Ciekusy

Ciekusy Witryna Ciekusy zawiera nasze relacje z podróży, które odbyliśmy podczas ostatnich kilkunastu lat.

Zapraszam was do rozpoczęcia razem z nami podroży po Indiach. Państwa, które jest tak różnorodne, że trudno to opisać i ...
26/03/2026

Zapraszam was do rozpoczęcia razem z nami podroży po Indiach. Państwa, które jest tak różnorodne, że trudno to opisać i przedstawić na fotografiach.
Wyjazd do Indii planowaliśmy od dawna. Byliśmy świadomi, jaki to piękny kraj. Jednak z różnych przyczyn przesuwaliśmy ten wyjazd, ponieważ słyszeliśmy różne opowieści na temat ogromnej biedy mieszkańców stolicy. Braku porządku w większych i kłopotów z higieną w miejscach publicznych.
Kiedy już się zdecydowaliśmy na ten wyjazd, dalej mieliśmy obawy, czy będziemy w stanie udźwignąć to, co zobaczymy. Jak się później okazało zupełnie niesłusznie,
Nasz lot z Warszawy do New Delhi trwał około 8 godzin.
Jeśli chodzi o samą podróż do Indii, to potrzebny jest paszport, e-wiza oraz wypełniona karta wjazdowa. Bardzo istotne są tutaj szczepienia, choćby ze względu na aspekty, o których pisałem wcześniej. Zaleca się, aby mieć ważne szczepienia na: WZW A/B, dur brzuszny i tężec.
Poza tym potrzebna będzie przejściówka do gniazdek elektrycznych typu C, D i M.
Rupia indyjska jest walutą obowiązującą w Indiach. Oczywiście mile widziane dolary amerykańskie i euro. Jednak zaleca się wymienić je na rupie w kantorach.
Indie to ogromny kraj, dlatego zobaczymy tylko niewielki wycinek. Skupimy się głownie na Radżestanie i poniższych miastach:
- New Delhi i Shekhawati
- Mandawa i Bikaner
- Jaisalmer i pustynię Thar.
- Jodhpur
- Bisznoi Village Camp i Ranakpur
- Udajpur i Puszkar
- Jaipur i Agra

--------------------------------------------------------------------
I invite you to join us on a journey through India. A country so diverse that it's difficult to describe and capture in photographs.
We had been planning a trip to India for a long time. We knew how beautiful it was. However, for various reasons, we postponed the trip because we heard stories about the extreme poverty of the capital's residents, the lack of order in larger cities, and the problems with hygiene in public places.
Once we decided to go, we still had concerns about whether we would be able to handle what we would see. As it later turned out, our fears were completely unfounded.

Our flight from Warsaw to New Delhi took about 8 hours.

Regarding the trip to India itself, you need a passport, an e-visa, and a completed entry card. Vaccinations are crucial, if only for the reasons I mentioned earlier. It is recommended to have valid vaccinations for hepatitis A/B, typhoid, and tetanus. You'll also need an adapter for type C, D, and M electrical outlets.
The Indian rupee is the official currency in India. US dollars and euros are welcome, but it's recommended to exchange them for rupees at currency exchange offices.

India is a vast country, so we'll only see a small portion. We'll focus primarily on Rajestan and the following cities:
- New Delhi and Shekhawati
- Mandawa and Bikaner
- Jaisalmer and the Thar Desert
- Jodhpur
- Bishnoi Village Camp and Ranakpur
- Udaipur and Pushkar
- Jaipur and Agra

Po woli będziemy się zbliżać do końca naszej podróży po USA. Zakończymy ją w Los Angeles, na zachodnim wybrzeżu Stanów Z...
26/02/2026

Po woli będziemy się zbliżać do końca naszej podróży po USA. Zakończymy ją w Los Angeles, na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, gdzie będziemy podziwiać uroki dzielnicy Venice. Po drodze zatrzymamy się jeszcze na chwilę w Santa Barbara i Santa Monica oraz zwiedzimy ranczo prezydenta Ronalda Reagana.
Oczywiście wrzucę kilka zdjęć z tych miejsc, jednak zamiast szczegółowych opisów atrakcji turystycznych, w tym poście bardziej chciałbym się skupić na wrażeniach, jakich dostarczyła nam podróż po zachodniej części Stanów Zjednoczonych.
Zanim udaliśmy się do USA, obejrzeliśmy mnóstwo filmów, przeczytaliśmy wiele książek i zaopatrzeni w pewien bagaż wiedzy, informacji jak również stereotypów, postanowiliśmy sprawdzić na własne oczy, co oznacza tzw. Amerykański Sen.
Będąc typowym przedstawicielem pokolenia „Milenialsów”, pamiętam jeszcze czasy lat 80. Niedobory towarów, kolejki do sklepów, ograniczone możliwości podróżowania . Niełatwe życie w czasach zmian ustrojowych. Potem przyszły równie trudne lata 90. Wysoka inflacja, upadające zakłady, bardzo wysokie bezrobocie. Stanowiło to ogromny kontrast do tego, co mogliśmy zobaczyć w amerykańskich filmach: bogactwo, przepych, wolność, nieograniczone możliwości. Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że na wycieczkę do USA wybrałem się w okresie, w którym na poziomy życia w Polsce i za Oceanem Atlantyckim mogę spojrzeć o wiele obiektywniej niż 30 lat temu.
Jeśli chodzi o nasze obserwacje, to zacząłbym od ludzi, jakich spotkaliśmy w USA. W większości byli wobec nas bardzo życzliwi, pomijając spotkanie z oficerem migracyjnym, o którym wspominałem wcześniej. Owszem, mieliśmy kilka ciekawych sytuacji, kiedy np. podbiegł do nas człowiek bezdomny w San Francisco, krzycząc, obwiniał nas o wojnę za wojnę w Wietnamie i Iraku. Nie był wobec nas agresywny, ale wprawił nas w spore zakłopotanie.
Niewątpliwie Stany Zjednoczone to kraj wielu kontrastów, praktycznie na każdej płaszczyźnie: kulturowej, etnicznej, ale również ekonomicznej. Prawdą jest, że rzeczywistość w USA jest często mocno koloryzowana w filmach i innych publikacjach. Dlatego zobaczenie tej drugiej, biedniejszej strony USA, było dla nas bardzo dużą wartością.
Oczekując na lotnisku na samolot powrotny, zaczęliśmy sobie zadawać pytanie, jak odnaleźlibyśmy się w tym kraju. Czy chcielibyśmy tam zamieszkać? Odpowiedzi na te pytania nie są jednoznaczne. Biorąc pod uwagę, jak ogromną drogę przebył nasz kraj w ostatnich 3 dekadach. Doszliśmy do wniosku, że dobrze jest nam tam, gdzie żyjemy, i warto jest docenić pozytywne zmiany, jakich doświadczyliśmy. Możliwości rozwoju, edukacji i podróżowania to chyba najcenniejsze z nich.

We're slowly approaching the end of our US journey. We'll end in Los Angeles, on the west coast of the United States, where we'll admire the charms of Venice. Along the way, we'll make a short stop in Santa Barbara and Santa Monica and visit President Ronald Reagan's ranch.
Of course, I'll post a few photos from these places, but instead of detailed descriptions of tourist attractions, in this post I'd like to focus more on the impressions we had during our trip through the western United States.
Before heading to the US, we watched a lot of movies, read a lot of books, and, armed with a certain amount of knowledge, information, and even stereotypes, we decided to see for ourselves what the so-called American dream meant.
As a typical representative of the "Millennial" generation, I still remember the 1980s: the shortages of goods, the long lines at stores, the limited opportunities to travel. Life was difficult during the political transition. Then came the equally difficult 1990s: high inflation, failing factories, and very high unemployment. It was a stark contrast to what we saw in American films: wealth, luxury, freedom, and limitless possibilities. Looking back, I'm very glad I took my trip to the US at a time when I can look at living standards in Poland and across the Atlantic much more objectively than I did 30 years ago.
Regarding our observations, I'd start with the people we met in the US. Most of them were very friendly towards us, aside from the encounter with the immigration officer I mentioned earlier. Yes, we had a few interesting situations, such as when a homeless man in San Francisco ran up to us and shouted, blaming us for the wars in Vietnam and Iraq. He wasn't aggressive towards us, but he made us feel quite embarrassed.
The United States is undoubtedly a country of many contrasts, on virtually every level: cultural, ethnic, and even economic. It's true that reality in the US is often heavily exaggerated in movies and other publications. Therefore, seeing this other, poorer side of the US was very valuable to us.
Waiting at the airport for our flight back, we began to ask ourselves how we would find our way in this country. Would we want to live there? The answers to these questions are ambiguous, considering the enormous distance our country has come in the last 30 years. We've come to the conclusion that we're happy where we are and that it's worth appreciating the positive changes we've experienced. The opportunities for growth, education, and travel are perhaps the most valuable of them.

Z San Francisco udaliśmy się do Sacramento. Następnie zobaczyliśmy siedzibę Google oraz duńskie miasteczko Solvang. Najw...
30/01/2026

Z San Francisco udaliśmy się do Sacramento. Następnie zobaczyliśmy siedzibę Google oraz duńskie miasteczko Solvang. Największe wrażenie zrobiło ma mas wybrzeże przy Monterey.
Jeśli chodzi o Sacramento, to mieliśmy tylko jeden dzień na zobaczenie tego miasta. Sacramento jest od 1854 roku stolicą stanu Kalifornia. Miasto bardzo ciekawe, w którym spotykają się historyczne pozostałości po gorączce złota i dawnych mieszkańcach, jak również nowoczesne budynki amerykańskich instytucji finansowych.
Będąc w Sacramento, na pewno należy odwiedzić Kapitol Stanu Kalifornia, który został wzniesiony w latach 1861–1874. Budynek z bardzo charakterystyczną kopułą o wysokości ok. 64 metrów, położony w otoczeniu zabytkowego parku.
W Sacramento warto jeszcze zobaczyć Tower Bridge. Jest to pionowy most zwodzony nad rzeką Sacramento. Most powstał w 1935 roku i jest jedną z największych atrakcji tego miasta.
Na sam koniec zwiedliśmy stare miasto Sacramento.Domy zbudowane w architekturze z westernów o Dzikim Zachodzie. Przez chwilę można było przenieść się w czasie i poczuć się jak dawni poszukiwacze złota a zarazem bohaterowie filmów Sergio Leone.
Kontynuując naszą podroż po zachodnim wybrzeżu, zatrzymaliśmy się na chwilę przy siedzibie firmy Google, aby po kilku godzinach dotrzeć do miasteczka Solvang, które zostało ono założone na początku 20 wieku jako duńska osada. Cechą charakterystyczną tego miejsca jest świetnie zachowana duńska architektura, która z powodzeniem miesza się z amerykańskim stylem. W Solvang możemy zobaczyć nawet kopię kopenhaskiej syrenki, co również sprawia, że to miejsce odwiedzane jest przez miliony turystów z całego świata.
Jednak najciekawsze zostawiliśmy sobie na koniec. Po drodze do Monterey, zatrzymaliśmy się przy Asilomar Coast Trail - wybrzeżu oceanu spokojnego z charakterystycznymi formami skalnymi i pięknymi klifami. Udało nam się uchwycić drzewo samotnego cyprysa (The Lone Cypress), którego wiek szacowany jest na ponad 250 lat.
Przez całą naszą podróż po zachodnim wybrzeżu towarzyszyły nam mewy zachodnie i wszechobecne wiewiórki kalifornijskie.
Tego dnia naszą podróż zakończyliśmy w Monterey, gdzie przez chwilę mogliśmy obserwować życie tamtejszego portu.
--------------------------------------------------------------------------
From San Francisco, we headed to Sacramento. We then visited Google headquarters and the Danish town of Solvang. The most impressive sight was the coastline near Monterey.

Regarding Sacramento, we only had one day to explore the city. Sacramento has been the capital of California since 1854. It's a fascinating city, combining historical remnants of the Gold Rush and its former inhabitants with modern buildings of American financial institutions.

While in Sacramento, you definitely should visit the California State Capitol, which was built between 1861 and 1874. The building, with its distinctive dome, stands approximately 64 meters high and is surrounded by a historic park.

In Sacramento, Tower Bridge is also worth seeing. It is a vertical drawbridge spanning the Sacramento River. Built in 1935, it is one of the city's biggest attractions.
Finally, we explored the old town of Sacramento. For a moment, we felt like we were in a Wild West Western. For a moment, we were transported back in time and felt like gold prospectors, and at the same time, characters from Sergio Leone's films.

Continuing our journey along the west coast, we stopped briefly at the Google headquarters before arriving a few hours later in the town of Solvang. It was founded in the early 20th century as a Danish settlement. A characteristic feature of this town is its well-preserved Danish architecture, which successfully blends with American style. In Solvang, we can even see a replica of the Copenhagen Mermaid, which is another reason why this place is visited by millions of tourists from around the world.
However, we saved the most interesting for last. On the way to Monterey, we stopped at the Asilomar Coast Trail – a Pacific coastline with distinctive rock formations and beautiful cliffs. We managed to capture a glimpse of the Lone Cypress tree, estimated to be over 250 years old.
Throughout our journey along the west coast, we were accompanied by Western gulls and the ubiquitous California chipmunks.
That day, we concluded our journey in Monterey, where we had a chance to observe the life of the local port.

Kolejnymi punktami naszej podróży będą Dolina Śmierci, ze wszystkim jej możliwymi atrakcjami oraz San Francisco – bardzo...
26/12/2025

Kolejnymi punktami naszej podróży będą Dolina Śmierci, ze wszystkim jej możliwymi atrakcjami oraz San Francisco – bardzo tolerancyjne miasto będące mieszaniną kultur i obyczajów z wielu stron świata.
Dolina Śmierci to Park Narodowy, który położony jest poniżej poziomu morza i jest zarazem najniższą depresją w Ameryce Północnej. Dolina Śmierci znajduje się na pustyni Mojave i otaczają ją góry Panamint.
Dolina jest miejscem interesującym z kilku względów. Po pierwsze można ją zwiedzać tylko, kiedy temperatura nie przekracza 45 stopni Celsjusza. Opady są tam bardzo rzadkie i nie przekraczają 50 mm rocznie, z tą uwagą, że są lata kiedy deszcz nie pada w ogóle.
Nasze zwiedzanie Doliny Śmierci rozpoczęliśmy od punktu widokowego Zabriskie Point. Stamtąd mogliśmy podziwiać Artist's Pallete - ciekawy świat piaskowych skał, który ze względu na obecność wielu minerałów przybiera różnorodne barwy. Następnie udaliśmy się do Racetrack Playa, czyli wyschniętego słonego jeziora, które słynie z "wędrujących kamieni". Ten fenom wynika z faktu, że jezioro jest jednym z najbardziej wietrznych miejsc na świecie. Naszą przygodę w Dolinie śmierci zakończyliśmy przy wydmach Mesquite.
Z Doliny Śmerci udaliśmy się w kierunku San Francisco. Po drodze mogliśmy podziwiać piękne i ośnieżone szczyty pasma Sierra Nevada. W międzyczasie skorzystaliśmy z noclegu w małym miasteczku Bishop. Co ciekawe, to małe miasteczko pokazało nam wiele uroków USA.
Zaczęło się od zakwaterowania w motelu, dokładnie takim jaki mogliśmy do tej pory oglądać w amerykańskich filmach. Bishop było doskonałą odmianą do zatłoczonych miast, ponieważ z bliska mogliśmy podziwiać życie na typowej prowincji. Wielkie samochody, charakterystycznie ubrani a zarazem bardzo uprzejmi mieszkańcy oraz bardzo kolorowa architektura. Poza tym mogliśmy posmakować typowej amerykańskiej kuchni w jednym z miejscowych barów.
Nazajutrz dotarliśmy do San Francisco. Jeszcze przed podróżą dużo czytaliśmy o tym mieście i nie zawiedliśmy się. San Francisco jest bardzo interesujące i słynie z wielu atrakcji.
Najpierw zobaczyliśmy "Painted ladies", czyli ciąg domków w stylu wiktoriańskim, pomalowanym w rożne barwne kolory. Miejsce znane z wielu amerykańskich filmów.
Następnie udaliśmy się na punkt widokowy, skąd mogliśmy oglądać panoramę San Francisco w pełnej okazałości.
Nie mogliśmy doczekać się aby w końcu zobaczyć most Golden Gate. Most na żywo robi jeszcze większe wrażenie niż na filmach lub zdjęciach. Budowla monumentalna, zwłaszcza kiedy wyłania się z kalifornijskiej mgły.
Most mogliśmy podziwiać zarówno z nabrzeża jak również popłynęliśmy statkiem w rejs po Zatoce San Francisco, gdzie most robił jeszcze większe wrażenie. Płynąc statkiem mogliśmy podziwiać Wyspę Głuptaków z nieczynnym więzieniem Alcatraz
Nasz rejs zakończylismy w marinie, gdzie schodząc na molo moglismy podziwiać główną atrakcję "Pier 39", czyli foki wylegujące się na platformie.
Spacerując po San Francisco nie można zapomnieć o „cable cars” czyli słynnych tramwajach, które dowiozły nas do China Town.
Jednak nie to było najciekawsze w San Francisco. To co nas najbardziej zaskoczyło to różnorodność tego miasta. W San Francisco pierwszy raz spotkaliśmy się z trzecią kabiną w toalecie dla osób, których płeć jest bliżej nieokreślona.
Duże wrażenie zrobiła na nas dzielnica Haight-Ashbury, która do tej pory jest kolebką ruchów kulturowych z lat 60. Jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc tej dzielnicy jest dom z którego okna wystają sztuczne nogi kobiety.
Spacerując przez miasto, wielokrotnie byliśmy zaczepiani przez różnych ludzi, którzy obwiniali nas np. za konflikt w Wietnamie lub wojnę w Iraku. Ci ludzie nie byli agresywni ani natarczywi, ale byli wszechobecni i bardzo szukali kontaktu z turystami.
--------------------------------------------------------------------------
Our next stops will be Death Valley, with all its attractions, and San Francisco – a very tolerant city that blends cultures and customs from many parts of the world.
Death Valley is a National Park located below sea level and is the lowest depression in North America. Death Valley is located in the Mojave Desert and surrounded by the Panamint Mountains.
The valley is interesting for several reasons. First, it can only be visited when temperatures do not exceed 45 degrees Celsius. Rainfall is very rare there, not exceeding 50 mm per year, although there are summers when there is no rain at all.
We began our tour of Death Valley at the Zabriskie Point overlook. From there, we could admire the Artist's Pallete – a fascinating world of sandstone rocks that, due to the presence of many minerals, take on a variety of colors.
Next, we headed to Racetrack Playa, a dry salt lake famous for its wandering rocks. This phenomenon stems from the lake being one of the windiest places in the world. We ended our adventure in Death Valley at the Mesquite Dunes.
From Death Valley, we headed towards San Francisco. Along the way, we admired the beautiful, snow-capped peaks of the Sierra Nevada. In between, we spent the night in the small town of Bishop. Interestingly, this small town showed us the many charms of the United States.
We started with a motel, just like the ones we'd seen in American movies. Bishop was a perfect change from the crowded cities, as we could see typical provincial life up close. Big cars, characteristically dressed yet very polite locals, and colorful architecture. We also had the opportunity to sample typical American cuisine at one of the local bars.
The next day, we arrived in San Francisco. We had read a lot about this city before our trip, and we were not disappointed. San Francisco is famous for its many attractions.
First, we saw the "Painted Ladies," a row of Victorian-style houses painted in various vibrant colors. A location familiar from many American films.
Then we went to an overlook, from where we could admire the San Francisco skyline in all its glory.
We couldn't wait to finally see the Golden Gate Bridge. The bridge is even more impressive in person than in movies or photos. It's a monumental structure, especially when it emerges from the California fog.

We could admire the bridge both from the waterfront and by boat on a cruise across San Francisco Bay, where the bridge was even more impressive. While on the boat, we could admire Gannet Island and the disused Alcatraz prison.
Our cruise ended at the marina, where, descending onto the pier, we could admire the main attraction of Pier 39: the seals basking on the platform.
While strolling through San Francisco, we can't forget the "cable cars," the famous trams that took us to China Town.
However, that wasn't the most interesting thing about San Francisco. What surprised us most was the diversity of the city. In San Francisco, we encountered a third stall in a restroom for people whose gender is not clearly defined.
We were deeply impressed by the Haight-Ashbury district, which remains a cradle of cultural movements from the 1960s. One of the most distinctive landmarks in this district is a house with a woman's artificial legs sticking out of the window.
Walking through the city, we were repeatedly accosted by various people who blamed us for the Vietnam conflict or the Iraq War, for example. These people weren't aggressive or pushy, but they were ubiquitous and eager to interact with tourists.

Z Las Vegas przenieśliśmy się w stronę granicy stanu Nevada z Arizoną, gdzie położona jest Tama Hoovera. Jest to betonow...
26/11/2025

Z Las Vegas przenieśliśmy się w stronę granicy stanu Nevada z Arizoną, gdzie położona jest Tama Hoovera. Jest to betonowa zapora wodna zbudowana w Czarnym Kanionie na rzece Kolorado. Budowla imponująca , z której rozpościerają się przepiękne widoki. W tej chwili jest to 38 elektrownia wodna pod względem wielkości na świecie.
Przekraczając granicę stanu Arizona, udaliśmy się w kierunku Wielkiego Kanionu Kolorado. Po drodze, zauważaliśmy drzewa o bardzo ciekawych kształtach. Okazało się, że była to jukka krótkolistna, zwana potocznie drzewem Jozuego. Drzewo Jozuego jest gatunkiem endemicznym, występującym tylko w stanach : Arizona, Nevada, Kalifornia oraz Utah. Co ciekawe, jest to największy przedstawiciel wszystkich agaw na świecie.
Po kilku godzinach podroży dotarliśmy do Wielkiego Kanion Kolorado. Nasza ekscytacja była ogromna, ponieważ byliśmy bardzo blisko spełnienia jednego z naszych największych marzeń. Zwłaszcza, że do wnętrza kanionu mieliśmy udać się helikopterem.
Wielki Kanion to nic innego jak przełom rzeki Kolorado przez Płaskowyż Kolorado w stanie Arizona. Wielkość Kanionu określana jest przez jego długość, która wynosi 446 km. Głębokość, która w Wąwozie Granitowym wynosi 1857 m. Oraz szerokość kanionu, która waha się od ok. 800 m do 29 km w najszerszym miejscu. Wielki Kanion jest to największym przełomem rzeki na świecie, jednak są głębsze od niego. Np. Kanion Colca w Peru, którego głębokość miejscami dochodzi do 4200 metrów.
Samo zwiedzanie Kaninu podzieliśmy na 3 części. Pierwsza to lot helikopterem i podziwianie jego widoków z góry. Zachęcam do obejrzenia filmu z tego przelotu.
Druga, to krótki rejs po dnie Kanionu. Trzecia, to spacer po szklanym pomoście Skywalk, czyli najwyżej położonym „balkonie” na świecie, który usytuowany jest na wysokości 1219 m nad ziemią. Punkt widokowy jest w kształcie podkowy, która wystaje ponad 20 metrów od krawędzi urwiska.
-------------------------------------------------------------------------
From Las Vegas, we moved towards the Nevada-Arizona border, where the Hoover Dam is located. It is a concrete dam built in the Black Canyon of the Colorado River. It is an impressive structure, offering stunning views. Currently, it is the 38th largest hydroelectric power station in the world.

Crossing the Arizona border, we headed towards the Grand Canyon. Along the way, we noticed trees with very interesting shapes. It turned out to be a short-leaf yucca, commonly known as a Joshua tree. The Joshua tree is an endemic species, found only in the states of Arizona, Nevada, California, and Utah. Interestingly, it is the largest agave in the world.
After a few hours of travel, we reached the Grand Canyon. Our excitement was immense, as we were so close to fulfilling one of our biggest dreams. Especially since we were to enter the canyon by helicopter.

The Grand Canyon is nothing more than the Colorado River's gorge through the Colorado Plateau in Arizona. The canyon's size is determined by its length, which is 446 km. Its depth, which at Granite Gorge is 1,857 m, and its width, which ranges from approximately 800 m to 29 km at its widest point. The Grand Canyon is the largest river gorge in the world, but there are deeper ones, such as the Colca Canyon in Peru, which reaches a depth of 4,200 meters in places.
We divided the Canyon tour into three parts. The first was a helicopter ride, admiring the views from above. I encourage you to watch the video of this flight. The second was a short cruise along the Canyon floor. The third was a walk on the glass Skywalk, the highest "balcony" in the world, situated at an altitude of 1,219 meters above the ground. The horseshoe-shaped observation deck protrudes over 20 meters from the cliff's edge.

Kolejnym punktem naszego pobytu w USA było Las Vegas. Miejsce bardzo interesujące z wielu względów. Las Vegas, potocznie...
30/10/2025

Kolejnym punktem naszego pobytu w USA było Las Vegas. Miejsce bardzo interesujące z wielu względów. Las Vegas, potocznie nazywa się „Miastem Grzechu”, dlatego zgodnie z panującymi opiniami, jest to rzeczywiście stolica luksusowych hoteli, wielkich kasyn i wyszukanych restauracji. Należy jednak zauważyć, że jest to najbardziej zaludnione miasto w stanie Nevada. Historia tego miasta sięga 19 wieku, jednak oficjalnie prawa miejskie uzyskało w 1911 roku.
Miasto położone jest na pustyni i znajduje się na wysokości 620 metrów nad poziomem morza. My zwiedzaliśmy Las Vegas w maju, dlatego temperatury nie były wówczas zbyt uciążliwe, jednak latem potrafią one osiągać ponad 45 stopni w cieniu.
Tak jak wspomniałem wcześniej, Las Vegas słynie z hazardu, dlatego rozrywka i turystyka to główne filary przemysłu w tym mieście.
W Las Vegas mieliśmy niestety niewiele czasu na zwiedzanie, jednak mogliśmy podziwiać jego uroki nocą. Przyznaję, przez większość czasu czułem się jak na wielkim wesołym miasteczku.
Las Vegas to przede wszystkim miasto neonów, efektów świetlnych i kopii różnych zabytków. Bardzo duże wrażenie zrobił na nas spacer po słynnej Fremont street.
Pomimo że jesteśmy fanami innego rodzaju atrakcji turystycznych, to wycieczka po Las Vegas była dla nas bardzo ciekawym doświadczeniem.
--------------------------------------------------------------------------
Our next stop in the US was Las Vegas. A very interesting place for many reasons. Las Vegas is commonly called "Sin City," so according to prevailing opinions, it is indeed the capital of luxury hotels, large casinos, and sophisticated restaurants. However, it should be noted that it is the most populous city in Nevada. Its history dates back to the 19th century, but it officially gained its city status in 1911.
The city is located in the desert at an altitude of 620 meters above sea level. We visited Las Vegas in May, so temperatures weren't too oppressive, but in summer they can reach over 45 degrees Celsius in the shade.

As I mentioned earlier, Las Vegas is famous for gambling, so entertainment and tourism are the main pillars of the city's industry.
Unfortunately, we didn't have much time to explore Las Vegas, but we could admire its charms at night. I admit, most of the time I felt like I was in a giant amusement park.
Las Vegas is primarily a city of neon signs, lighting effects, and replicas of various monuments. A walk along the famous Fremont Street made a great impression on us.
Even though we are fans of other types of tourist attractions, the trip to Las Vegas was a very interesting experience for us.

Naszą wycieczkę po Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej rozpoczęliśmy od Los Angeles.  Zanim tam jednak dotarliśmy, c...
30/09/2025

Naszą wycieczkę po Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej rozpoczęliśmy od Los Angeles. Zanim tam jednak dotarliśmy, chciałbym napisać, skąd u nas pomysł na podróż do USA (United States of America) i dlaczego wybraliśmy zachodnie wybrzeże.
Pierwsza sprawa to Wielki Kanion. To było chyba nasze największe marzenie, zobaczyć go na własne oczy. Poza tym nasłuchaliśmy się o światłach Las Vegas i majestatycznym moście Golden Gate w San Francisco. To wszystko sprawiło, że podróż po Kalifornii stała się faktem.
Niestety, USA nie przywitały nas zbyt miło, ponieważ pomimo ważnych wiz nasza podróż mogła się zakończyć tuż po przylocie. Do bardzo dziwnego, a zarazem nieprzyjemnego zdarzenia doszło przy wywiadzie z oficerem migracyjnym. Oficer, pomimo zapewnień, że jedziemy wycieczką zorganizowaną i będziemy przebywać tylko 2 tygodnie, był bardzo bliski odrzucenia naszych wniosków pobytu w USA. Całe szczęście uratował nas syn Wiktor (miał wówczas 3 latka i został z dziadkami w kraju). Kiedy żadne argumenty nie trafiały do oficera, Marta pokazała zdjęcie Wiktora. Z zapewnieniem, że bardzo za nim tęsknimy i wrócimy do niego od razu po skończonej wycieczce.
Z lotniska udaliśmy się do hotelu, aby następny dzień spędzić w Griffith Observatory. Samo obserwatorium znajduje się na południowym zboczu Mount Hollywood w Griffith Parku. Z punktu widokowego możemy podziwiać piękny krajobraz na centrum Los Angeles, Hollywood i Ocean Spokojny.
Następnym punktem w naszej wycieczce po Los Angeles była wytwórnia filmów Universal Pictures, zwana potocznie Universal Studios. Miejsce bardzo ciekawe ze względu na wiele atrakcji, jakie czekają tam na turystów. Mieliśmy przyjemność zobaczyć od wewnątrz proces tworzenia efektów specjalnych oraz wiele scenerii użytych w wielu znanych filmach.
Z uwagi na fakt, że Los Angeles mocno związane jest z przemysłem filmowym, kolejne nasze punkty również tego dotyczyły. Bardzo ciekawym miejscem jest Hollywood Boulevard, czyli miejsce z wmurowanymi pięcioramiennymi gwiazdami sław kina, muzyki i telewizji. Będąc w Hollywood, zobaczyliśmy Dolby Theatre, miejsce, gdzie wręczane są Oscary. Na sam koniec udaliśmy się pod Grauman’s Chinese Theatre. To tam po raz pierwszy wręczono nagrody Amerykańskiej Akademii.

We began our trip around the United States of America in Los Angeles. Before we got there, however, I'd like to share how we came up with the idea to travel to the United States of America and why we chose the West Coast.
First, the Grand Canyon was probably our biggest dream: to see it with our own eyes. We'd also heard so much about the lights of Las Vegas and the majestic Golden Gate Bridge in San Francisco. All of this made our California trip a reality.
Unfortunately, the USA didn't welcome us warmly, as despite valid visas, our trip ended shortly after arrival.
A very strange and unpleasant incident occurred during our interview with the immigration officer. Despite assurances that we were traveling on an organized trip and would only be staying for two weeks, the officer came very close to rejecting our applications to stay in the US. Fortunately, our son, Wiktor, saved us (he was 3 years old at the time and stayed with his grandparents in the country). When no arguments could convince the officer, Marta showed him a photo of Wiktor, assuring him that we missed him very much and would return to him immediately after the trip.

From the airport, we went to the hotel to spend the next day at the Griffith Observatory. The observatory itself is located on the southern slope of Mount Hollywood in Griffith Park. From the vantage point, we can admire the beautiful landscape of downtown Los Angeles, Hollywood, and the Pacific Ocean.
The next stop on our Los Angeles tour was the Universal Pictures Studios, commonly known as Universal Studios. It's a fascinating place thanks to the many attractions it offers tourists. We had the pleasure of seeing the special effects process from the inside, as well as many of the sets used in many famous films. Since Los Angeles is deeply connected to the film industry, our next stops also focused on this. Hollywood Boulevard, home to the five-pointed stars of film, music, and television, is a particularly interesting place. While in Hollywood, we visited the Dolby Theatre, where the Oscars are presented. Finally, we went to Grauman's Chinese Theatre, where the Academy Awards were first presented.

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ciekusy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij