18/08/2026
📢CIĘŻARÓWKA ZARABIA. FIRMA MA ZYSK. A NA KONCIE… BRAKUJE PIENIĘDZY.
Brzmi absurdalnie?
W transporcie to może być codzienność.
Wyobraźmy sobie przewoźnika.
10 samochodów.
Każdy jeździ.
Każdy realizuje zlecenia.
Faktury są wystawiane.
W Excelu wszystko wygląda całkiem dobrze.
A potem przychodzi 10. dzień miesiąca.
Trzeba zapłacić wynagrodzenia kierowcom.
Leasing.
Paliwo.
Opłaty drogowe.
Ubezpieczenia.
Serwis.
Podatki.
📌Tylko że za transport wykonany kilka tygodni wcześniej… klient jeszcze nie zapłacił.
Termin?
60 dni.
Czasami 90.
A przecież ciężarówki nie mogą przez trzy miesiące czekać na pieniądze.
Muszą jechać dzisiaj.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się jedna z największych pułapek transportu:
firma może mieć pracę, wystawiać faktury, a mimo to tracić płynność finansową.
Najpierw właściciel przesuwa własne wynagrodzenie.
Potem wykorzystuje limit w rachunku.
Potem finansuje paliwo kartą.
Potem pojawia się faktoring.
A kiedy jeden duży klient spóźnia się z przelewem, zaczyna się reakcja łańcuchowa.
Ty nie dostałeś pieniędzy.
Ale Twoje zobowiązania nie zniknęły.
Leasing chce zapłaty.
Stacja paliw chce zapłaty.
Kierowca powinien dostać wynagrodzenie.
Warsztat również nie będzie czekał w nieskończoność.
I nagle problem klienta z płatnością staje się Twoim problemem z płynnością.
A chwilę później może stać się problemem z rentownością całej firmy.
Dane z 2025 roku pokazują, że nie jest to marginalne zjawisko.
Według Krajowego Rejestru Długów zadłużenie branży TSL na koniec sierpnia 2025 roku osiągnęło 1,64 mld zł.
Aż 1,3 mld zł tej kwoty przypadało na drogowy transport towarów.
Jednocześnie 54% przewoźników wskazywało zatory płatnicze jako jedną z najbardziej uciążliwych barier prowadzenia działalności.
Oczywiście nie każda niewypłacalność zaczyna się od jednej niezapłaconej faktury.
Na kondycję przewoźników wpływają również stawki frachtowe, koszty paliwa, wynagrodzenia, leasing, finansowanie, regulacje i sytuacja gospodarcza.
Ale zator płatniczy potrafi uruchomić bardzo niebezpieczny mechanizm.
I właśnie dlatego w transporcie trzeba patrzeć nie tylko na to:
„Ile zarobiłem na tym frachcie?”
ale również:
„Kiedy rzeczywiście dostanę za niego pieniądze?”
Bo rentowny transport na papierze nie zawsze oznacza rentowną firmę.
Można mieć pełny kalendarz zleceń.
Pełny parking ciężarówek.
I jednocześnie pusty rachunek bankowy.
Dlatego w Bial-Mich bardzo mocno wierzymy w jedną zasadę:
stabilny transport buduje się nie tylko kilometrami i zleceniami. Buduje się go również odpowiedzialnością finansową i uczciwymi relacjami pomiędzy partnerami.
Bo terminowa płatność nie jest uprzejmością.
Dla firmy transportowej może być paliwem, dzięki któremu następna ciężarówka w ogóle wyjedzie w trasę.
A Waszym zdaniem — co dziś bardziej zagraża przewoźnikom: niskie stawki czy zbyt długie terminy płatności?