10/03/2026
Kradzieże towarów w transporcie drogowym przestały być rzadkimi incydentami, a stały się realnym i stałym ryzykiem operacyjnym w branży TSL. Z danych publikowanych przez Transported Asset Protection Association wynika, że w Europie każdego roku dochodzi do tysięcy kradzieży ładunków, a rzeczywista skala problemu jest większa, ponieważ część zdarzeń nie trafia do oficjalnych statystyk. Najczęściej znikają towary o wysokiej wartości i łatwe do odsprzedaży, takie jak elektronika, AGD, opony, części samochodowe, odzież czy alkohol. W wielu przypadkach strata w jednym zdarzeniu przekracza kilkaset tysięcy złotych i dla mniejszej firmy może oznaczać poważne problemy finansowe.
Z praktyki operacyjnej wynika, że obecnie najwięcej kradzieży nie odbywa się poprzez napady na parkingach, lecz poprzez dobrze przygotowane oszustwa organizacyjne. Jeden z ostatnich przypadków pokazuje, jak łatwo może dojść do utraty towaru mimo pozornie poprawnej weryfikacji. Spedycja przyjęła zlecenie transportu elektroniki z Niemiec do Polski. Przewoźnik został znaleziony na giełdzie transportowej, konto było aktywne, dokumenty się zgadzały, firma widniała w rejestrach. Przed załadunkiem pojawiła się jednak zmiana numeru telefonu do kierowcy oraz numeru rejestracyjnego pojazdu. Informacja została przekazana mailowo, bez dodatkowej weryfikacji. Auto podstawiło się pod załadunek z poprawnym CMR, towar został wydany, a po kilku godzinach kontakt z przewoźnikiem się urwał. Konto okazało się przejęte, dane podmienione, a towar zniknął. Strata przekroczyła 400 000 zł. Tego typu scenariusz nie jest dziś wyjątkiem, lecz jednym z najczęstszych schematów działania grup zajmujących się wyłudzeniami w transporcie, niezależnie od tego czy zlecenie pochodzi z popularnej w Polsce giełdy czy innej platformy.
Największym błędem, jaki wciąż popełnia wiele firm, jest opieranie bezpieczeństwa na zaufaniu zamiast na procedurach. W obecnych realiach sama autoryzacja na giełdzie, komplet dokumentów czy poprawne dane w KRS nie gwarantują bezpieczeństwa. Oszuści bardzo często wykorzystują nowe spółki, przejęte konta lub podmienione dane kontaktowe, a zmiany w trakcie realizacji transportu są jednym z najczęstszych sygnałów ostrzegawczych.
Najskuteczniejszą ochroną nie są drogie systemy, lecz konsekwentne stosowanie prostych zasad operacyjnych. Każdy przewoźnik powinien być sprawdzany w kilku źródłach, dane kontaktowe powinny być potwierdzane poza giełdą, a zmiana auta lub kierowcy powinna wymagać ponownej weryfikacji. Warto również zachować szczególną ostrożność przy nowych firmach oraz przy ładunkach o wysokiej wartości. Z ekonomicznego punktu widzenia wdrożenie procedury weryfikacyjnej kosztuje niewiele, natomiast brak procedury może kosztować kilkaset tysięcy złotych w jednej realizacji.
Dzisiejszy transport to nie tylko walka o stawkę, ale przede wszystkim zarządzanie ryzykiem. Firmy, które mają jasne zasady bezpieczeństwa, tracą towar sporadycznie. Firmy działające pod presją czasu i bez kontroli tracą go regularnie. W obecnych warunkach rynkowych bezpieczeństwo operacyjne jest równie ważne jak marża, a często decyduje o tym, czy firma zarabia, czy tylko przez przypadek jeszcze funkcjonuje.
W Hesto Logistic dbamy o bezpieczeństwo i stawiamy na rzetelne weryfikacje przewoźników - czasami warto odpuścić.