14/02/2026
[POST #58] W 8 dni dookoła Polski 🇵🇱
Dzień 8️⃣
2015-07-30
Dzień dobry zza krat! 🤗 Ósmy dzień Óseeeemki. Po 6:00 także grzecznie wstajemy 🖐️
--------------------------------------------------------------------------
Chwilę po 7:00 opuszczamy NASZE DOMOSTWO 🏡
--------------------------------------------------------------------------
Idziemy do NASZEGO OGRÓDKA gdzie w spokoju zabieramy się za śniadanie 🍴🌳 Dom Samopomocy?! Proszę bardzo, lecimy z tematem na całego 😅
--------------------------------------------------------------------------
Po posiłku wybraliśmy się na spacer na wylot głównej drogi.
7:50 zaczynamy zabawę! 🥳 Taaaaa, zabawę 😒 Wyjechaliśmy dopiero około 8:30, co poradzić, bierzemy co dają ✌️
Wiózł nas po nocce Pan Kurier rozwożący gazety 📰 Opowiadał jak jeździ jakieś 270 km dziennie od poniedziałku do soboty nie mając od trzech lat urlopu 😮 Yyyyy to ja nie wiem czy chcę iść do pracy!
Gadka szmatka i Pan przyznaje się, że przedwczoraj miał urodziny. Życzymy najlepszego! 🎂 To jest jeszcze nic! Dodaje, że dzisiaj osiemnastkę ma jego syn 🔥 a Pan tak naprawdę nie do końca jest Panem, bo ma tylko 36 lat! No to nieźle 🤪 Co życie to scenariusz! Pozdro Panowie 👊
--------------------------------------------------------------------------
Chwilunię po 9:00 jesteśmy w Wadowicach. No i fajno. Ciut kilometrów zrobione i świetny przystanek. Wiadomo co jest grane 🙏 Z tej mieściny pochodził Św. Jan Paweł II, o którym słyszeli wszyscy, bez wyjątku. Jak o Lewandowskim czy Małyszu, mamy tych Wielkich Polaków ☺️
Nie mogło być inaczej, zachodzimy pod dom rodzinny Wojtyły.
Rodzice Naszego Papieża wprowadzili się tam w 1919 roku z synem Edmundem. W maju kolejnego roku na świat przyszedł Karol, w tym domu, w sypialni. Wszystko zapowiadało się pięknie, ale niestety gdy Karol Wojtyła miał 9 lat jego mama zmarła w domu, 3 lata później zmarł także jego brat, który jako lekarz zaraził się szkarlatyną od ratowanej pacjentki. Takie dzieciństwo miał Karol. Gdy skończył gimnazjum w 1938 roku to razem z ojcem przenieśli się do Krakowa. Wtedy jeszcze nie wiedział, ale po wielu latach dobrze wiemy co się stało. W 1978 roku na 27 lat został papieżem Janem Pawłem II 👏
Muzeum Domu Rodzinnego Papieża Polaka funkcjonuje wciąż od 1984 roku. Można tam zobaczyć urządzone wnętrza jego mieszkania z piecem z tamtego czasu. Ponadto fotografie i dyplomy z jego młodości, a także pamiątki z następnych lat, takie jak sutanny z kolejnych etapów kapłaństwa.
Papież słynął ze spacerów po górach, wioślarstwa i narciarstwa dlatego w muzeum można także zobaczyć jego plecak, wiosło oraz narty 🎒🚣♀️🎿
Do tego całego tematu pamiątek jako ciekawostkę podam, że do końca swojego pontyfikatu Jan Paweł II w swoim watykańskim apartamencie miał stetoskop swojego brata, który otrzymał ze szpitala, gdzie pracował jego brat.
My do środka muzeum nie weszliśmy, brak czasu. Ja natomiast miałem okazję w nim być raz w roku z przedziału 2002-2004, nie pamiętam dokładnie kiedy, ale były to lata podstawówki, gdy razem z klasą mieliśmy urządzane wycieczki w ważne miejsca Polski 💪
--------------------------------------------------------------------------
Między Domem Papieskim a bazyliką w roku 2006 odsłonięty został pomnik Jana Pawła II 🤩
--------------------------------------------------------------------------
Zostając w temacie papieża. Jego ulubiony deser?! Kremówka! Dokładnie, wiadomo. To na ten przysmak wybierał się z przyjaciółmi i tak też zrobiliśmy z Bro 🍰 Mniam!
--------------------------------------------------------------------------
Bro z jakiejś Nokii 33 10 dzwoni zgłosić, że wracamy jutro ☎️ ale nie wiadomo o której! 🤪 W tle wspomniana bazylika. Opuszczamy centrum.
--------------------------------------------------------------------------
Kilkanaście minut po 10:00 zaczynamy łapać i pół godzinki później żegnamy Wadowice. Ciśniemy w trasę jeeeeeeehahahaha żeby wysiąść po kilku minutach jazdy 😅
Lądujemy w Inwałdzie. Podwiózł nas Pan wracający z łowienia rybek, był bardzo podjarany tym, że miał okazję pomóc autostopowiczom, bo podobno zawsze chciał to zrobić 🥰 Dowodem na to był podarowany nam baton Snickers 🍫 dziękujemy!
--------------------------------------------------------------------------
W miejscowości Inwałd naszym oczom ukazuje się wielki baner informujący o II Mistrzostwach Polski w Noszeniu Żon hehe dobry motyw, pierwszy raz o czymś takim słyszeliśmy 🤣 Wtedy zgodnie stwierdziliśmy, że kiedyś tam wrócimy wziąć udział w zawodach 😁 Tak się nie stało, ale może się stać, gdyż oboje mamy Swoje Wspaniałe Żonki 😇
Pogrzebałem w necie i nie widzę by w Inwałdzie impreza była kontynuowana, odbyła się natomiast jeszcze w 2 19 w Uniejowie między Łodzią a Koninem.
Skąd taki pomysł? W Finlandii jest sport nazywany eukonkanto. Polega to na niesieniu kobiety przez tor przeszkód.
Wieloletnią tradycją cieszą się Mistrzostwa w Noszeniu Kobiet, które mają miejsce w miasteczku Sonkajarvi. Impreza odbyła się także w 2025 roku na początku lipca jak zawsze na torze o długości 253 metry. Wydarzenie to jest transmitowane przez telewizję! 😳 I teraz uwaga. Co jest wygraną?! Za pierwsze miejsce para zgarnia tyle piw w półlitrowych butelkach ile kilogramów waży niesiona kobieta hahaha! 🍻 Przy czym trzeba wspomnieć, że musi to być waga minimum 49 kg i jeśli kobieta tyle nie ma to musi być dodatkowo dociążona. Tradycja zawodów trwa od roku 1992, a korzenie swoje ma w legendach z XIX wieku gdzie mowa była o zbójniku, który kradł żony 🤗 a jako okup przyjmował właśnie piwo 🍺 No nieźle!
--------------------------------------------------------------------------
W Inwałdzie spędziliśmy 20 minut nieustannie walcząc o kolejny transport 🤼 Pomógł nam Pan, który pracował przy maszynie CNC, czyli obrabiarce sterowanej numerycznie w firmie produkującej studzienki kanalizacyjne. Jako mechatronik działałem przy takiej maszynie w czasach technikum. Zależnie od wielkości i narzędzi taka obrabiarka potrafi naprawdę wiele. Wystarczy na komputerze lub pulpicie sterowniczym napisać jej kod by wiedziała co ma robić 🦾
U Pana w aucie działał tylko jeden pas, ale bezpieczeństwo przede wszystkim, także podzieliliśmy się nim z Bro 😉
--------------------------------------------------------------------------
W samo południe przejeżdżaliśmy sobie przez Bielsko-Białą, gdzie podziwialiśmy pomysłowe przejście dla pieszych nad drogą 😆
Kilka minut później zostaliśmy wypluci w jakiejś zatoczce na północy miasta, przy głównej drodze.
--------------------------------------------------------------------------
Niecałe pół godziny stopowanka, przejechane kilkanaście kilometrów. Pomocy udzieliła Żona GOPRowca, która zabawiała nas opowieścią o tym jak poznali się na kursie instruktorskim narciarstwa ⛷️ Podziękowaliśmy pięknie za transport!
Dzień w Pszczynie był upalny. Na zdjęciu ja, dość ładnie opalony, ale pierwszy plan przejęła ciepła Tatra 😄 Sytuacja jest nawet ciekawa, może trochę głupia, a mianowicie, to jest ta Tatra z wymiany z Elbląga! Założenie miałem takie, że wypiję ją dokładnie po drugiej stronie Polski. Do Elbląga z Pszczyny 600 km, ale my zrobiliśmy ich zdecydowanie więcej 😎 a no miało się pomysły hehe 🤙
--------------------------------------------------------------------------
Pszczynę wspominam bardzo miło, gdyż to właśnie tam wyczailiśmy jadłodajnię umiejscowioną w szpitalu. Za gulasz i pomidorową zapłaciliśmy po 10 zeta, tak to było. Był to jedyny normalny obiad podczas wyprawy 🍽️ tak to żywiliśmy się konserwami i chlebem z dodatkami. Podczas obiadu analizowaliśmy mapę by obrać kolejne cele 🧐
Chłopaki niech sobie spokojnie zjedzą, a my zróbmy małe podsumowanie ich wyczynów, gdyż minęła siódma doba Ósemki! 😮 Poprzednia, rekordowa dała 400 km, a ta teraz zaledwie 260 😔 Nie wiadomo w sumie gdzie ten czas uciekł, trasa była płynnie robiona, dziwne, ale ok, zerknijmy ile w takim razie zostało do Krosna! Patrząc na to tak, że chcemy przejechać przez Kotlinę Kłodzką i przez rejony Jeleniej Góry to mamy do zrobienia… 500 kiloooomeeetrów! 😲 Musiałaby być to totalnie najmocniejsza doba, a ostatnia musi być potężna i emocjonująca. Czy to jest możliwe? Czy dotrzemy do domu? 🤔 Sytuacja do obserwowania na gorąco, będziemy kroić trasę i tyle, w ostatnią noc najwyżej bez spania i tyle w temacie. Chłopaki skończyli obiadek, wracamy na szlak 👍
--------------------------------------------------------------------------
Kilka minut po 14:00 stajemy przy drodze i po tradycyjnych 20 minutach jesteśmy wiezieni przez Pana Budowlańca 👷 Koło 15:00 łapiemy już w Świerklanach i tam po kilku minutach jedziemy z Panem od dezynfekcji. Ciekawa akcja jest taka, że generalnie jechał on tylko do Wodzisława Śląskiego, ale tak nas polubił, że rzuca nas 20 kilka kilometrów dalej, do Raciborza 🥰 czyli licząc drogę powrotną to zrobił dla nas 50 km, takie akcje się zdarzają, to autostop 🤝
Na pytanie co myśli o Ósemce odpowiada pytaniem: „Badania jakieś robicie?” hehe no można było to połączyć z badaniem, np. opinii publicznej całej Polski na jakiś temat 😅
--------------------------------------------------------------------------
Chwilę po 16:00 lądujemy w Raciborzu. Tam ma miejsce kolejny smaczek piwny 🍺 W takiej miejscowości należy sięgnąć po Raciborskie i tak się właśnie dzieje. Pamiętam ten moment jak z Bro siadamy sobie za nieczynnym kioskiem ruchu na obrzeżach patrząc na łąkę, poziom ekspert beztroski 🤓 Jak widać piwko się trochę spieniło, zdarza się 😉 Browar Zamkowy jest jednym z najstarszych browarów w Polsce, jego historia sięga XVI wieku, warzy do teraz piwa u siebie i jest nadal w pełni polski, także fajno. Ma w swojej ofercie różne dobre piwa, ja wtedy akurat miałem ochotę na Miodowe 🍯
Browar znajduje się na terenie Zamku Książąt Raciborskich 🏰 W bogatej historii browaru burza nadciągnęła w 1999 roku gdy została ogłoszona jego upadłość i został wystawiony na sprzedaż. W 2003 roku zakupił go Pan Jerzy Łazarczyk i rozpoczął reanimację historycznego miejsca. Od roku 2004 browar wznowił działalność do 2009 funkcjonując pod nazwą Browar Książęcy Racibórz. Wtedy browar zaczął się borykać z kolejnymi problemami finansowymi, ale udało się temu zaradzić i od 2010 ruszył z nazwą Browar Zamkowy, pod którą go znam od początku swojej birofilskiej drogi, czyli od 2011 roku. Mijają lata a ja nadal chętnie wybieram ich piwka 🤗
--------------------------------------------------------------------------
Raciborska akcja zajęła jakieś 1,5 godziny i już byliśmy ponownie w trasie. Opuszczamy województwo Śląskie i wjeżdżamy do województwa Opolskiego. Pan, który nas wiózł po ukończeniu AWF zajmował się organizacją imprez, uczeniem w szkole, a także był trenerem siatkówki 🏐 Opowiadał o bardzo dobrych wynikach swoich drużyn zarówno na hali jak i na plaży. Pan Marcin przedstawił nam się z imienia i nazwiska, także z ciekawości wpisałem go właśnie w Internety i widzę, że w 2 21 jego drużyna wygrała Mistrzostwa Śląska kadetów. Gratulacje! 🥳
Pan Marcin był kolejną osobą, która podwiozła nas dalej niż jechała. Śmieszkując zaznaczył, że „Mam być wspomniany” jak gdzieś będziemy o tym pisać. Proszę bardzo! 😁 Pozdrówki! 🖐️ Życzymy kolejnych sukcesów 🙂
--------------------------------------------------------------------------
Od 18:00 miejscowość Większyce gościła nas jedynie 10 minut. W dalszą podróż zabrał nas przezabawny Pan 🤪 Opowiadał o tym, że sprzedaje wszystko co da się zjeść, że ma 3 córy z którymi świetnie się dogaduje, a wszystko spiął anegdotką o tym jak był na meczu piłkarskim na rozgrywkach europejskich, w Polsce był jakiś mecz, ale nie pamiętam jaki ⚽ Był on na nim i oglądał mecz przez lornetkę 👀 Wszystko spoko, nagle zaczyna z fascynacją przytaczać sytuację w której legenda piłki nożnej Luis Figo podczas gry wykopał piłkę w kierunku trybun, poleciała ona mocno w górę i nasz kierowca wtedy orient, że ona leci prosto na niego 😮 Chciał ją złapać, ale uwaga, nie udało mu się gdyż odbiła mu się od... wpomnianej lornetki, którą miał zawieszoną na szyi hahahahaha 🤣 mega zostaliśmy rozbawieni tą historią 😅
Pan jechał na Głuchołazy, ale wysiedliśmy w Prudniku by trzymać się bardziej głównej drogi, mogliśmy jechać z nim, też by było spoko, ale taka padła decyzja.
--------------------------------------------------------------------------
Kilka minut w Prudniku i kilometraż rośnie! Pan, który nas zabrał kusząco oświadczył, że jedzie do Wrocławia 😲 czyli moglibyśmy zrobić z nim ponad 110 km i być bardzo blisko celu. Nie o to natomiast tu chodziło 😜 ma być przygoda i ma być zaliczona Kotlina Kłodzka! Koniecznie. W tej sytuacji wysiedliśmy w Nysie zaledwie 30 km dalej.
Przy okazji polecam wodę Staropolankę, która dbała o nasze nawodnienie podczas wyczerpującej podróży, bardzo ważny element ekwipunku 💦
--------------------------------------------------------------------------
Nysę wspominam miło, choć za wiele tam nie zobaczyliśmy. Na nyskiej ziemi spędziliśmy minutę 😃 bo tyle trwało tam stopowanie. Oficjalnie dla nas jest to Stolica Autostopu 🤗
Podrzutkę zapewnił nam Bartek, który jechał do czeskiej mieściny Mlada Boleslav 🇨🇿 Miejsce to słynie przede wszystkim z tego, że jest tam główna siedziba Skody, koncernu samochodowego, który przez 96 lat był czeski by w roku 1991 oddać się w ręce niemieckiego Volkswagena 😒 Bartek opowiadał nam o swojej firmie zajmującej się transportem. Jak się okazało od trzech tygodni w Białymstoku, który niedawno odwiedziliśmy, stoi jeden z jego wozów, który popsuł się 3 tygodnie temu 😁
--------------------------------------------------------------------------
Przejeżdżając przez Złoty Stok przeskoczyliśmy z województwa opolskiego do dolnośląskiego. To nasze przedostatnie województwo na trasie! Pozostanie tylko skok do lubuskiego 🦘
--------------------------------------------------------------------------
Dzień chyllił się ku upadkowi, a nam było dane podziwiać piękny zachód w Dolnie Kłodzkiej, na którą właśnie dotarliśmy! 😍
--------------------------------------------------------------------------
Bartek urządził nam w aucie imprezownię, także pozwoliliśmy sobie na trochę rozrywki by pobujać się do bitów 🎶
--------------------------------------------------------------------------
W oddali na wzgórzu zauważyliśmy Twierdzę Kłodzko. Do tej pory jeszcze w niej nie byłem, jakoś mi nie po drodze, ale na pewno to nadrobię kiedyś. Została ona wzniesiona w XVI wieku. Wiadomo, początkowo jej funkcje były militarne, obronne i ochronne. Później pełniła rolę więzienia. W II wojnie światowej jej podziemia były użyte nie tylko jako więzienie, ale także jako obóz pracy dla jeńców. Produkowano tam części do łodzi podwodnych oraz czołgów.
Aktualnie Twierdza zajmuje ponad 30 hektarów powierzchni. Udostępniono ją turystom w 1960 roku.
--------------------------------------------------------------------------
Udając się wzdłuż Nysy Kłodzkiej zostaliśmy dostarczeni na północ Kłodzka, skąd będzie nam najwygodniej kontynuować przygodę. Bartek nie musiał tego robić, powinien przeciąć Kłodzko opuszczając to miasto od zachodniej strony. Kolejna osoba, która nadłożyła kilometrów po to by nam pomóc, co za dzień! 😀 Dziękujemy. Wiadomo, Nasi Szanowni Kierowcy od początku byli ważną albo i najważniejszą częścią tej wyprawy ☺️
--------------------------------------------------------------------------
W okolicach 20:30 wysiadamy i niezwłocznie działamy dalej, choć dzień ewidentnie przegrywa z nocą. Tradycyjne 20 minut później lecimy w dalszą drogę. Zabiera nas w nią Biofizyk po Politechnice Wrocławskiej, który pracuje jako naukowiec w Czechach. Nie przytoczę czym dokładnie się zajmował, gdyż zwyczajnie nie pamiętam, ale był to ciekawy transport. Kierowca miał swoje akcenty autostopowe, podczas jazdy pokazał miejsce rzucając komentarz „Pamiętam ile tutaj się nastałem!” 😁 Ktoś kto wie co to autostop w sensie podróżniczym ten bardzo chętnie pomaga takim ludziom 🤗
O 21:00 dziękując za pomoc wyskoczyliśmy w Ząbkowicach Śląskich, a stamtąd po kilku minutach ruszyliśmy dalej. Jak na taką porę to stop działał bardzo ładnie. Stwierdziliśmy, że póki to się dzieje to lecimy z wiatrem, bo trzeba gonić 💨 Podwiózł nas Ziomuś pracujący na dachach w Belgii. Przejażdżka trwała 20 kilka minut, no i git, na spokojnie, zawsze coś. Pora późna, także zdecydowaliśmy, że zaczynamy jechać od stacji do stacji ⛽ Wysiedliśmy na stacji w miejscowości Nowizna, za Dzierżoniowem.
--------------------------------------------------------------------------
Na stacji nie jest trudno o pomoc, kwadrans później już lecimy dalej. Był to wesoły, emocjonujący transport 😂 Jechaliśmy z Panem Wiesiem oraz Kierowcą. Panowie wracali z wycinki drzew przy słupach energetycznych 🌳⚡🌳 Plecaki kazano nam wrzucić na odkrytą pakę, obserwowaliśmy je jak podczas szaleńczego przejazdu „wypoczywają” sobie tam na resztkach gałęzi i liści 🍁🍁 W taki oto sposób zrobiliśmy kolejne 30 kilka kilometrów i zameldowaliśmy się na stacji w Strzegomiu.
--------------------------------------------------------------------------
Wybiła 22:30! 😮 Stwierdziliśmy, że pora na kolację 😋 Spożyliśmy ją myśląc co dalej. Szło nam na ten moment dość ciekawie, ale no, dzień się w sumie dawno skończył, pora chyba zwolnić…
--------------------------------------------------------------------------
Ale to za chwilkę! Póki co chwyciliśmy za motywujące browarki! Były to Dębowe Mocne. Pamiętam, że za początków piwnych 2 dęby potrafiły stworzyć w głowie niezłą imprezę 🤪 miałem wtedy sentyment do tego piwka, posiada ono szalone 7% alkoholu, gatunek określany jako strong lager. Propozycja jest od Kompanii Piwowarskiej, tego japońskiego koncernu z Poznania. To jeszcze były czasy tego niedojrzałego Dębowego 🙃 bo od roku 2 17 na etykiecie pojawiło się Dębowe Dojrzałe Mocne.
Przedyskutowaliśmy z Bro temat i wyszło, że pora myśleć o miejscu noclegowym bo było późno, a jutro musimy skoro świt ruszyć by domykać Ósemkę 🙏
Przy końcówce chillowanka przez okno zobaczyliśmy, że na stację zajechał radiowóz 🚔 No to już jasne, że tu przy stacji się rozbijać nie będziemy, zresztą takie też były założenia żeby miejsce noclegowe nie rzucało się w oczy, a ta miejska stacja tętniła życiem.
Zagadaliśmy do policjantów…
--------------------------------------------------------------------------
…i wylądowaliśmy w miejscowości Rogoźnica! Co to się wydarzyło?! Rozmowa z policją zaowocowała tym, że podwieźli nas kilka kilometrów od Strzegomia 👮♂️👮♂️ Maksymalnie ile mogli, bo na tyle pozwalał im zakres terenu patroli. Oni byli zadowoleni bo w mieście nie kręciło się dwóch podejrzanych, a my byliśmy zadowoleni, bo nikt nam się nie przyglądał, nie byliśmy na świeczniku.
Pozdrawiamy patrol nr B465! 😊
Przez sekundę w głowie mieliśmy jeszcze myśl, że będziemy próbować jechać dalej, bo tak w sumie mówiliśmy policjantom, lecz to nie miało sensu. Na zatoczce autobusowej wypuszczono nas o godzinie 00:51 😲 Chyba przegięliśmy totalnie. Jest jeden plus! Już wiemy gdzie będziemy spać 🧐
--------------------------------------------------------------------------
Wnęka przystanku wprost wołała nas byśmy się w niej rozłożyli i tak też uczyniliśmy 🛌 Wobec otaczającej nas totalnej ciemności i ogromu zmęczenia ta opcja wydała się być po prostu wyśmienita 🌝
Z uśmiechniętymi mordkami życzyliśmy sobie spokojnej OSTATNIEJ nocy Ósemki! 😚 Jutro wielka przygoda ma zostać zamknięta. Czy to się uda? Do zoba jutro! 🤙
--------------------------------------------------------------------------
Bonusowo oczywiście wjeżdża podsumowano dnia 🧐
Daliśmy z siebie naprawdę duuużooo po zmroku trzaskając kilometry. Dzięki temu licznik ósmego dnia zatrzymał się na kwocie 390. Nie ma rekordu, ale jest powyżej normy, jest przyzwoicie 👊 Był to emocjonujący dzień 😁 Od wcinania kremówki w Wadowicach po solidny obiadek w Pszczynie (To chyba on nam dał tyle energii! To chyba on był kluczowy), piwerko w Raciborzu, przejazd przez Kotlinę Kłodzką aż po transport policyjny. Działo się! Udany dzień 👏
Mieliśmy spać w okolicy Jeleniej Górki, najlepiej u Mojej Babci w Szklarskiej ❤️ ale no nie wyszło, życie inaczej zdecydowało.
Jakie plany na jutro? Ile kilometrów? Kluczowe będzie na pewno wyruszenie jak najwcześniej, bo to od nas zależy ile sobie damy czasu na pokonanie ostatnich kilometrów. Jedno jest pewne! Najpóźniej 13:00 musimy być w Krośnie Odrzańskim, inaczej przegraliśmy 😲 Do przebycia zostało mniej niż 200 km, normalnie to by zajęło jakieś dwie godzinki 🙃 ale autostopem… Z nim bywa różnie… 🤔