10/07/2026
Wakacje Anno Domini 2026 pędzą jak szalone. Śpieszymy więc dostarczyć Wam opis naszej ostatniej trasy: odwiedzamy ponownie Łopusze, tym razem w całości 🙌 Trasa zdecydowanie bezkondycyjna, idealna na rozpęd, jeśli ktoś przespał wiosnę i nie chce przesiedzieć lata 🙂
Łopusze formalnie przynależą do Beskidu Wyspowego, jednak charakter mają mało wyspowy. Zamiast pojedynczego wzniesienia z solidnymi wysokościami względnymi, mamy tu całkiem długie, stosunkowo niewysokie oraz, jak na Beskidy przystało, równoleżnikowo ułożone pasmo. Jako wyspowemu outsiderowi możemy to Łopuszom jednak wybaczyć 😉
Żeby odpowiednio do Łopuszy podejść (a w zasadzie podejść na), udajemy się do Rajbrotu. Nie wiemy skąd wzięła się nazwa tej położonej w wielkim nigdziu miejscowości, ale wjeżdżając od strony Muchówki prezentuje się ona iście rajsko, jakby była wtopiona w okoliczne wzniesienia. Zatrzymujemy się na obszernym parkingu obok kościoła, narzucamy plecak i dajemy ostro z buta.
No dobra, pohamujmy się trochę: pierwszy odcinek, niecałe 1,5 km, pokonujemy nudnawym asfaltem w kierunku Porąbki Iwkowskiej. Naszym celem jest dotrzeć do czarnego szlaku spacerowego prowadzącego z Rajbrotu na Kobyłę. Rozpoczyna się on w okolicy przystanku autobusowego Rajbrot-Tartak. Tu właśnie skręcamy w prawo i lokalną drogą idziemy lekko pod górę. To najtrudniejszy orientacyjnie odcinek: oznaczeń brak, na dodatek przebieg szlaku jest mocno nieoczywisty, nawet posługując się mapą w telefonie. Miejsce, w którym szlak powinien odchodzić w leśną ścieżkę jest nieoznaczone, a i samej ścieżki brak… GPS i dobra intuicja są nieodzowne. Po krótkim dzikim odcinku wracamy na asfalt i kontynuujemy podejście aż do granicy lasu. Tu już jest łatwiej z nawigacją: pojawiają się pierwsze znaki szlaku, a także oznaczenia prowadzące do cmentarza wojskowego. Dotarcie do miejsca, gdzie szlak skręca w las zajmuje nam łącznie 45 minut od startu.
Przez las czarny szlak prowadzi nas bardzo łagodnym, przyjemnym podejściem. Mijamy cmentarz z czasów I Wojny Światowej, na którym pochowani są głównie austro-węgierscy żołnierze. Stąd już niedaleko do grzbietu pasma - docieramy nań po skromnych 20 minutach podejścia, czyli łącznie nieco ponad godzinę od startu.
Aby zdobyć pierwszy dzisiaj szczyt – Kobyłę (611 m n.p.m.) na rozstajach odbijamy w lewo, a następnie za znakiem w prawo. Szczyt wlicza się do odznaki 102 Wyspy. Następnie wracamy do rozdroży i odtąd maszerujemy żółtym szlakiem spacerowym w kierunku zachodnim ku Łopuszom Wschodnim (taki tam górski paradoks 😁). Wędrówka jest bardzo przyjemna, a na stokach wzniesienia Kamionka okraszona pięknymi, szerokimi widokami w kierunku południowym. Obejmują one szczyty Beskidu Niskiego (Rosochatkę, Jaworze, Ubocz, Kozie Żebro) a także całość Pasma Łososińskiego, od Chełmu przez Jaworz, Sałasz, po Sarczyn, zaś kadr domykają masywy Gorca i Mogielicy.
Po niecałych 2 godzinach wędrówki docieramy do miejsca, gdzie kończy się szlak żółty. Stąd już przysłowiowy rzut beretem do Łopuszy Wschodnich (612 m n.p.m.), na które zaprowadzi nas niebieski szlak Bochnia - Tymbark. Wzniesienie to warto mieć w dossier, albowiem pomogą nam one zdobyć nie tylko odznakę 102 Wyspy, ale też są jednym z 40 szczytów w Koronie Beskidu Wyspowego. No po prostu elita! 😂 Sam szczyt dostarcza podobny zakres widoków do już opisanych, a dodatkowego uroku temu miejscu dodaje drewniany wiatrak.
Jeśli Wasze nogi mówią już pas, to w tym miejscu można zdecydować się na wcześniejszy powrót niebieskim szlakiem do Rajbrotu. My decydujemy się kontynuować wędrówkę niebieskim szlakiem ku wyższym partiom pasma Łopuszy. Po drodze mijamy stacje drogi krzyżowej oraz punkt widokowy w kierunku masywu Kamionnej, z charakterystyczną wieżą.
Wędrówkę szlakiem niebieskim kontynuujemy aż do skrzyżowania ze szlakiem zielonym, prowadzącym tu z Żegociny – wędrówkę nim opisywaliśmy już przy okazji naszej wyprawy na Kamionną. Tam też znajdziecie wskazówki jak odnaleźć tabliczkę szczytową Łopuszy Zachodnich (661 m n.p.m.). W skrócie – ze szlaku niebieskiego skręcamy w prawo, idziemy dosłownie kilka metrów zielonym szlakiem, po czym skręcamy ponownie w prawo w nieoznakowaną leśną ścieżkę. Pod tabliczką meldujemy się 2 g 40 minut od początku wędrówki. To najwyższe wzniesienie całego pasma, kolejny szczyt ku odznace 102 Wyspy oraz ukoronowanie naszej dzisiejszej wędrówki.
W drogę powrotną udajemy się początkowo bez szlaku przez najwyższy punkt wzniesienia – leśna droga jest tu doskonale widoczna i wygodna, a ostatecznie łączy się z niebieskim szlakiem. Po własnych śladach kontynuujemy wędrówkę aż do skrzyżowania szlaków w okolicach Łopuszy Wschodnich, a następnie dalej niebieskim szlakiem aż do Rajbrotu.
Łącznie całość wyprawy zajmuje nam niecałe 4 godziny, przy naprawdę niewielkim, jak na Beskid Wyspowy, wzniosie i zmęczeniu. Jeśli więc obawiacie się chodzenia po górach, to gorąco polecamy tą trasę. Cisza, piękna przyroda i cieszące oko widoki - czyż to nie wszystko, czego potrzeba górskiemu wędrowcowi?
🗺️ Mapa: https://mapa-turystyczna.pl/route/1m7oo
📐 Długość trasy (wg mapy): 15,9 km
😰 Suma podejść (wg mapy): 485 m
🕓 Szacowany czas (wg mapy): 5 g 0 min
🚶 Nasz czas przejścia: 3 g 55 min
🏅 Pkt. GOT: 17
Obserwuj Góry Bez Kondycji aby otrzymywać więcej podobnych opisów!
Jeśli podobała Ci się nasza relacja, możesz zmotywować nas do pisania kolejnych, stawiając nam wirtualną kawę: https://buycoffee.to/gorybezkondycji lub subskrybować nas na Substacku: https://gorybezkondycji.substack.com.