29/08/2026
Z kart historii Komunikacji Miejskiej w Ostródzie 📖
Jelcz PR110, czyli najbardziej kultowy model autobusu🚌 - część 1️⃣
Zapraszamy do poczytania kolejnego postu z naszej historycznej serii. Tym razem musimy się cofnąć do początku lat 70. – choć wtedy nas jeszcze nie było. Po wyborze Edwarda Gierka na stanowisko pierwszego sekretarza KC PZPR, oprócz rozwoju budownictwa i przemysłu, lepsze czasy nastały również dla krajowej motoryzacji − i nie chodzi tutaj o licencję na Fiata 126p.
Produkowany wówczas w Jelczańskich Zakładach Samochodowych podstawowy krajowy autobus miejski – Jelcz 272MEX, tzw. ogórek, był już konstrukcją przestarzałą. Był to autobus na licencji czechosłowackiej bardzo mocno bazujący na konstrukcjach przedwojennych. Rozpoczęto poszukiwania następcy i raczej od początku było wiadomo że trzeba poszukać licencji. Sprowadzono wówczas do kraju autobusy różnych marek, min. brytyjskiego Leylanda czy nawet japońskiego Hino, żeby poddać je testom w warunkach krajowych.
Mimo udanych testów innych marek, w 1972 roku podpisano umowę licencyjną z francuską firmą Berliet na autobus PR100. Trzeba zaznaczyć, że w tamtym okresie był to pojazd niezwykle nowoczesny. Średnio podłogowy, z silnikiem z tyłu, skrzynią półautomatyczną i silnikiem V8 zawieszony na poduszkach powietrznych, w dodatku o świetnym designie…
Jednak takiego autobusu w Ostródzie nigdy nie było, choć jedna sztuka jeździła w Olsztynie. Należy wiedzieć, że od początku model ten był traktowany jako przejściowy. Francuski licencjodawca zobowiązał się w krótkim czasie opracować specjalnie dla Polski 12-metrowy, trzydrzwiowy model PR110U. Produkcję rozpoczęto w 1975 roku, nowy model zabierał nominalnie 110 pasażerów i posiadał 3 pary drzwi.
Od początku jednak autobus trapiło wiele problemów. Największym była kratownica, czyli konstrukcja nośna – zdecydowanie zbyt słaba, obciążona ciężkim silnikiem (odmiana tzw. Dużego Leylanda z wieloma elementami żeliwnymi, pierwotnie pomyślana do samochodów ciężarowych) i notorycznie przeciążana (szczególnie w warunkach wielkomiejskich) pękała czasem już po kilku miesiącach. Poduszki zawieszenia strzelały na dziurawych drogach, układy pneumatyczny i paliwowy zamarzały, a do tego wszystkiego brak części zamiennych, które przecież trzeba było importować.
Szybko zrozumiano, że ten autobus nie sprawdzi się w miastach takich jak Warszawa, Gdańsk czy Katowice. Natomiast w miastach takich jak Olsztyn – jak najbardziej. Tam pierwsze Jelcze PR110U trafiły w 1978 roku. Od tej pory, aż do końca PRL-u istniał schemat – duże miasta jeździły Ikarusami, średnie Jelczami, a małe Autosanami. I oczywiście, my mieliśmy Autosany, o których już pojawił się post. Lecz już w 1981 roku w Ostródzie pojawiła się pierwsza ,,peera’’, oznaczona numerem bocznym 17. Można podejrzewać że miało to związek z dużym obciążeniem autobusów do Morlin. Trudno dziś powiedzieć, czy rzeczywiście był to pojazd fabrycznie nowy (choć według dokumentów tak było) czy odbudowany. Faktem natomiast jest, że autobus można było spotkać tylko na ówczesnej linii nr 4, kursującej wtedy na trasie Zajezierze-Jagiełły-Morliny. To z uwagi na jego gabaryty, była obawa że 12-metrowy autobus może mieć problemy na wąskich ulicach Ostródy.
Pojazd sprawdził się i w kolejnych latach do Ostródy trafiały zarówno używane PR110 z Olsztyna, jak i fabrycznie nowe…
Ciąg dalszy nastąpi.