10/10/2026
Witajcie moi drodzy 🙂
🏛️ Jakie były powojenne losy ratusza w Głubczycach?
Serdecznie zapraszam na kolejną odsłonę niezwykłej opowieści pana Tomasza Schmidta! ✉️ ✨
Po II wojnie światowej losy najważniejszego budynku w naszym mieście były wyjątkowo burzliwe, skomplikowane i niepewne. Pan Tomasz w fantastyczny sposób przybliża ówczesną sytuację, oddając ducha tamtych lat, kontekst historyczny oraz nastroje, jakie panowały w Głubczycach wokół serca naszego miasta.
To wyjątkowa lekcja lokalnej historii, której po prostu nie można przegapić! 📜 🔍
👉 Zasiądźcie wygodnie i przeczytajcie ten niezwykły artykuł!
List z Łubczyc
Tomasz P. Schmidt
Korespondencja osobista.
Jak to było z ratuszem.... c.d.
W poprzedniej części tej opowieści opisałem jak doszło do konkursu na koncepcję projektową odbudowy ratusza. Tu, dla czytelników krótkie objaśnienie: – pełny komplet dokumentacji na budowę obejmuje 3 etapy; 1: koncepcję, czyli pomysł na nią, 2: założenia techniczno-ekonomiczne (ZTE) określające konkretnie co i za ile będzie budowane i 3: projekt techniczno-roboczy (PTR) według którego majstry postawią to co trzeba. Przy czym tylko wybrana wersja koncepcji jest kontynuowana w kolejnych etapach, w których nie może być zmieniona!.
Tak więc w konkursie nagrodzono i wyróżniono 5 koncepcji, w tym jednej przyznano pierwszą nagrodę oraz prawo i obowiązek opracowania następnych etapów projektu. Jej autorami byli opolscy architekci: Jan Oleniecki, Antoni Domicz, Barbara Domeyko-Gabor oraz Małgorzata Pizio. Ich pomysł oczywiście spełniał warunki i wytyczne konserwatorskie z 1959 r. (ich autor, architekt warszawski Michał Witwicki był głównym sędzią konkursowym). Program funkcjonalny ratusza został określony ściśle przez Urząd Miasta i Gminy w Głubczycach i umieszczono w nim Urząd Stanu Cywilnego, bibliotekę, izbę pamięci (!) a także pracownię modelarską (!!).
Jak miała wyglądać reprezentacyjna budowla miejska, przedstawia rysunek perspektywiczny (kopia 4); widać na nim blok – wielkie pudło ze szkła i betonu, wysokości trzech pięter osadzony na parterowych murach pozostałych po rozbiórce. A przed jego ścianami z czterech stron świata stoją wysokie konstrukcje przypominające kanciaste litery A. Jest też gzyms opasujący blok na poziomie trzeciego piętra, zakończony w narożach ścian „pętelkami” przypominającymi kształtem obręcze beczek. Z opisu wynika, że te wszystkie elementy są odwzorowaniem dawnych kształtów ratusza; – gzyms dla renesansowego, a litery A są wyobrażeniem wyniosłych szczytów neogotyku. Te wspominkowe ozdobniki miały, dla lepszego efektu, być pomalowane na różne kolory. Z oryginalnego ratusza pozostawała już jedynie wieża.
Pozostałe wyróżnione prace konkursowe były podobne – prezentowały współczesną architekturę – też z „nawiązaniami” mniej lub więcej przypominającymi renesansowe kamieniczki. Wszystkie też wprowadzały zabudowę terenu między Rynkiem a ul. Plebiscytową, segmentowymi blokami mieszkalnymi otaczającymi łagodnym łukiem ratusz i oczywiście wyglądem „nawiązującymi” do kamieniczek (patrz kopie 5, 6, 7 i 😎, ale mocno uwspółcześnionych. Konkurs zatem się odbył, najlepszą koncepcję ustalono i należało ją teraz rozwinąć w dokumentację techniczną. W chęci odbudowy nastąpiło jednak jakieś zahamowanie. Owszem ruinę przykryto dachem, a od strony ul. Moniuszki zamknięto kolumnadą (patrz kopia 9), będącą lokalnym pomysłem „bezprojektowym”.
Temat ratusza powrócił w 1990 r. i objawił się „oceną koncepcji odbudowy... w stadium Założeń Techn. Ekon. (ZTE). W tym miejscu pojawiło się słowo „koncepcja”, jakby ta wybrana w konkursie już nie obowiązywała! Ocena miała się odbyć w Warszawie, do udziału UMiG zaprosił też Towarzystwo Przyjaciół Głubczyc, ale to odmówiło z uzasadnieniem, że tworzenie nowych wersji pozornej odbudowy z „nawiązaniami” jest cyt. „…doczepieniem wąsów wnuczce, bo takie miał dziadek”.
Komisja oceniająca zebrała się 19.02.1990 r., sporządziła stosowny protokół, z którego wynikało, że oto koncepcje są już dwie zasadniczo różne, a założenia będą oczywiście po wybraniu którejś! Autorami nowego pomysłu był ten sam zespół architektów z Opola, a proponowane nowe rozwiązanie polegało na „skręceniu” całego bloku w stosunku do zachowanych ratuszowych murów!
Koreferentem nowej wizji był znany nam już z konkursu architekt M. Witwicki. Komisja w protokole nazywana „Konserwatorską” wizję „skręconą” odrzuciła, o czym 19.03.1990 r. UMiG poinformował Towarzystwo Przyjaciół. Głubczyc, ale koreferent jeszcze postanowił pouczyć je osobiście. Zatem jako „Zespół Ekspertów Międzyresortowej Komisji d/s. Rewaloryzacji Miast i Zespołów Staromiejskich” w dniu 23.03.1990 napisał, że „trudno sobie wyobrazić, aby w konsylium …nad łóżkiem chorego... głos mieli... członkowie rodziny”. Dodatkowo objaśnił, że „obiekt odtworzony jest tylko atrapą, teatralną dekoracją”. (No to już wiemy co mamy w miejscu ratusza aktualnie. Ale to taka dygresja…). Dalej jeszcze przyznał, że „piękną szatę architektoniczną” (wg. projektu C. Lüdecke) zmieniono i „kształt ratuszowi nadały rysy faszystowskie”. I tu była istotna nieprawda, bo w 1936 r. nie doszło do zmiany „kształtu ratusza”, a tylko do jego dekoracji malowaną propagandą.
No i jeszcze Pan Ekspert napisał, że „odbudowa była możliwa zaraz po wojnie, gdy stały jeszcze mury ratusza” – (tu jakby zapomniał kto zalecał rozbiórkę) a materiały wyjściowe do „rekonstrukcji form nieistniejących” „…w wypadku ratusza nie istnieją”. Tu dodam, że o istnieniu oryginału projektu z 1863 r. było już wówczas wiadomo, oraz istniała możliwość udostępnienia go.
Tymczasem UMiG w kwietniu 1990 r. posiadał ZTE wykonane i ZAPŁACONE w 2 wersjach, czyli też w tej odrzuconej! A co było dalej; – w r. 1995 mgr inż. arch. M. Witwicki, „Rzeczoznawca Ministra Kultury i Sztuki” sporządził dla UMiG nowe opracowanie pt. „Problemy konserwatorskie zagospodarowania terenu ratusza w Głubczycach. Ekspertyza konserwatorska”, w niej zawiera m.in. swoje uwagi, że dawny ratusz to „pseudogotyk w duchu architektury hitlerowskiej”, jakby nie wiedząc, że w XIX w. o Hitlerze Carl Lüdecke nie miał pojęcia!
W swoich zaleceniach, ekspert „…dopuszcza… usytuowanie nowych ścian... na zewnątrz historycznego obiektu” oraz wskazuje na konieczność odtworzenia hełmu wieży, który „…ma szczególne znaczenie historyczne i estetyczne”. I wnet jako podstawę tej rekonstrukcji dostarczył projekt, gdzie iglicę hełmu zdobił metalowy „GRYF”! Tak, widziałem ten projekt! Gryfem był tak nazwany i przekształcony heraldyczny lew Przemyślidów!
W październiku 1994 r. „Dziennik Zachodni” (nr 206 z 21-23.10) zamieścił artykuł p.t. „Ratusz pilnie sprzedam”, a w nim redaktor Jacek Siatkowski pisze jak to ówczesny burmistrz Dariusz Kaśków „…chcąc się pozbyć kłopotów… zdecydował... sprzedać ruinę” i że „...jest już poważny kupiec, który... do 4 lat odnowi dawną siedzibę rajców”. W tym artykule jest też moja wypowiedź o tym, że byli mieszkańcy Głubczyc mogą wspomóc finansowo odbudowę pod warunkiem odtworzenia jej według oryginalnego projektu z 1863 r., który udostępnią. Wkrótce potem miałem kopię tego projektu. Wybrałem się z nim do burmistrzów… – zero zainteresowania.
Kolejną wiadomość o przygotowaniach do odnowienia ratusza podała „Gazeta Opolska” (nr. 21 z 23-29.06.1997 w 10 lat po konkursie na koncepcję!) pod tytułem „Tu będzie znów perła architektury” a w niej stwierdzenie, że „ratusz ma być odbudowany w stylu renesansowym i że są już nowi właściciele. I że właśnie wieżę odnowią do września 1999 r., a poza tym wzywają wszystkich chętnych do współfinansowania zadania na zasadzie współwłasności kamieniczek przyległych do głównego budynku”. Te kamieniczki były na rysunku elewacji wschodniej ratusza, dołączonym do artykułu i świadczącym, że jest już nowa dokumentacja i to w wersji renesansowej.
Dwa lata później „Echo Gmin” (nr 26 z 29.06 - 5.07.1999) w artykule „Co z głubczyckim ratuszem” zamieszcza wypowiedź Józefa Picha, następnego burmistrza, o tym, że jego poprzednik sprzedał ratusz za ok 30 tys. zł i do odbudowy nie doszło bo jej przedmiot zajął komornik.
I tu kończy się moja ratuszowa opowieść, bo co było dalej chyba wszyscy wiedzą; – ratusz został odbudowany na podobieństwo pierwowzoru renesansowego znanego z fotografii. Kopię historycznego projektu mam do dziś w archiwum domowym, czasem pokazuję tym, których to interesuje. Zachwyca wyniosłym rozmachem, a też ilością i precyzją projektowania detali.
I chociaż żałuję, że nie został on wykorzystany, to jednak akceptuję aktualny wygląd ratusza po odbudowie, bo jest osadzoną w historii rekonstrukcją, a nie „atrapą” jak to 36 lat temu wyrokował ekspert... A przede wszystkim nie doszło do postawienia w środku miasta architektonicznego dziwoląga.
PS (Wspomnieniowe) We wrześniu 2000 r. w Opolu załatwiając sprawę wykonania wejścia do apteki w narożu budynku przy ul. Kochanowskiego, od samego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków usłyszałem: - „pan z Głubczyce, to tam są ludzie, co to chcą odbudować niemiecki ratusz, - wie pan – zdehumanizowaną faszystowską architekturę!”. To było po tym, jak się przedstawiłem...
PS 2. Dołączam na koniec kopię rysunku ratusza jakim był zaraz po wojnie. Autor rysunku, architekt Sylwester Potocki, pracując w głubczyckim UMiG mocno wspierał ideę odtworzenia tej właśnie formy. Pracował krótko.
Tomasz P. Schmidt
wśród fanów
Powiatowe Muzeum Ziemi Głubczyckiej
Kocham Opole & Opolskie
Województwo Opolskie
Starostwo Powiatowe w Głubczycach
Gmina Głubczyce
Wojewódzka Biblioteka Publiczna Opole
Głubczycki Serwis Informacyjny
KGB - Kietrz, Głubczyce, Branice, Baborów
Neues Wochenblatt.pl
Nowa Trybuna Opolska NTO
Opolska
TVP3 Opole
Radio Opole
Radio Doxa