-05-23

Zainteresował Cię któryś z wyjazdów? Napisz komentarz z nazwą programu, albo odezwij się do mnie na priv, aby uzyskać więcej informacji!

Słyszeliście kiedyś o Juanicie, czyli Damie z Ampato? To najsłynniejsza ofiara rytuału zwanego capacocha. Podczas tej ok...
02/08/2026

Słyszeliście kiedyś o Juanicie, czyli Damie z Ampato? To najsłynniejsza ofiara rytuału zwanego capacocha. Podczas tej okrutnej ceremonii życie dziecka ofiarowywane było bogom. Czasem się zastanawiam - czemu wszystkie bóstwa, niezależnie od szerokości geograficznej, tak chętnie karmią się ludzką krwią?
O Juanicie opowie nam niezastąpiony Radek Powęska - nasz człowiek na peruwiańskiej ziemi.

Kroniki piwne tym razem o Juanicie, lodowej mumii nastolatki znalez...

02/08/2026

Oto wyjazd objazdowy przyprawiony szczyptą przygody i kulinarnych uniesień. Przygotowany specjalnie dla Projekt Wyprawa.
Tu nie ma nawet cienia nudy!:)
Zostały nam ostatnie miejsca!

25.10 -10.11.2026

https://projektwyprawa.pl/wyprawa-do-peru/

Uwaga! Ostatnie miejsca! Trochę klasycznego objazdu, trochę przygody, mnóstwo dobrej zabawy. To podróż pełna kontrastów ...
31/07/2026

Uwaga! Ostatnie miejsca! Trochę klasycznego objazdu, trochę przygody, mnóstwo dobrej zabawy. To podróż pełna kontrastów i emocji – idealna dla tych, którzy pragną odkrywać świat przez przygodę, historię i spotkania z autentyczną kulturą. To nie tylko zwiedzanie, ale pełne zanurzenie się w niezwykłym świecie dawnych cywilizacji, dzikiej przyrody i andyjskiej codzienności.

Kiedy? 25.10.-10.11.2026

Wyprawa do Peru to podróż pełna kontrastów i emocji – idealna dla tych, którzy pragną odkrywać świat przez przygodę, historię i spotkania z autentyczną kulturą.

Ostatnio omawialiśmy sobie Pallay Poncho - czyli jedną z alternatyw dla zadeptanej przez tłumy Tęczowej Góry Vinicunca. ...
29/07/2026

Ostatnio omawialiśmy sobie Pallay Poncho - czyli jedną z alternatyw dla zadeptanej przez tłumy Tęczowej Góry Vinicunca. Dzisiaj powiemy sobie o kolejnym miejscu, które warto odwiedzić w zastępstwie prawdopodobnie najpopularniejszej, zaraz po Machu Picchu, atrakcji turystycznej w Peru.
Oto Palcoyo.
Palcoyo leży sto kilometrów na południowy wschód od Cuzco, w prowincji Canchis. Stoki osiągają wysokość 4900 metrów n.p.m. Obecność złóż tlenków żelaza oraz gliny nadają podłożu pasma odcienie czerwieni, zieleni i żółci. Ścieżka mija formacje skalne nazywane lasem kamiennym, uformowane w wyniku erozji wapieni, a szlaku spotyka się stada alpak należących do lokalnych społeczności.
Palcoyo notuje średnio od pięćdziesięciu do stu wejść dziennie. Tymczasem Vinicuncę, w szczycie sezonu, odwiedza nawet do trzech tysięcy turystów. Jeśli więc szukasz pięknych widoków oraz błogiej ciszy, to Palcoyo jest zdecydowanie lepszym wyborem niż Tęczowa Góra.

26/07/2026

Czerwona Dolina, czyli prawdziwe cudo w cieniu Tęczowej Góry.

Adres

Łódź

Telefon

+48790528220

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Po Peru umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Po Peru:

Skróty

Udostępnij