29/08/2026
PROJEKT PIRENEJE - DZIEŃ 1
22 sierpnia 2026
Polska → Barcelona → San Sebastián
Pierwszy dzień wyprawy był tak naprawdę dniem transportowym, ale od samego początku nie obyło się bez przygód.
Samolot mieliśmy o 5:40 rano. Niestety nie wystartował o czasie z powodu usterki silnika. Kiedy w końcu wpuszczono nas na pokład, pojawił się kolejny problem. Tym razem związany z agregatem i przejściem samolotu na własne zasilanie. Ostatecznie wystartowaliśmy.😎
Do Barcelony przylecieliśmy z około dwugodzinnym opóźnieniem.
Na lotnisku czekało nas jeszcze sporo pracy. Musieliśmy wyjąć oba rowery z kartonów, ponownie je złożyć i przepakować cały sprzęt z kartonów transportowych do naszych toreb bikepackingowych.😅
Udało się też załatwić bardzo ważną kwestię logistyczną. W hostelu, w którym mamy zarezerwowany nocleg na ostatnią noc wyprawy, dogadaliśmy się, że możemy zostawić kartony po rowerach. Przez około dwa tygodnie będą tam na nas czekały do powrotu.
Do tego samego hostelu planowaliśmy później wysłać paczkę z rzeczami, które były potrzebne podczas transportu samochodem, ale na samej trasie rowerowej były już zbędne.
Kolejnym etapem był przejazd wynajętym samochodem z Barcelony do San Sebastián. Samochód był duży, ale przestrzeń bagażowa była oddzielona kratą transportową. To bardzo utrudniło zapakowanie rowerów, ale ostatecznie udało się je zmieścić.
Do San Sebastián jechaliśmy praktycznie do północy. Początkowo samochód mieliśmy oddać do 23:30, więc zaczęło się robić nerwowo. Na szczęście udało się w SIXT przedłużyć wynajem do 2:00 w nocy.
W garażu w San Sebastián spokojnie rozładowaliśmy samochód, ponownie złożyliśmy rowery i oddaliśmy auto. Tym samym samochodowa część naszej podróży dobiegła końca. Potem pozostał jeszcze przejazd rowerami w okolice miejsca, z którego następnego dnia miała rozpocząć się właściwa wyprawa. Na nocleg dotarliśmy około 3:00 w nocy.
I kiedy wydawało się, że po tak długim dniu wreszcie pójdziemy spać, pojawiła się ostatnia atrakcja. Do pokoju próbował wprowadzić się razem z nami całkiem pokaźnych rozmiarów karaluch. Stoczyliśmy więc jeszcze bój o pokój. Na szczęście wygraliśmy.🤩
Tak zakończył się pierwszy dzień Projektu Pirenej. Jeszcze nie przejechaliśmy ani jednego właściwego kilometra przez Pireneje, a wyprawa zdążyła już kilka razy sprawdzić, czy naprawdę chcemy w nią ruszyć.
A już jutro opowiem Wam więcej o San Sebastián!
Do zobaczenia w terenie! 👊😃