19/03/2020
Z rozbawieniem czytałem dziś oferty polskich spedycji proponujących ładunki na słynne BUSY "panie w normalnych" cenach" czyli po 35 a nawet 40 centów od kilometra, a już do łeż wzruszył mnie polski "przepisywacz" oferujący z Włoch doładunek w expresie do Katowic za 140 EURO i 'klient jest w stanie zrozumieć że nie będzie pan na 8 rano". Otóż drodzy spedytorzy i przepisywacze czas żerowania na przewoźnikach właśnie się skończył .
Blokada granic ściągnęła z rynku około 30 % pojazdów, bo stoją one w kolejkach. Za chwilę będzie jeszcze gorzej, bo 90 % samochodów zjedzie w przyszłym tygodniu na święta, albo nie wyjedzie już w tym. W ten sposób Francuzi i Niemcy dostaną darmową lekcje poglądową jak będzie wyglądał świat po wprowadzeniu pakietu mobilności i " tacha na busy."
Włosi, od których zacząłem opowieść, doświadczają tego już teraz. Włoski transport w połowie stoi. Kierowcy, jeśli są zdrowi, po prostu boją się jechać. Włoskich kierowców na granicy nie przepuszcza nikt. Cały transport eksportowy i wwozowy we Włoszech opiera się tylko o pojazdy zza granicy. Ale tu uwaga : Rumunom, nie wolno tam jeździć, a Polacy stoją w kolejkach na polskiej granicy, bo czasami trzeba wrócić do kraju. A zaraz święta, wiec czy jest sen wyjeżdżać ? Słyszałem o kilkudziesięciu firmach które postawiły auta "do maja bo nie wiadomo co będzie".
W tych okolicznościach Włosi, Niemcy , Węgrzy czy Francuzi są w stanie zapłacić każde pieniądze byle przywieźć lub odebrać im ładunek z Włoch bo inaczej ich fabryki staną. Już dziś ceny za transporty do i z Włoch na BUSA oscylują w granicach 80 centów z opłaconym dojazdem 200 a nawet 400 km. I ty wyskakuje polska spedycja z propozycją "normalnej" stawki po 35 centów od km. Panowie...
Szczególnym przypadkiem na liście są te kraje, które wprowadziły rygorystyczne warunki przekraczania granicy i blokują ruch czyli Węgry, Słowacja czy Czechy. Tam nie ma kto jeździć i nie chce nikt jeździć, bo jak ma wybór między Niemcami za 1000 EURO z Mediolanu , a Czechami z bonusem dzień w kolejce , to co wybierze przewoźnik ? Węgrzy już to odczuli , brakuje im taboru i płacą 1200 a nawet 1500 EURO za transport do siebie BUSEM. Dlaczego ? Bo nie ma dużych aut, gdyż one stoją w kolejkach , a potem na pauzie tacho. A teraz węgierski i słowacki przykład przerobi zaraz Polska , jeśli nie zmieni się system kontroli ruchu , a raczej bezruchu na granicach towarowych,
Dlatego panie Morawiecki potrzebne są osobne, extra szybkie pasy dla ciężarówek. Po co odbierać jakąś makulaturę od kierowców ciężarówek na granicy skoro i tak nie podlegają oni kwarantannie ? To tylko tamuje ruch i ściąga z rynku cześć pojazdów .Dzięki temu w tydzień transport podrożał o 30 -50 % a jutro może nie mięć kto jechać. Kierowcy ciężarówek i tzw. busów towarowych powinni przekraczać granicę w mgnieniu oka by jak najszybciej rozładować i załadować towar. Inaczej cały system się załamie.
I jeszcze jedno : 30 % kierowców to Ukraińcy. Oni mają najczęściej wizy okresowe,a poza tym też chcą na chwilę wrócić do domu. Dalszy zakaz wydawania wiz i przekraczania przez nich granicy spowoduje tylko tyle, że 30 % aut nie będzie za chwilę komu prowadzić. Jeśli ukraiński kierowca zdecyduje się zjechać do domu ( nasi wracają co 2-3 tygodnie) to już nie wróci. Efekt włoski pojawi się u nas.... Czy tego Pan chce ?