30/07/2026
Publikujemy głos, który otrzymaliśmy od Państwa. Dziękujemy za nas rozumiecie i wspieracie.
Szanowni Państwo.
Śledząc najnowszą polemikę wokół artykułu pana Zagórskiego, danych ze spisu powszechnego oraz oficjalnej odpowiedzi Zjednoczenia Łemków, jako wieloletni uczestnik Watry w Zdyni czuję potrzebę przedstawienia merytorycznego głosu odrębnego. Głównym problemem tej publicystyki jest to, że autor całkowicie odwraca kota ogonem i unika merytorycznej konfrontacji z faktami. Zjednoczenie Łemków celowo opublikowało krótkie, zwięzłe oświadczenie, odsyłając czytelników do kompleksowej monografii „Dzieje Łemków” prof. Bohdana Halczaka, ponieważ to właśnie ta rzetelna literatura naukowa najlepiej wyjaśnia całą złożoność i wielogłosowość łemkowskiej historii. Pan Zagórski w swoim kolejnym wywodzie zupełnie się do tej książki nie odniósł – bez względu na to, czy ją czytał, czy nie – i wolał widowiskowo rozprawiać się z własnymi, z góry założonymi tezami, których nikt po drugiej stronie nie głosi. Wspomniana publikacja prof. Halczaka wcale nie przedstawia jednej, uproszczonej wersji zdarzeń. Dokumentuje ona odrębność regionu, ale jasno wskazuje na wspólny pień rusiński, z którego w toku historii wywodzi się zarówno dzisiejsza wspólnota Łemków, Rusnaków na Słowacji, jak i współczesny naród ukraiński, oraz na fakt, że znaczna część Łemków po prostu uważa się za Ukraińców. Powoływanie się na statystyki krajowego spisu powszechnego jako dowód na rzekome „narzucanie ukraińskości” ignoruje globalną demografię. Większość populacji Łemków po deportacjach z lat 40. znalazła się na Ukrainie oraz na Zachodzie – w USA i Kanadzie. Na Zachodzie ci ludzie w wolnym świecie, bez żadnego przymusu, wybrali w większości tożsamość ukraińską. Trudno też zrozumieć logikę autora w odniesieniu do Ukrainy. Skoro słusznie dostrzega on, że dzisiejsza Rosja niszczy kulturę ukraińską, to warto pamiętać, że cała sowiecka Ukraina była przez dekady brutalnie sowietyzowana i rusyfikowana przez Moskwę, a ukraińskie struktury niepodległościowe były systemowo zwalczane przez radziecki aparat bezpieczeństwa. Ani w czasach ZSRR, ani później za rządów Janukowycza nikt tam tożsamości ukraińskiej nie promował ani nie narzucał – wręcz przeciwnie, była ona państwowo gnębiona, a język ukraiński marginalizowany. Mimo to, wysiedleni tam Łemkowie i tak w większości sami wybrali i obronili świadomość ukraińską, czując, że ich rusińsko-łemkowski etnos jest nierozerwalnie związany z narodem ukraińskim pomimo własnej, góralskiej czy karpackiej odrębności. Opcja radykalnej izolacji i separatyzmu ugruntowała się głównie w Polsce i w dawnej Czechosłowacji (na Słowacji). Tamtejsze władze – zarówno w okresie międzywojennym, jak i później w PRL – celowo i systemowo dążyły do rozbijania oraz atomizacji społeczności łemkowskiej na mniejsze grupy regionalne i sterowane odgórnie ruchy separatystyczne, aby ułatwić kontrolę nad pasem granicznym i przyspieszyć asymilację. Oczywiście część mieszkańców miała pełne prawo wybrać taką drogę, ale historycznie procesy te wyglądały inaczej. Przecież w XIX-wiecznej Galicji również silne były ruchy staroruskie i moskwofilskie, z których ostatecznie w toku ewolucji społecznej w naturalny sposób wyrosła nowoczesna tożsamość ukraińska. Zupełnie pomija się tu i zapomina o rzeszy i specyfice społeczności Łemków grekokatolików w Polsce, których jest przecież bardzo dużo. Ci ludzie w całkowicie naturalny sposób łączą swoją łemkowskość z ukraińską tożsamością narodową i mają do tego pełne prawo.
Najbardziej uderzające w tekstach pana Zagórskiego jest jednak podejście monopolistyczne i stosowanie ogromnych uogólnień. Pisząc kategorycznie o tym, że Łemkowie odrzucają ukraińskość, autor stosuje narrację, jakby wypowiadał się w imieniu absolutnie całej społeczności. Jakim prawem uzurpuje sobie rolę rzecznika i decyduje za Łemków z Ukrainy, USA, Kanady czy tych z Polski, którzy czują się częścią szerszego etnosu? Gdyby napisał, że „część Łemków” wybiera odrębność – była to prawda historyczna, którą wszyscy szanują. Próba rozciągnięcia tego na ogół to zwykła manipulacja. Tworzy on przedziwną opozycję między byciem potomkiem dawnych Rusinów a byciem Ukraińcem, co jest logicznym nonsensem, bo dzisiejsi Ukraińcy to dokładnie tacy sami potomkowie dawnej Rusi. Żaden z Łemków utożsamiających się z Ukrainą nie twierdzi, że Łemkowie nie mają własnej odrębności – po prostu łączą swój język i kulturę z szerszą świadomością. Ciekawe, czy w taki sam sposób autor postąpiłby wobec Ślązaków czy Kaszubów? Na Kaszubach kwestie te również są podzielone. Znamy bardzo wielu Kaszubów – w tym premiera Donalda Tuska – którzy będąc dumnymi ze swoich korzeni, uważają się jednocześnie za Polaków i mają do tego pełne prawo. Nikt jednak nie próbuje tam odgórnie narzucać jednego monopolu i wymazywać pozostałych opcji, co zresztą chętnie podchwytują dziś pewne środowiska na polskiej prawicy, instrumentalnie wykorzystując ten podział w Karpatach do osłabiania spójności mniejszości ukraińskiej.
Zniekształca się tu również historię pogranicza. Zniechęcenie części mieszkańców Bielanki do dwujęzycznych tablic w 2008 roku czy sprowadzanie tożsamości do sporu o jedną literę w zapisie Żdynia (Ждиня/Ждыня) to ogromne uproszczenie. Zanim pojawiła się nowoczesna nazwa „Ukraina”, cała ludność od Kijowa po Beskid Niski, Beskid Sądecki i zachodnie Bieszczady posługiwała się mianem „Rusini”, współtworząc jedną przestrzeń historyczną. Kulturowe granice między Łemkami a sąsiadującymi z nimi Bojkami były czysto umowne, a jedni i drudzy dzielili tę samą historię religijną, przechodząc od prawosławia do grekokatolicyzmu. Doskonale pokazuje to przykład mieszkańców Rusi Szlachtowskiej – najbardziej wysuniętej na zachód enklawy tego osadnictwa. Po deportacji na Ukrainę ich potomkowie w 100% identyfikują się dziś z narodem ukraińskim i na gabinetowe teorie o „odrębnych bałkańskich Rusnakach” budowane na koncepcjach dackich po prostu złapaliby się za głowę. Idąc tym tokiem myślenia, należałoby zadać autorowi kluczowe pytanie: dlaczego w Pana tekstach nie ma ani jednego słowa o społeczności Bojków? Przecież oni również są dumnymi karpackimi góralami, geograficznie i kulturowo niezwykle bliskimi Łemkom, a jednak w zdecydowanej większości w naturalny sposób utożsamiają się z narodem ukraińskim. Co pan Zagórski ma na to do powiedzenia i czy ich wybory narodowe również zamierza podważać? Do czego to zmierza? Czy celem tej publicystyki jest wpisywanie się w polityczne ruchy separatystyczne, które na siłę próbują tworzyć jakiś odrębny sztuczny naród karpatoruski, na wzór haseł głoszonych na Zakarpaciu? Krytyka profilu Watry w Żdyni czy statutu Zjednoczenia Łemków jako czegoś „narzuconego” jest nietrafna. Ten festiwal i organizację tworzą autonomicznie sami Łemkowie, którzy w wolny sposób realizują swoją wizję i łączą kulturę regionu z szerszą tożsamością ukraińską, do czego mają pełne prawo. Jeśli szuka Pan realnego wykluczenia i dyskryminacji w Żdyni, to jest nim postawa wyższej hierarchii prawosławnej m. Sawy. Przez jej brak zgody na nabożeństwa ekumeniczne wierni grekokatolicy podczas Watry muszą modlić się na zewnątrz, na polu, o czym w tekstach pana Zagórskiego dziwnie się milczy. Powyższe argumenty to nie są akademickie teorie z podręczników, ale wnioski z moich wieloletnich doświadczeń i rozmów na Łemkowskich Watrach z Łemkami z Polski, diasporą ukraińską, słowacką, kanadyjsko-amerykańską i polską. W tej dyskusji wszystko jest dopuszczalne, o ile szanuje się wolną wolę samych ludzi. Każdy człowiek ma prawo do własnej drogi i każdy z tych wyborów zasługuje na szacunek. Jednak bezkrytyczne traktowanie izolacjonistycznej narracji jako jedynej właściwej niepotrzebnie polaryzuje środowisko, które Watra od zawsze miała łączyć.
Z poważaniem
Uczestnik Watry w Zdyni
Публікуємо лист, який ми отримали від вас. Дякуємо за ваше розуміння та підтримку.
Шановні пані та панове!
Слідкуючи за останньою полемікою навколо статті пана Заґурського, даних загальнонаціонального перепису населення та офіційної відповіді Об'єднання лемків, я, як багаторічний учасник Ватри в Ждині, відчуваю потребу висловити аргументовану альтернативну позицію.
Головна проблема цієї публіцистики полягає в тому, що автор повністю перекручує факти та уникає змістовної дискусії з ними. Об'єднання лемків навмисно опублікувало коротку заяву, скерувавши читачів до фундаментальної монографії професора Богдана Гальчака «Історія лемків», адже саме ця наукова праця найкраще пояснює всю складність і багатоголосся лемківської історії.
У свойому наступному коментарі пан Заґурський взагалі не звернувся до цієї книги — незалежно від того, читав він її чи ні, — натомість вирішив ефектно полемізувати з власними наперед сформульованими тезами, яких ніхто з іншого боку не висуває.
Праця професора Гальчака зовсім не пропонує єдиної спрощеної версії подій. Вона документує своєрідність регіону, але водночас чітко вказує на спільне русинське коріння, з якого історично постали сучасна спільнота лемків, руснаків у Словаччині та сучасний український народ. Також у ній зазначено, що значна частина лемків просто вважає себе українцями.
Посилання на статистику національного перепису населення як доказ нібито «нав'язування української ідентичності» ігнорує глобальну демографічну картину. Після депортацій 1940-х років більшість лемків опинилася в Україні, а також у країнах Заходу — передусім у США та Канаді. Саме там, у вільному світі й без будь-якого примусу, більшість із них добровільно обрала українську національну ідентичність.
Важко зрозуміти й логіку автора щодо України. Якщо він справедливо зазначає, що сучасна Росія нищить українську культуру, то варто пам'ятати, що вся радянська Україна протягом десятиліть зазнавала жорсткої радянізації та русифікації з боку Москви, а українські незалежницькі структури систематично переслідувалися радянськими органами безпеки.
Ні в часи СРСР, ні пізніше за правління Віктора Януковича українська ідентичність не підтримувалася й не нав'язувалася. Навпаки — вона зазнавала державних утисків, а українська мова була маргіналізована.
Попри це, переселені туди лемки переважно самі обрали й зберегли українську національну свідомість, відчуваючи, що їхній русинсько-лемківський етнос нерозривно пов'язаний з українським народом, незважаючи на власну гірську та карпатську самобутність.
Ідея радикальної ізоляції та сепаратизму найбільше закріпилася в Польщі та колишній Чехословаччині (зокрема у Словаччині). Тамтешня влада — як у міжвоєнний період, так і згодом у Польській Народній Республіці — цілеспрямовано й систематично прагнула дробити лемківську громаду на менші регіональні групи та керовані згори сепаратистські рухи, щоб полегшити контроль над прикордонною смугою й прискорити асиміляцію.
Звичайно, частина мешканців мала повне право обрати такий шлях, однак історичні процеси відбувалися інакше. Адже й у Галичині XIX століття були сильні староруські та москвофільські течії, з яких у процесі природної суспільної еволюції сформувалася сучасна українська ідентичність.
При цьому повністю замовчується велика й специфічна спільнота лемків-греко-католиків у Польщі. Ці люди цілком природно поєднують свою лемківську ідентичність з українською національною ідентичністю і мають на це повне право.
Однак найбільше вражає в текстах пана Заґурського його монополістичний підхід і використання широких узагальнень. Категорично стверджуючи, що лемки відкидають українську ідентичність, автор створює враження, ніби висловлюється від імені всієї спільноти. На якій підставі він привласнює собі роль її речника й вирішує за лемків України, США, Канади чи за тих лемків у Польщі, які відчувають себе частиною ширшої етнічної спільноти?
Якби він написав, що «частина лемків» обирає окрему ідентичність, це було б історично правдивим твердженням, яке всі поважають. Натомість спроба поширити це на всю спільноту є звичайною маніпуляцією.
Автор створює дивне протиставлення між тим, щоб бути нащадком давніх русинів, і тим, щоб бути українцем. Це логічний нонсенс, адже сучасні українці є такими ж самими нащадками давньої Русі. Жоден із лемків, які ототожнюють себе з Україною, не стверджує, що лемки не мають власної окремішності. Вони лише поєднують свою мову й культуру з ширшою українською національною свідомістю.
Цікаво, чи так само автор поставився б до сілезців або кашубів? Адже й серед кашубів існують різні погляди на питання ідентичності. Ми знаємо багатьох кашубів, зокрема й прем'єр-міністра Дональда Туска, які, пишаючись своїм походженням, водночас вважають себе поляками й мають на це повне право.
Проте ніхто там не намагається згори нав'язати єдину «правильну» позицію чи стерти всі інші варіанти самоідентифікації. Навпаки, сьогодні певні середовища польської правиці охоче використовують цей поділ у Карпатах як політичний інструмент для послаблення єдності української меншини.
Так само спотворюється й історія прикордоння. Небажання частини мешканців Білянки погодитися на двомовні таблиці у 2008 році або зведення питання ідентичності до суперечки про одну літеру в написанні назви Ждиня (Ждиня/Ждыня) є надмірним спрощенням.
Ще до появи сучасної назви «Україна» усе населення від Києва до Низьких Бескидів, Сондецьких Бескидів і західних Бещад називало себе русинами, творячи спільний історичний простір.
Культурні межі між лемками та сусідніми бойками були значною мірою умовними. І ті, й інші мали спільну релігійну історію, пройшовши шлях від православ'я до греко-католицизму.
Це яскраво підтверджує приклад мешканців Шляхтівської Русі — найзахіднішого осередку цього поселення. Після депортації до України їхні нащадки сьогодні стовідсотково ідентифікують себе з українським народом, а кабінетні теорії про «окремих балканських руснаків», побудовані на дакійських концепціях, викликали б у них лише подив.
Якщо вже дотримуватися такої логіки, варто поставити авторові принципове запитання: чому у його статтях немає жодного слова про спільноту бойків?
Адже вони також є гордими карпатськими горянами, географічно й культурно дуже близькими до лемків, але водночас переважна більшість із них природно ототожнює себе з українським народом.
Що пан Заґурський може сказати з цього приводу? Чи збирається він так само ставити під сумнів і їхній національний вибір?
До чого зрештою веде така публіцистика? Чи її метою є підтримка політичних сепаратистських рухів, які будь-якою ціною намагаються створити окремий штучний карпаторуський народ за зразком ідей, що пропагувалися на Закарпатті?
Критика сторінки Ватри в Ждині чи Статуту Об'єднання лемків як чогось «нав'язаного» є безпідставною. Цей фестиваль і цю організацію самостійно створюють самі лемки, які вільно реалізують власне бачення, поєднуючи культуру свого регіону з ширшою українською національною ідентичністю. Вони мають на це повне право.
Якщо пан Заґурський шукає справжні прояви виключення та дискримінації в Ждині, то ними є позиція найвищої православної ієрархії на чолі з митрополитом Савою. Через її незгоду на проведення екуменічних богослужінь віряни Української греко-католицької церкви під час Ватри змушені молитися просто неба, надворі. Про цей факт у статтях пана Заґурського дивним чином повністю замовчується.
Наведені вище аргументи — це не академічні теорії з підручників, а висновки, що ґрунтуються на моєму багаторічному досвіді та численних розмовах під час Лемківських Ватр із лемками з Польщі, а також представниками української, словацької, канадсько-американської й польської діаспори.
У цій дискусії допустимою є будь-яка позиція, якщо вона поважає вільну волю самих людей. Кожна людина має право обрати власний шлях, і кожен такий вибір заслуговує на повагу.
Проте некритичне сприйняття ізоляціоністської позиції як єдино правильної лише зайво поляризує середовище, яке Ватра від самого початку покликана об'єднувати.
З повагою,
Учасник Ватри в Ждині
Publikujeme stanovisko, ktoré sme od Vás dostali. Ďakujeme, že nám rozumiete a podporujete nás.
Vážené dámy, vážení páni,
Po sledovaní najnovšej polemiky okolo článku pána Zagórského, údajov zo sčítania obyvateľstva a oficiálnej reakcie Združenia Lemkov (Zjednoczenie Łemków) cítim ako dlhoročný účastník Vatry v Zdyni potrebu predložiť vecný odlišný názor.
Hlavným problémom tejto publicistiky je, že autor úplne obracia skutočnosti naruby a vyhýba sa vecnej konfrontácii s faktami. Združenie Lemkov zámerne zverejnilo krátke a stručné stanovisko, pričom čitateľov odkázalo na komplexnú monografiu „Dejiny Lemkov“ profesora Bohdana Halczaka, pretože práve táto seriózna vedecká publikácia najlepšie vysvetľuje celú zložitosť a mnohovrstevnosť lemkovských dejín.
Pán Zagórski sa vo svojom ďalšom texte na túto knihu vôbec neodvolal – bez ohľadu na to, či ju čítal alebo nie – a radšej sa okázalo vyrovnával s vlastnými vopred pripravenými tézami, ktoré druhá strana vôbec nezastáva.
Spomínaná publikácia profesora Halczaka vôbec nepredstavuje jedinú, zjednodušenú verziu udalostí. Dokumentuje osobitosť regiónu, no zároveň jasne poukazuje na spoločný rusínsky koreň, z ktorého sa v priebehu dejín vyvinulo dnešné spoločenstvo Lemkov, Rusnákov na Slovensku i súčasný ukrajinský národ, ako aj na skutočnosť, že významná časť Lemkov sa jednoducho považuje za Ukrajincov.
Odvolávanie sa na štatistiky národného sčítania obyvateľstva ako dôkaz údajného „vnucovania ukrajinskej identity“ ignoruje globálnu demografiu. Väčšina lemkovskej populácie sa po deportáciách v 40. rokoch ocitla na Ukrajine a na Západe – v USA a Kanade. Na Západe si títo ľudia v slobodnom svete, bez akéhokoľvek nátlaku, vo väčšine prípadov zvolili ukrajinskú identitu.
Ťažko je pochopiť aj autorovu logiku vo vzťahu k Ukrajine. Ak správne poukazuje na to, že dnešné Rusko ničí ukrajinskú kultúru, treba si pripomenúť, že celé sovietske územie Ukrajiny bolo celé desaťročia brutálne sovietizované a rusifikované Moskvou a ukrajinské nezávislostné štruktúry boli systematicky potláčané sovietskym bezpečnostným aparátom.
Ani počas existencie ZSSR, ani neskôr za vlády Viktora Janukovyča nikto ukrajinskú identitu nepodporoval ani nevnucoval – práve naopak. Bola štátom potláčaná a ukrajinský jazyk bol marginalizovaný.
Napriek tomu si tam vysídlení Lemkovia vo väčšine prípadov sami zvolili a ubránili ukrajinské národné povedomie, pretože cítili, že ich rusínsko-lemkovský etnos je neoddeliteľne spätý s ukrajinským národom napriek vlastnej horskej a karpatskej osobitosti.
Možnosť radikálnej izolácie a separatizmu sa upevnila predovšetkým v Poľsku a v bývalom Československu (na Slovensku). Tamojšie úrady – tak v medzivojnovom období, ako aj neskôr v Poľskej ľudovej republike – cielene a systematicky usilovali o rozbíjanie a atomizáciu lemkovskej komunity na menšie regionálne skupiny a zhora riadené separatistické hnutia, aby si uľahčili kontrolu pohraničného pásma a urýchlili asimiláciu.
Samozrejme, časť obyvateľov mala plné právo zvoliť si takúto cestu, historické procesy však prebiehali odlišne. Veď aj v haličskom prostredí 19. storočia boli silné staroruské a moskvofilské prúdy, z ktorých sa napokon prirodzeným spoločenským vývojom vyformovala moderná ukrajinská identita.
Úplne sa pritom opomína a zabúda na početnú a špecifickú komunitu lemkovských gréckokatolíkov v Poľsku. Títo ľudia úplne prirodzene spájajú svoju lemkovskú identitu s ukrajinskou národnou identitou a majú na to plné právo.
Najvýraznejším prvkom textov pána Zagórského je však jeho monopolistický prístup a používanie rozsiahlych zovšeobecnení. Keď kategoricky tvrdí, že Lemkovia odmietajú ukrajinskú identitu, vytvára dojem, akoby hovoril v mene celej komunity. Na základe akého práva si prisvojuje úlohu jej hovorcu a rozhoduje za Lemkov žijúcich na Ukrajine, v USA, Kanade či za tých v Poľsku, ktorí sa cítia byť súčasťou širšieho etnického spoločenstva?
Keby napísal, že „časť Lemkov“ si vyberá samostatnú identitu, bolo by to historicky pravdivé tvrdenie, ktoré všetci rešpektujú. Pokus rozšíriť tento pohľad na celú komunitu je obyčajnou manipuláciou.
Autor vytvára umelý protiklad medzi tým, že človek je potomkom dávnych Rusínov, a tým, že je Ukrajincom. Je to logický nezmysel, pretože dnešní Ukrajinci sú práve takými potomkami starej Rusi. Žiadny z Lemkov, ktorí sa identifikujú s Ukrajinou, netvrdí, že Lemkovia nemajú vlastnú osobitosť – jednoducho spájajú svoj jazyk a kultúru so širším národným povedomím.
Zaujímavé by bolo vedieť, či by autor rovnakým spôsobom pristupoval aj k Sliezanom alebo Kašubom. Aj medzi Kašubmi existujú rozdielne názory na otázku identity. Poznáme mnohých Kašubov – vrátane premiéra Donalda Tuska – ktorí sú hrdí na svoj pôvod, no zároveň sa považujú za Poliakov, a majú na to plné právo.
Nikto sa tam však nesnaží zhora vnucovať jediný správny pohľad ani vymazávať ostatné možnosti. Práve naopak – dnes niektoré prostredia poľskej pravice ochotne zneužívajú podobné rozdelenia v Karpatoch na oslabovanie súdržnosti ukrajinskej menšiny.
Skresľuje sa aj história pohraničia. Odmietavý postoj časti obyvateľov Bielanky k dvojjazyčným tabuliam v roku 2008 alebo redukovanie otázky identity na spor o jedno písmeno v názve Ždynia (Ждиня/Ждыня) predstavujú výrazné zjednodušenie.
Skôr než vznikol moderný názov Ukrajina, celé obyvateľstvo od Kyjeva až po Nízke Beskydy, Sądecké Beskydy a západné Bieszczady používalo pomenovanie Rusíni, čím spoluvytváralo jeden spoločný historický priestor.
Kultúrne hranice medzi Lemkami a susednými Bojkami boli do veľkej miery len podmienené tradíciou. Obe skupiny zdieľali rovnaké náboženské dejiny – prechádzali od pravoslávia ku gréckokatolíckej cirkvi.
Veľmi dobre to ilustruje príklad obyvateľov Šľachtovskej Rusi, najzápadnejšej enklávy tohto osídlenia. Po deportáciách na Ukrajinu sa ich potomkovia dnes stopercentne identifikujú s ukrajinským národom a kabinetné teórie o „samostatných balkánskych Rusnákoch“, budované na dáckych koncepciách, by jednoducho považovali za absurdné.
Ak budeme pokračovať v tejto logike, bolo by vhodné položiť autorovi zásadnú otázku: prečo sa vo svojich textoch ani jediným slovom nezmieňuje o spoločenstve Bojkov?
Veď aj oni sú hrdými karpatskými horalmi, geograficky i kultúrne veľmi blízkymi Lemkom, a napriek tomu sa vo svojej drvivej väčšine prirodzene stotožňujú s ukrajinským národom.
Čo na to pán Zagórski? Mieni spochybňovať aj ich národnú voľbu?
K čomu vlastne smeruje táto publicistika? Je jej cieľom zapájať sa do politických separatistických hnutí, ktoré sa za každú cenu pokúšajú vytvoriť akýsi samostatný umelý karpatoruský národ podľa vzoru hesiel hlásaných na Zakarpatí?
Kritika programového zamerania Vatry v Ždyni alebo stanov Združenia Lemkov ako niečoho „nanúteného“ je neopodstatnená. Tento festival i túto organizáciu vytvárajú slobodne samotní Lemkovia, ktorí autonómne uskutočňujú svoju vlastnú víziu a spájajú kultúru svojho regiónu so širšou ukrajinskou národnou identitou. Majú na to plné právo.
Ak pán hľadá skutočné prejavy vylúčenia a diskriminácie v Ždyni, potom ich predstavuje postoj najvyššej pravoslávnej hierarchie na čele s metropolitom Savom. Pre jeho nesúhlas s konaním ekumenických bohoslužieb sú veriaci Gréckokatolíckej cirkvi počas Vatry nútení modliť sa vonku, pod holým nebom. O tejto skutočnosti sa však v textoch pána Zagórského pozoruhodne mlčí.
Uvedené argumenty nie sú akademickými teóriami prevzatými z učebníc, ale vyplývajú z mojich dlhoročných skúseností a rozhovorov počas Lemkovských Vatier s Lemkami z Poľska, predstaviteľmi ukrajinskej, slovenskej, kanadsko-americkej i poľskej diaspóry.
V tejto diskusii je prípustný každý názor, pokiaľ rešpektuje slobodnú vôľu samotných ľudí. Každý človek má právo zvoliť si vlastnú cestu a každé z týchto rozhodnutí si zaslúži úctu.
Nekritické prijímanie izolacionistického pohľadu ako jediného správneho však zbytočne polarizuje prostredie, ktoré mala Vatra od svojho vzniku predovšetkým spájať.
S úctou
Účastník Vatry v Ždyni
We are publishing a message we have received from you. Thank you for your understanding and support.
Ladies and Gentlemen,
Having followed the recent controversy surrounding Mr. Zagórski's article, the national census data, and the official response of the Lemko Union (Zjednoczenie Łemków), I feel compelled, as a long-time participant of the Vatra festival in Zdynia, to present a reasoned alternative perspective.
The main problem with this commentary is that the author completely turns the facts upside down while avoiding any substantive confrontation with the evidence. The Association of Lemkos deliberately issued a brief statement, referring readers to Professor Bohdan Halczak's comprehensive monograph The History of the Lemkos, because this scholarly work best explains the complexity and diversity of Lemko history.
In his subsequent article, Mr. Zagórski made no reference whatsoever to this book—regardless of whether he has read it or not—and instead chose to spectacularly argue against assumptions of his own making that no one on the other side has actually put forward.
Professor Halczak's publication does not present a single, simplified version of history. It documents the distinctiveness of the region while clearly pointing to the common Ruthenian roots from which the contemporary Lemko community, the Rusnaks of Slovakia, and the modern Ukrainian nation all developed over time. It also notes that a significant proportion of Lemkos simply identify themselves as Ukrainians.
Using national census statistics as proof of an alleged "imposition of Ukrainian identity" ignores global demographic realities. Following the deportations of the 1940s, the majority of the Lemko population found themselves in Ukraine and in the West—primarily the United States and Canada. Living in free societies, without any coercion, most of them voluntarily chose a Ukrainian national identity.
The author's reasoning regarding Ukraine is equally difficult to understand. While he rightly recognizes that present-day Russia is destroying Ukrainian culture, it is worth remembering that Soviet Ukraine itself was subjected for decades to brutal Sovietization and Russification imposed from Moscow, while Ukrainian independence movements were systematically persecuted by the Soviet security apparatus.
Neither during the Soviet era nor later under Viktor Yanukovych's government was Ukrainian identity promoted or imposed. Quite the opposite—it was suppressed by the state, and the Ukrainian language was marginalized.
Nevertheless, the Lemkos resettled there largely chose and preserved a Ukrainian national consciousness of their own accord, feeling that their Ruthenian-Lemko ethnic heritage was inseparably connected with the Ukrainian nation despite maintaining their own mountain and Carpathian distinctiveness.
The option of radical isolation and separatism became firmly established mainly in Poland and the former Czechoslovakia (particularly Slovakia). The authorities there—both during the interwar period and later in communist Poland—deliberately and systematically sought to fragment the Lemko community into smaller regional groups and centrally managed separatist movements in order to facilitate control of the borderlands and accelerate assimilation.
Of course, some people had every right to choose such a path, but historically these processes unfolded differently. After all, nineteenth-century Galicia also witnessed strong Old Ruthenian and Russophile movements, from which modern Ukrainian identity eventually emerged through a natural process of social evolution.
What is also entirely overlooked is the large and distinctive community of Lemko Greek Catholics in Poland. These people naturally combine their Lemko identity with a Ukrainian national identity, and they have every right to do so.
What is most striking about Mr. Zagórski's articles, however, is their monopolistic approach and extensive use of sweeping generalizations. By categorically claiming that Lemkos reject Ukrainian identity, the author writes as though he were speaking on behalf of the entire community. By what right does he assume the role of its spokesperson and decide for Lemkos living in Ukraine, the United States, Canada, or for those in Poland who consider themselves part of a broader ethnic community?
Had he written that "some Lemkos" choose a distinct identity, this would have been a historically accurate statement that everyone respects. Attempting to extend this claim to the entire community is simply a form of manipulation.
The author constructs a peculiar opposition between being a descendant of the ancient Ruthenians and being Ukrainian. This is logically nonsensical, because modern Ukrainians are precisely the same descendants of the old Rus'. No Lemko who identifies with Ukraine claims that Lemkos lack their own distinct identity. They simply connect their language and culture with a broader national consciousness.
One may wonder whether the author would apply the same reasoning to Silesians or Kashubians. Identity questions are also diverse among the Kashubians. We know many Kashubians—including Prime Minister Donald Tusk—who are proud of their regional heritage while simultaneously considering themselves Polish, and they have every right to do so.
Yet no one attempts to impose a single official interpretation there or erase alternative identities. On the contrary, certain circles within the Polish political right have recently been eager to exploit these divisions in the Carpathian region in order to weaken the cohesion of the Ukrainian minority.
The history of the borderlands is also being distorted. The reluctance of some residents of Bielanka toward bilingual place-name signs in 2008, or reducing questions of identity to a dispute over a single letter in the spelling of Zdynia (Ждиня/Ждыня), represents a profound oversimplification.
Before the modern name Ukraine came into use, the population living from Kyiv to the Low Beskids, the Sącz Beskids, and the western Bieszczady Mountains commonly referred to themselves as Ruthenians, forming a shared historical and cultural space.
The cultural boundaries between the Lemkos and their neighboring Boykos were largely conventional. Both communities shared the same religious history, passing from Eastern Orthodoxy to the Greek Catholic Church.
This is clearly illustrated by the example of the inhabitants of Ruś Szlachtowska, the westernmost enclave of this settlement area. After their deportation to Ukraine, their descendants today identify entirely with the Ukrainian nation, and they would likely regard scholarly theories about "separate Balkan Rusnaks," built upon Dacian concepts, as completely detached from reality.
Following this line of reasoning, one should ask the author a fundamental question: why do his articles not contain a single word about the Boyko community?
After all, they too are proud Carpathian highlanders, geographically and culturally very close to the Lemkos. Nevertheless, the overwhelming majority naturally identify themselves as part of the Ukrainian nation.
What does Mr. Zagórski have to say about that? Does he also intend to challenge their national choices?
Where is this line of argument leading? Is the purpose of this commentary to align itself with political separatist movements that seek to create an artificial and separate Carpatho-Rusyn nation, modeled on ideas promoted in Transcarpathia?
Criticism of the Vatra in Zdynia's public profile or of the Statute of the Lemko Union as something "imposed" is unfounded. The festival and the organization are created autonomously by Lemkos themselves, who freely pursue their own vision by combining the culture of their region with a broader Ukrainian national identity. They have every right to do so.
If Mr. Zagórski is looking for genuine examples of exclusion and discrimination in Zdynia, he should consider the attitude of the highest Orthodox hierarchy, headed by Metropolitan Sawa. Because of the hierarchy's refusal to allow ecumenical services, Greek Catholic faithful attending the Vatra are forced to pray outside, in the open air. Curiously, Mr. Zagórski's articles remain completely silent on this issue.
The arguments presented above are not abstract academic theories drawn from textbooks. They are conclusions based on my many years of experience and countless conversations during the Lemko Vatras with Lemkos from Poland, as well as members of the Ukrainian, Slovak, Canadian-American, and Polish diasporas.
In this discussion, every viewpoint is legitimate, provided that it respects the free will of the people themselves. Every individual has the right to choose their own path, and each of those choices deserves respect.
However, uncritically treating the isolationist narrative as the only legitimate one unnecessarily polarizes a community that the Vatra has always been intended to unite.
Respectfully,
A Participant of the Vatra in Zdynia